10/04/2015 Timberwolves vs Lakers

Opublikowane przez , 10 kwietnia 2015 w Media, Gameday, 2014 – 15, 0 komentarzy

BOXSCORE Minnesota Timberwolves

Los Angeles Lakers

PREGAME Jak na razie Los Angeles Lakers nie wygrali jeszcze meczu w ostatnim miesiącu rozgrywek NBA ale dzisiejszej nocy może to się zmienić. W Staples Center pojawią się bowiem zawodnicy Minnesoty Timberwolves, czyli ostatniej drużyny na Zachodzie, która swoją drogą przegrała osiem meczów z rzędu. Będzie to ostatni pojedynek w tym sezonie pomiędzy obiema ekipami. Jak na razie górą są Jeziorowcy, którzy wygrali dwa z trzech rozegranych do tej pory spotkań. Wszystko też wskazuje na to, że i dzisiaj koszykarze z Miasta Aniołów odniosą zwycięstwo. Wolves to jedna z najgorszych ofensyw w lidze i najgorsza defensywa wśród wszystkich zespołów NBA. Dobrze spisują się jedynie pod względem skuteczności z linii rzutów osobistych (7 miejsce), zbiórek na takowanej tablicy (8) oraz przechwytów (8) ale w tej ostatniej kategorii, błyszczał przede wszystkim Ricky Rubio, który nie pojawi się już na parkietach w tym sezonie zasadniczym z powodu obolałej kostki. Swoją drogą Timberwolves nadal mają szpital w swoim obozie, a w meczu z Lakers nie wystąpi aż siedmiu zawodników. Właściwie więc nic się nie zmieniło od czasu ostatniej ich konfrontacji z 16-stokrotnymi mistrzami NBA. Stąd też trzeba nastawić się na raczej mało efektowne ale być może emocjonujące widowisko, w którym górą powinni okazać się podopieczni Byrona Scotta. Ci co prawda słabo zaprezentowali się w Pepsi Center ale był to przecież mecz back-to-back i to ogólnie na dosyć trudnym terenie. Poza tym po gorszych występach, Jeziorowcy zazwyczaj zaliczali dużo lepsze. Tak też było w dwumeczu z ich miejscowym rywalem – L.A. Clippers. Prawdopodobnie więc Jordan Clarkson i spółka przerwą serię pięciu porażek z rzędu i wygrają serię w sezonie z Leśnymi Wilkami.

P.S. W rozgrywkach 2014/15 w barwach Minnesoty Timberwolves wystąpiło w sumie aż 25 zawodników, z czego pięciu nie spędziło w sumie na parkiecie dłużej niż 100 minut.

Prawdopodobne pierwsze piątki:
C. Tarik Black – Justin Hamilton
PF. Ryan Kelly – Adreian Payne
SF. Wesley Johnson – Andrew Wiggins
SG. Jeremy Lin – Kevin Martin
PG. Jordan Clarkson – Zach LaVine

Kontuzje:
S. Nash: Ból ple­ców – Zakoń­czył karierę
J. Ran­dle: Zła­mana kość pisz­cze­lowa – Out do końca sezonu
K. Bry­ant: Zerwany mię­sień w ramie­niu – Out do końca sezonu
R. Price: Łokieć – Out do końca sezonu
W. Elling­ton: Pro­blem z ramie­niem – Out do końca sezonu
N. Young: Kolano – Out
J. Lin: Kolano – Występ stoi pod znakiem zapytania

S. Muhammad: Palec – Out do końca sezonu
R. Rubio: Kostka – Out do końca sezonu
N. Pekovic: Kostka – Out do końca sezonu
A. Bennet: Kostka – Out
G. Dieng: Zawroty głowy – Out
K. Garnett: Kolano – Out
G. Neal: Kostka – Out

Data:
10 kwietnia 2015, piątek o 4:30 czasu polskiego w hali Staples Center, Los Angeles

POSTGAME Skuteczna i zbalansowana gra w ataku była głównym powodem 21 wygranej Lakers w sezonie 2014/15. Jeziorowcy pokonali we własnej hali Leśne Wilki 106-98, a każdy z czwórki Black-Brown-Clarkson-Kelly zdobył co najmniej 18 punktów w tym meczu. Najlepiej spisał się jednak Ryan Kelly (21), który trafił 5 na 6 oddanych prób zza łuku i do tego zanotował cztery zbiórki oraz siedem asyst. Był to bez wątpienia jego jeden z najlepszych (o ile nie najlepszy) występ w bieżących rozgrywkach. Ogólnie natomiast Lakers rozdali tej nocy aż 35 asyst, za co bardzo chwalił ich w pomeczowej Konferencji Byron Scott. Najlepszy pod tym względem był akurat Jordan Clarkson (9), który popisał się m.in. idealnym poddaniem za plecy do Jabariego Browna i który przed tym spotkaniem, otrzymał swoją nagrodę Pierwszoroczniaka Miesiąca w Konferencji Zachodniej. Dzięki temu, że piłka non stop krążyła po obwodzie, zmieniała swojego właściciela itd., a także za sprawą ofensywnych zbiórek (14), Jeziorowcy byli w stanie oddawać rzuty z bardzo dogodnych pozycji, w efekcie czego trafiali na 49.4% skuteczności – o 6.2% wyższej od ich rywala. Sam mecz natomiast cały czas właściwie przebiegał pod ich dyktando. To właśnie ekipa złota i purpury cały czas kontrolowała tempo przebiegu tego spotkania i potrafiła odskoczyć swojemu rywalowi na kilka/kilkanaście punktów. W pierwszej połowie 16-stokrotni mistrzowie NBA i Wolves toczyli ze sobą dosyć wyrównany bój. Co prawda w pewnym momencie wydawało się, że Jeziorowcy na dobre oddalą się od zawodników Flipa Saundersa ale ci nie złożyli tak szybko broni i jeszcze w drugiej ćwiartce wrócili do gry przede wszystkim za sprawą Andrew Wigginsa. W trzeciej kwarcie jednak Lakers rozstrzelali się na dystansie (podobnie jak dwa dni temu gracze Nuggets) i po pierwszych sześciu minutach gry objęli 18-stopunktowe prowadzenie (najwyższe w meczu). To okazało się być zbyt wiele dla gości, którzy cały czas próbowali odrobić straty, a dobrze zaczął spisywać się też Zach Lavine ale Jeziorowcy trzymali rękę na pulsie i spokojnie dowieźli zwycięstwo do końca. Być może ostatecznie nie było ono tak efektowne ale na pewno w pełni zasłużone. Timberwolves potwierdzili, że są najgorszym zespołem na Zachodzie, natomiast Jordan Clarkson i spółka po prostu zrobili to, co do nich należało tej nocy.

Liderzy:
Punkty: Ryan Kelly (21)
Zbiórki: Tarik Black (10)
Asysty: Jordan Clarkson (9)
Przechwyty: Jordan Clarkson (4)
Bloki: Wesley Johnson, Ed Davis (1)

FULL GAME Nie­stety, nie masz upraw­nień aby zoba­czyć ten wpis.
HIGHLIGHTS
WYWIADY

Skomentuj