11/02/2015 Lakers vs Trail Blazers

Opublikowane przez , 11 lutego 2015 w Media, Gameday, 2014 – 15, 0 komentarzy

BOXSCORE Los Angeles Lakers

Portland Trail Blazers

PREGAME W drugim spotkaniu typu back-to-back L.A. Lakers udali się do Portland, aby zmierzyć się z drużyną Damiana Lillarda – Trail Blazers. Ekipa ze stanu Oregon choć nadal zajmuje wysokie, czwarte miejsce w Konferencji Zachodniej, tak z ostatnich 10 rozegranych meczów, wygrała tylko cztery. Było to jednak spowodowane brakiem Robina Lopeza oraz meczami wyjazdowymi. U siebie bowiem, w hali Moda Center, zawodnicy Terry’ego Stottsa mogą pochwalić się fantastycznym bilansem 22 zwycięstw oraz 5 porażek i raczej nie mają problemu z ogrywaniem przyjezdnych zespołów. Mało więc prawdopodobne, że Jeziorowcy zaskoczą dziś wszystkich i przerwą swoją serię pięciu porażek z rzędu. Skoro nie udało im się wygrać z Bucks, Magic i wczoraj z Nuggets, to dlaczego miałoby się im udać z Blazers? W jednej z najtrudniejszych hali w NBA? Tym bardziej, że Portland mają trzecią defensywę w lidze, na którą wpływ ma przede wszystkim wspomniany już Lopez. W ataku natomiast rządzą oczywiście Lillard i Aldridge. Ten drugi ostatnio notuje ponad 26 punktów (na blisko 49% skuteczności) i prawie 11 zbiórek na mecz. Również dobrze spisuje się Wesley Matthews (ponad 16 oczek na mecz), który walczy w tym sezonie o nowy kontrakt. Słabszy rok zalicza za to Nicolas Batum, który trafia niecałe 38% swoich rzutów, w tym zaledwie 28% zza łuku. W porównaniu do poprzednich rozgrywek, Francuz strasznie zawodzi ale mimo to, Blazers znaleźli sposób na wygrywanie, a do tego przecież zawsze mogą jednak liczyć na jego grę na tablicy oraz umiejętność kreowania sytuacji dla innych. Gracze ze stanu Oregon są więc pewniakiem do wygrania dzisiejszego starcia. I… Jeziorowcy chyba dobrze o tym wiedzą. Po tym, jak kolejny mecz przegrali w ostatnich minutach trwania spotkania, zawodnicy Scotta chyba już całkowicie stracili wiarę w swoje możliwości. A ich trener wcale im nie pomaga, bo zamiast motywować, to jeszcze bardziej krytykuje, co źle odbija się na morale zespołu. Szczególnie, że Jeziorowcom przecież brakuje talentu, a bez tego w dzisiejszej NBA ani rusz. Prawdopodobnie więc dzisiaj o 4.00 czasu polskiego znów będziemy mieli jednostronne widowisko – tak jak to było w ostatnią niedzielę. Tym razem jednak głównymi bohaterami będą koszykarze Portland Trail Blazers.

Prawdopodobne pierwsze piątki:
C. Robert Sacre – Robin Lopez
PF. Tarik Black – LaMarcus Aldridge
SF. Ryan Kelly – Nicolas Batum
SG. Wayne Ellington – Wesley Matthews
PG. Jordan Clarkson – Damian Lillard

Kontuzje:
S. Nash: Ból ple­ców – Out do końca sezonu
J. Ran­dle: Zła­mana kość pisz­cze­lowa – Out do końca sezonu
K. Bry­ant: Zerwany mię­sień w ramie­niu – Out do końca sezonu
J. Hill: Biodro – Out
R. Price: Łokieć – Out

J. Freeland: Bark – Out
C. Kaman: Kostka – Out

Data:
11 lutego 2015, środa o 4:00 czasu polskiego w hali Moda Center, Portland

POSTGAME Koszykarze złota i purpury nie mieli żadnych szans w starciu z Trail Blazers i doznali swojej 11 porażki z rzędu na wyjeździe (86-102). Goście ani razu nie prowadzili w środowym meczu, a do swojego rywala w trzeciej kwarcie tracili już nawet 23 punkty. Zresztą była ona kluczowa dla losów tego spotkania. Choć po pierwszej połowie Lakers zachowywali jeszcze jakiegoś pozory i dosyć blisko trzymali się zawodników Stottsa, tak w trzecich 12 minutach gry ekipa ze stanu Oregon nie pozostawiła żadnych złudzeń i okazała się być w nich lepsza o 15 oczek. Gospodarze popisali się przede wszystkim zespołową koszykówką (27 rozdanych asyst), a aż sześciu zawodników przekroczyło granicę 10 punktów (najwięcej – 20 zdobył Wesley Matthews). Mimo tego jednak, Blazers nie rzucali na dobrej skuteczności (tylko 40.7% z pola gry, 33.3% zza łuku). Świetnie jednak spisywali się na linii rzutów osobistych (FT 22-23), a także znakomicie przechodzili do kontrataków, z których zanotowali 21 oczek. I to wystarczyło do odniesienia zwycięstwa. Lakers bowiem grali na jeszcze gorszej skuteczności (36.6%), a do tego słabo dzielili się piłką (17 asyst) oraz nie atakowali pola trzech sekund (tylko 11 oddanych rzutów osobistych, 26 punktów w strefie podkoszowej). Statystycznie najlepiej zagrali Jordan Clarkson, który chciał się zrehabilitować za słaby występ przeciwko Denver Nuggets (17 oczek, 6 zbiórek, 4 asysty, 0 strat) oraz Wayne Ellington (16 punktów, 8 zbiórek). Solidną zmianę dał także Ed Davis, który trafił 4 z 7 rzutów i zebrał najwięcej w zespole – 11 piłek, z czego aż 5 w ofensywie. Pozostali natomiast albo nie wyróżnili się niczym specjalnym, albo zaliczyli beznadziejny występ – tak jak Carlos Boozer i Jeremy Lin, którzy razem trafili 1 na 17 oddanych rzutów i zdobyli w sumie… cztery oczka. Skoro więc dwójka „najlepszych” graczy w drużynie, liderów gra na takim poziomie, to trudno też oczekiwać wygranej na tak trudnym terenie, jakim jest Moda Center. Był to więc kolejny w tym sezonie, bezbarwny występ podopiecznych Byrona Scotta, którzy właściwie nie mieli nic do powiedzenia w starciu z bardziej utalentowanym rywalem.

Liderzy:
Punkty: Jordan Clarkson (17)
Zbiórki: Ed Davis (11)
Asysty: Jordan Clarkson (4)
Przechwyty: Wayne Ellington, Carlos Boozer, Ed Davis, Jeremy Lin (1)
Bloki: Ed Davis (3)

FULL GAME Nie­stety, nie masz upraw­nień aby zoba­czyć ten wpis.
HIGHLIGHTS

Skomentuj