10/02/2015 Nuggets vs Lakers

Opublikowane przez , 10 lutego 2015 w Media, Gameday, 2014 – 15, 1 komentarz

BOXSCORE Denver Nuggets

Los Angeles Lakers

PREGAME Po czteromeczowej serii wyjazdowej Jeziorowcy wracają na jeden wieczór do Staples Center, aby przed własną publicznością rozegrać spotkanie z Denver Nuggets. Bryłki obecnie przeżywają ewidentny kryzys – zawodnicy Briana Shawa przegrali sześć spotkań z rzędu i ten sezon mogą już właściwie spisać na straty – po raz kolejny zresztą. Ekipa z Kolorado nie błyszczy ani w ataku, ani w obronie, a trio Ty Lawson, Wilson Chandler i Arron Afflalo to za mało na rywali w NBA. Nuggets już nawet zza łuku nie są tak dobrzy jak kiedyś, a skuteczność 31.7% w tym elemencie gry mówi sama za siebie. Jedynie na atakowanej tablicy Kenneth Faried i pozostali podkoszowi robią swoje i zbierają ponad 12 piłek na mecz, co stwarza im wiele szans do ponownego zdobycia punktów. Zresztą ogólnie postawa na desce to jedyne, co wychodzi dzisiejszej drużynie gości. W innych kategoriach gracze Denver wypadają raczej słabo i nie potrafią być tak samo efektywni jak pod wodzą George’a Karla. Lakers mają więc dzisiaj spore szanse na przełamanie swojej serii czterech porażek z rzędu i po raz drugi z rzędu wygranie w Los Angeles. Tym bardziej, że na wyjeździe Bryłki odniosły tylko siedem zwycięstw w 26 rozegranych spotkaniach. Czeka nas zatem pojedynek dwóch słabych ekip, w których jedna za bardzo nie wie dokąd zmierza, a druga po prostu nie ma wystarczającej ilości talentu. Jeziorowcy jednak zdołali ostatnio pokonać Chicago Bulls, więc przynajmniej teoretycznie powinni dać radę ograć Nuggets. W tym sezonie mają bilans 1-1 z Bryłkami, a zwycięstwo odnieśli o dziwo na wyjeździe. W Staples Center natomiast niespodziewanie przegrali po dogrywce 94-101. Jak więc dzisiaj będzie, przekonamy się o 4.30 czasu polskiego. Wtedy to też na antenie stacji TNT rozpocznie się konfrontacja obu drużyn.

Prawdopodobne pierwsze piątki:
C. Robert Sacre – Jusuf Nurkic
PF. Tarik Black – Kenneth Faried
SF. Ryan Kelly – Wilson Chandler
SG. Wayne Ellington – Arraon Afflalo
PG. Jordan Clarkson – Ty Lawson

Kontuzje:
S. Nash: Ból ple­ców – Out do końca sezonu
J. Ran­dle: Zła­mana kość pisz­cze­lowa – Out do końca sezonu
K. Bry­ant: Zerwany mię­sień w ramie­niu – Out do końca sezonu
J. Hill: Biodro – Out
R. Price: Łokieć – Out

J. McGee: Grypa – Out
J. Nelson: Achilles – Out

Data:
10 lutego 2015, wtorek o 4:30 czasu polskiego w hali Staples Center, Los Angeles

POSTGAME Ty Lawson urządził sobie fenomenalne show w Staples Center i poprowadził swój zespół do wyjazdowego zwycięstwa nad L.A. Lakers 106-96. Rozgrywający Denver Nuggets zanotował 32 punkty oraz aż 16 asyst i był bez wątpienia najlepszym zawodnikiem na parkiecie. To on najbardziej przyczynił się do tego, że goście odrobili 12 oczek straty w pierwszej połowie, a w ostatnich dwóch decydujących minutach, odskoczyli gospodarzom na 10 punktów. Jednak trzeba przyznać, że pomimo jego świetnego występu, Nuggets byli o krok od przegrania tego spotkania. O wszystkim zadecydowała końcówka, w której Lakers nie trafili żadnego z czterech oddanych rzutów, a do tego popełnili stratę (zgadnijcie kto przechwycił piłkę). Po raz kolejny zabrakło im closera, zawodnika, który pociągnąłby grę w najważniejszych dla losów meczu momentach (czyt. Kobe’ego Bryanta). Mówił o tym też Byron Scott w pomeczowej konferencji, który ponadto uważa, że zawodnicy mają jakieś problemy z pewnością siebie. W jednej chwili prowadzą, dobrze egzekwują założenia taktyczne, a za chwilę całkowicie oddają inicjatywę rywalowi. Tak też zresztą było ostatnio w Milwaukee i Orlando. Mecz z Nuggets nie jest żadnym wyjątkiem i potwierdził to, co wszyscy od dawna bardzo dobrze wiemy. W spotkaniu ponownie największą różnicę zrobiła skuteczność. Goście trafili 54.4% swoich rzutów, a gospodarze 43.5%. Wpływ na to miała po pierwsze gra pod koszem (DEN zdobyli 54 punkty w polu trzech sekund – o 14 więcej od podopiecznych Scotta) oraz przechwyty, których ekipa z Kolorado zanotowała 9 – o sześć więcej, co pomogło im zdobyć łatwe punkty z kontrataków (16). Jeziorowcom natomiast nie pomogła nawet dobra postawa na desce, którą wygrali 43-35. W ataku udało im się zebrać aż 14 piłek (o 10 więcej od rywala) ale nie przyczyniły się one za bardzo do poprawy ich ogólnej skuteczności. Słaby występ pod jej względem ponownie zaliczył Nick Young (FG 4-13), który jest zupełnie bez formy już od ponad miesiąca, a także Jordan Clarkson (FG 3-11) i Ryan Kelly (FG 1-7). We wtorek Byron Scott mógł liczyć za to na Carlosa Boozera, który zgromadził 21 oczek i 10 zbiórek na swoim koncie, a także Wayne’a Ellingtona (18) i Wesley’a Johnsona (12). Jeremy Lin natomiast, choć uzbierał 12 punktów i rozdał 4 asysty, tak też popełnił 5 strat, czyli aż połowę wszystkich strat zespołu. Ponadto warto to jeszcze raz podkreślić, że żaden zawodnik złota i purpury nie miał tak wielkiego wpływu na mecz jak wspomniany już Ty Lawson, a także w przeciwieństwie do niego, nie potrafił wziąć spraw w swoje ręce w końcówce. Tym samym 39 porażka w sezonie stała się faktem.

Liderzy:
Punkty: Carlos Boozer (21)
Zbiórki: Carlos Boozer (10)
Asysty: Jordan Clarkson (7)
Przechwyty: Ed Davis, Carlos Boozer, Jeremy Lin (1)
Bloki: Tarik Black, Ed Davis (1)

FULL GAME Nie­stety, nie masz upraw­nień aby zoba­czyć ten wpis.
HIGHLIGHTS
VIDEOS
WYWIADY

1 komentarz

  1. DrJ

    Statystycznie Kobe nie jest clutch, ale oczywiście wiem o co chodziło w tekście. Graczom brakuje pewności siebie wg Scotta,ciekawe dlaczego? Może dlatego,że niemal po każdym spotkaniu publicznie wylewa żale na swoich zawodników,samemu umywając ręce. Jestem za krytyką i czasem potrzebny jest wstrząs,ale Byron obrał zły sposób motywowania swoich podopiecznych(zupełnie nieadekwatny do poziomu talentu w rosterze). Zresztą, głosy o trudnej współpracy z nim pojawiają się nie od wczoraj.

Skomentuj