11/10/2016 Trail Blazers vs Lakers

Opublikowane przez , 11 października 2016 w Media, Gameday, 2016 – 17, 0 komentarzy

PREGAME Po raz drugi w trakcie trwającego okresu przygotowawczego Los Angeles Lakers zagrają w Staples Center. Mecz z Portland Trail Blazers to będzie szansa na ich pierwsze zwycięstwo przed swoją publicznością, ponieważ poprzednie spotkanie przegrali z Denver po bardzo zaciętej końcówce. Nie będzie to jednak łatwy pojedynek, ponieważ ekipa ze stanu Oregon jest jak do tej pory niepokonana. Co prawda rozegrali do tej pory tylko dwa mecze, ale fakt, że grali w nich naprawdę dobrze i to bez większego wsparcia swoich liderów przemawia na ich korzyść. Wydaje się, że w miarę upływu kolejnych dni starterzy będą dostawać coraz więcej minut, a kolejni gracze z końca ławki będą żegnać się z drużyną. Dlatego też śmiem przypuszczać, iż na mecz z Lakers Terry Stotts zmotywuje dodatkowo swoich graczy, a Lillardowi i McColumowi da pograć także w drugiej połowie, a przede wszystkim w czwartej kwarcie. Blazers nie zmienili się zbytnio od zeszłego sezonu kiedy to stracili czterech graczy z pierwszej piątki. Nie uwierzycie, ale ta ekipa jest naprawdę w fazie przebudowy. A mimo to zaskoczyli oni wszystkich awansując do playoffs rok temu, a następnie pokonując Los Angeles Clippers w pierwszej rundzie. Terry Stotts ma jednakże wielu utalentowanych młodych graczy, a w trakcie okresu wolnej agentury dodał do składu Shabazza Napiera i Evana Turnera. Obaj są już nieco doświadczeni, ale równie młodzi i doskonale predysponowani, o czym świadczą ich osiągnięcia w trakcie preseason. Szczególnie ten pierwszy to może być strzał w dziesiątkę, bo wydaje się, że jego styl gry wręcz idealnie wpasowuje się w filozofie trenera Blazers. To znakomity strzelec, a właśnie na tym opiera się gra Portland. Dość powiedzieć, że w starciu z Warriors w półfinałach Konferencji Zachodniej to ekipa z Oregonu rzucała średnio więcej trójek. Turner to z kolei świetny defensor co udowodnił w trakcie sześciu sezonów gry. Blazers dokonali także wzmocnień pod koszem. Wyrwali z Golden State Festusa Ezeli, ale ten jak na razie nie zagrał ani minuty w trakcie dwóch spotkań, być może zadebiutuje dziś w starciu z Lakers. Zapowiada się arcyciekawy pojedynek, szczególnie dlatego, że naprzeciwko siebie staną dwa utalentowane duety obwodowe. Wydaje się, że Luke Walton dziś także zagra nisko i na skrzydle zobaczymy Nicka Younga, gdyż taki styl gry preferują rywale. Lecz na razie możemy tylko spekulować. Pierwsze piątki poznamy tuż przed samym spotkaniem, a jego początek o 4.30 czasu polskiego.

Prawdopodobne pierwsze piątki:
C. Timofey Mozgov – Mason Plumlee
PF. Julius Randle – Al-Farouq Aminu
SF. Nick Young – Allen Crabbe
SG. Lou Williams – C.J. McCollum
PG. D’Angelo Russell – Damian Lilard

Kontuzje:
L. Deng: Kolano – Out

Data:
11 października, wtorek o 4:30 czasu polskiego w hali Staples Center, Los Angeles

POSTGAME Lakers przegrali z Blazers, ale stało się to dopiero po dogrywce i po bardzo wyrównanym meczu, w którym pierwsze skrzypce grał niestety Damian Lillard. Tak jak przypuszczałem przed spotkaniem, Terry Stotts zdecydował się dać więcej minut swoim liderom i to okazało się kluczowe dla losów pojedynku. Lillard, który jest uważany za jeden z największych talentów NBA zdobył aż 30 punktów na znakomitej skuteczności (10/17). Rozgrywający gości trafił 6 z 9 rzutów z dystansu i nie pozwolił rozwinąć skrzydeł Lakers w pierwszej połowie, a także w trzeciej kwarcie gdzie gospodarze chcieli przeprowadzić decydujący run i odskoczyli na 8 punktów. Lider Blazers był momentami jak w transie, trafiał skąd chciał, a jego vis-a-vis nic to nie mogli poradzić. Fatalnie wypadł D’Angelo Russell, który nie dość, że nie nadążał w obronie to w ofensywie nie dał Lakers zbyt wiele. Przestrzelił wszystkie rzuty dystansowe, a oddał ich aż 9! Dla porównania Lillard trafił przecież 6 z 9 takich rzutów. Ogólnie Russ miał bardzo złą skuteczność (6/21) i na dodatek na swoim koncie zanotował jedynie jedną asystę, co jak na rozgrywającego jest wręcz policzkiem w twarz. Lou Williams także zaprezentował się przeciętnie, lecz on tak nie forsował rzutów i starał się szukać kolegów. Wielkie brawa należą się natomiast dla ławki Lakers i tu niespodziewanie najlepszym graczem okazał się Marcelo Huertas. Zapomniany przez kibiców Brazylijczyk, który ma za sobą znakomite igrzyska w Rio de Janeiro (pod względem indywidualnym, bo zespołowo Brazylia poległa w fazie grupowej), miał najwyższy wskaźnik plus/minus w drużynie. W końcu dostał on więcej niż 10 minut od trenera Waltona i odwdzięczył się trafiając 4 z 8 rzutów i rozdając rekordowe w zespole 5 asyst. Co ciekawe w tym meczu nie wystąpił Jose Calderon, który dobrze radził sobie ostatnio, co pokazuje, że coach Luke cały czas sprawdza graczy i nie przywiązuje zbyt wielkiej wagi do wyników. Poza Huertasem ponad 10 punktów z ławki zdobyli oczywiście CLarkson i Young, którzy wydają się jednymi z kandydatów do walki o nagrodę rezerwowego roku. Obaj to znakomici strzelcy, a Nick potrafi przecież seryjnie trafiać z dystansu (dziś 4/7). Kolejny słaby mecz zaliczył z kolei Brandon Ingram. Młody skrzydłowy ma, podobnie jak Russell rok temu, trudne wejście do ligi, a dość powiedzieć, że to dopiero preseason. Wydaje się, że Walton będzie go powoli wprowadzał do gry, bez większych fajerwerków, nie chcąc aby ta gwiazda zbyt szybko wyblakła.

Był to drugi kolejny mecz w Staples Center, który Lakers przegrali. Jak na razie są 0-2 w domu i 2-0 na wyjazdach, dlatego może dobrze się stało, iż na kolejne spotkanie udają się do Nevady. Tam w Las Vegas zmierzą się z Sacramento Kings. Ten pojedynek już w czwartek o godzinie 4.30 czasu polskiego.

Liderzy:
Punkty: Jordan Clarkson (15)
Zbiórki: Julius Randle (13)
Asysty: Marcelo Huertas (5)
Przechwyty: Siedmiu graczy (1)
Bloki: Timofey Mozgov (2)

FULL GAME Nie­stety, nie masz upraw­nień aby zoba­czyć ten wpis.
HIGHLIGHTS
WYWIADY

Skomentuj