11/01/2015 Trail Blazers vs Lakers

Opublikowane przez , 11 stycznia 2015 w Media, Gameday, 2014 – 15, 0 komentarzy

BOXSCORE Portland Trail Blazers

Los Angeles Lakers

PREGAME Lakers po raz drugi w ciągu ostatnich kilku dni zmierzą się z Portland Trail Blazers. Różnica polegać będzie jednak na tym iż teraz mecz zostanie rozegrany w Staples Center. W pierwszym spotkaniu przegranym minimalnie przez Jeziorowców zabrakło Kobe Bryanta. Black Mamba opuścił także ostatnie starcie z Orlando Magic, ale wydaje się, że dziś wróci do gry. Absencja nie była bowiem spowodowana kontuzją, ale był to zwykły odpoczynek, który należy się Kobe po tylu latach gry na najwyższym poziomie rozgrywek. To czy Bryant zagra zostanie ujawnione tuż przed samym rozpoczęciem meczu, dlatego teraz nie jesteśmy w stanie powiedzieć więcej na ten temat. Lecz nawet jeśli lider Lakers wyjdzie na parkiet, to faworytem będą goście. To oni są przecież drugą siłą ligi z bilansem 29-8. Od spotkania z Jeziorowcami wygrali dwa kolejne pojedynki z Heat oraz Magic. Podopieczni Byrona Scotta również mierzyli się z Orlando, a Miami podejmą dwa dni po Portland. Jednakże to Damian Lillard i spółka mają dziś dużo większe szanse na zwycięstwo. Przede wszystkim są oni pierwszą obroną w NBA, pozwalając rywalom na jedyne 96.5 pkt/mecz. Jest to swego rodzaju ewenement, ponieważ zazwyczaj to zespoły z Konferencji Wschodniej liderowały w tej kategorii, a te z Konferencji Zachodniej były lepsze w ataku. Lecz Blazers są innymi typem drużyny. Dla nich w pierwszej kolejności liczy się defensywa, tak ich wyszkolił trener Stotts, który szkolił się pod okiem Ricka Carlisle’a. W ataku Lillard, Matthews czy Aldridge to również potęga, ale grają oni bardziej poukładaną koszykówkę niż w zeszłych latach. To nie jest gra w stylu Denver Nuggets, czyli szybkie i momentami chaotyczne przejście do ofensywy. Wszystko to zaowocowało awansem w tabeli. Z 12 miejsca dwa lata temu i 5 w zeszłym roku Balzers podskoczyli teraz na pozycję wicelidera Zachodu i jeśli utrzymują tą wysoką lokatę będą mieli przewagę własnego parkietu, ato jest dla nich niezwykle ważne (18-3 w tym sezonie). Czy Lakers mogą jakoś przeciwstawić się temu silnemu rywalowi? Jak najbardziej, co widać było 5 dni temu w Portland. Zespołowa gra i agresywna walka na tablicach, a także wykorzystanie podkoszowych, których Blazers mają jak na lekarstwo z powodu kontuzji. To z pewnością klucz do sukcesu. Pytanie, czy Lakers będą w stanie z tego klucza skorzystać i otworzyć drzwi pod tytułem zwycięstwo?
Prawdopodobne pierwsze piątki:
C. Jordan Hill – Chris Kaman
PF. Ed Davis – LaMarcus Aldridge
SF. Kobe Bryant – Nicolas Batum
SG. Wayne Ellington – Wesley Matthews
PG. Ronnie Price – Damian Lillard

Kontuzje:

S. Nash: Ból ple­ców – Out do końca sezonu
J. Ran­dle: Zła­mana kość pisz­cze­lowa – Out do końca sezonu
K. Bry­ant: Odpo­czy­nek – Day-to-Day
W. John­son: Pro­blem z pra­wym bio­drem – Day-to-day

R. Lopez: Zła­mana ręka – Out do końca stycz­nia
J. Fre­eland: Pro­blem z ramie­niem – Out do końca stycznia

Data:
11 stycznia 2015, niedziela o 3:30 czasu polskiego w hali Staples Center, Los Angeles

POSTGAME Damian Lillard show! Rozgrywający Blazers drugi raz w ciągu pięciu dni rozprawił się z Lakers w pojedynkę. Najpierw w Portland, u siebie, rzucił 39 punktów, trafiając 12 z 21 rzutów z gry. A dziś w niesamowity sposób przejął kontrolę w meczu w czwartej kwarcie, w spotkaniu co warto dodać bardzo wyrównanym. Jeziorowcy bowiem bardzo długo trzymali się wiceliderów ligi, nierzadko bywając na prowadzeniu. Grając bez Kobe Bryanta i ze znikomym wkładem w grę Nicka Younga, gospodarze niespodziewanie byli godnym rywalem dla Blazers. Bardzo dobre starcie zaliczył Wesley Johnson, najskuteczniejszy gracz po stronie ekipy z L.A. Zdobył on 17 punktów, a był to jego pierwszy mecz po powrocie po kontuzji. Swoje dała też ławka, z której najlepsi byli Boozer i Black. Obaj podkoszowi, podobnie jak z Magic skończyli pojedynek ze znakomitym wskaźnikiem rzutów z gry. Tarik drugi raz z rzędu nie spudłował rzutu (dziś miał 3/3), a Carlos był bliski double-double (13 pkt 9zb 6/8 z gry). Zawiedli Lin i Swaggy P, którzy trafili tylko 6 z 20 prób. Jednakże wszystkich przyćmił chłopak z Kalifornii, a ściślej z Oakland. Najpierw w pojedynkę zrobił runa 8-0, dzięki czemu Blazers odskoczyli rywalom na kilka punktów. Natomiast później w końcówce przeszedł sam siebie. Było 97-90 i wydawało się, że Lakers jeszcze nawiążą walkę. Kibice wstali z miejsce i wówczas w blasku jupiterów gwiazda Lillarda rozbłysła najmocniej. 9 punktów z rzędu, z których każdy był lepszy od poprzedniego. Najpierw zaszokował publikę, fanów przed telewizorami, a także wszystkich zawodników i komentatorów niesamowitym wsadem. Wykonał go z taką siłą i łatwością, jakby w ogóle nie istniało coś takiego jak obrona. Później trafił z niebywałą precyzją rzut z odchylenia. A na koniec, tak żeby dobić rywala i pokazać mu gdzie jest jego miejsce, wykończył gospodarzy trójką z okolic 10 metra. To był Lillard show. Nic dodać nic ująć.

Liderzy:
Punkty: Wesley Johnson (17)
Zbiórki: Carlos Boozer (9)
Asysty: Ronnie Price (12)
Przechwyty: Ronnie Price, Carlos Boozer (1)
Bloki: Jordan Hill (3)

RELACJA


FULL GAME Nie­stety, nie masz upraw­nień aby zoba­czyć ten wpis.
HIGHLIGHTS
VIDEOS
WYWIADY

Skomentuj