1 na 1: Wayne Ellington

Opublikowane przez , 24 września 2014 w Wywiady, 1 na 1, 1 komentarz

Kariera Wayne’a Ellingtona nie rozwinęła się tak dobrze w NBA, jak można było przypuszczać po 2009 roku ale mimo to, jego usługami wciąż są zainteresowane niektóre drużyny. Głównym powodem tego jest zapewne to, że ten rzucający obrońca jest naprawdę solidnym strzelcem, co pokazał prawie w każdym rozegranym przez niego sezonie. A tacy zawodnicy zawsze znajdą zatrudnienie w lidze, choćby za minimum. Tym razem nie było inaczej i choć Wayne przeszedł już długą drogę w tym offseasonie, o czym pisałem przy okazji jego sylwetki (link), tak ostatecznie wylądował w Los Angeles – Mieście Aniołów, które może być dla niego szansą na odbicie się nieco od dna. Tuż po tym jak 26 – latek podpisał swój kontrakt z Los Angeles Lakers, Mike Trudell postanowił przeprowadzić z nim krótką, pięciominutową rozmowę ze swojej serii wywiadów „1 na 1”. Głównym jej celem było oczywiście poznanie nowego gracza Jeziorowców, jego opinii na różne tematy, czy też dowiedzenie się ciekawostek z nim związanych. Oficjalny reporter złota i purpury pytał więc m.in. o relacje łączące go z Byronem Scottem jeszcze za czasów gry w Cleveland, znajomość gry Kobe’ego Bryanta, czy też tego, jak może pomóc drużynie w odniesieniu sukcesu.

Mike Trudell: Kiedy podpisałeś swój kontrakt, to przyznam, że pomyślałem, że to musi mieć jakiś związek z Północną Karoliną. Nawet ja założyłem jej kolory na sobie, gdy tylko Mitch wyszedł z pokoju.

Wayne Ellington: Zauważyłem to, kiedy tutaj przyjechałem. Jestem bardzo podekscytowany szansą jaką tutaj mam. Mitch to świetny facet, wspierający Karolinę Północną. Dla Scotta natomiast grałem przez pół sezonu w Cleveland, więc jestem całkiem dobrze z nim zaznajomiony i myślę, że będę tutaj pasować.

Trudell: Ed Davis jest innym wzmocnieniem Lakers tego lata i również jest z Karoliny Północnej. Poza tym masz dwóch gości z Duke – Carlosa Boozera oraz Ryana Kelly’ego. Zapewne więc będziecie urządzać sobie jakieś gierki dwóch na dwóch?

Ellington: Dokładnie tak. Myślę, że mamy tutaj przewagę. Oni chyba nie zdobyli mistrzostwa. Ed i ja byliśmy w tej samej drużynie w 2009, kiedy to wygraliśmy mistrza. Mamy więc nad nimi małą przewagę.

Trudell: Do ligi przyszedłeś w 2009 roku. To będzie chyba teraz twoja piąta drużyna, więc przechodziłeś „przez to” kilka razy. Jak bardzo rozwinąłeś swoją grę od tego czasu? Jak będziesz pasować do tego składu Byrona Scotta?

Ellington: Jestem przede wszystkim bardziej dojrzały. Zebrałem po drodze dużo doświadczenia, byłem w róznych sytuacjach, różnych drużynach. Gdy zbierzesz to wszystko, to wyjdzie na to, że mam za sobą duży kawał (życiowych doświadczeń). Wiele się nauczyłem w tym czasie. Myślę więc, że sporo pomogę na obwodzie, sprawując kontrolę nad piłką, pełniąc rolę spot-up shootera itd. Jest parę rzeczy, których ludzie o mnie nie wiedzą np. moja kontrola nad piłką, czy gra na półdystansie.

Trudell: Dla ludzi, którzy nie mieli okazji zobaczyć twojej gry – jesteś bardzo dobrym strzelcem ale tak jak mówisz, poszerzyłeś swoje umiejętności. Czy spojrzałeś na ten skład i pomyślałeś sobie: „Hej, jest powód dla którego chcę akurat grać dla Lakers”, w porównaniu do innych ofert, które zapewne otrzymałeś od innych drużyn?

Ellington: Pomyślałem, że naprawdę tutaj pasuję. Ważna dla mnie była znajomość niektórych rzeczy,. Poza tym trener Byron Scott bardzo we mnie wierzył, kiedy grałem w Cleveland. Bardzo go lubię jako osobę i trenera. Mamy całkiem dobre relacje między sobą. A oprócz tego, to przecież nie ma nic lepszego niż gra dla Lakers i gra u boku jednego z najlepszych – Kobe’ego Bryanta. Jest tutaj wiele nowych twarzy ale wszystko zaczyna powoli ze sobą współgrać i myślę, że będę tutaj pasować.

Wayne Ellington za czasów gry w Cleveland

Trudell: Mówiłeś, że urodziłeś się w 1991 roku, tak?

Ellington: Nie, 1987.

Trudell: No właśnie – 1987, wyglądasz przecież starzej, szczególnie że jesteś w lidze od 2009 roku. Niemniej jednak na pewno dorastałeś oglądając Kobe’ego Bryanta. On oczywiście przyszedł do ligi w 1996 roku i spędził tutaj właściwie połowę swojego życia. Teraz niedawno obchodził swoje 36 urodziny. Jak bardzo byłeś zaznajomiony z jego grą, gdy grałeś przeciwko niemu?

Ellington: Jestem bardzo z nią zaznajomiony. Właściwie to jesteśmy z tej samej dzielnicy. Oglądałem go jak dojrzewa przez cały czas.

Trudell: Graliście przeciwko Lower Merion w szkole średniej?

Ellington: Nie, nie graliśmy przeciwko nim. Byliśmy w tej samej lidze tylko – na szczęście dla nich. Lower Merion było oddalone chyba o jakieś 8 km od szkoły, w której grałem. Tak jednak jak mówiłem, jestem bardzo zaznajomiony z grą Kobe’ego, którą śledze przez całe moje życie i całą jego karierę.

Trudell: To co mnie zainteresowało, to to, że byłeś z Byronem w Cleveland, więc na pewno wasze relacje, znajomość swoich silnych i słabych stron wam pomoże tutaj w pierwszym sezonie. Czego się nauczyłeś od niego i co ma takiego w sobie, co pozwala myśleć, że będzie dobrym trenerem dla Lakers w tym roku?

Ellington: Jest zawziętym trenerem. Po pierwsze grał już dla Lakers, więc bardzo dobrze zna organizację, a poza tym myślę, że jest on „trenerem zawodników”. Daje szanse zawodnikom, którzy ciężko pracują, starają się, dają z siebie wszystko w defensywie i grają w odpowiedni sposób. Musisz po prostu popełniać jak najmniej błędów, nie tracić piłki, dzielić się nią z innymi i na koniec dnia – wykonasz swoją pracę.

Trudell: Będziesz miał teraz sporo czasu w ciągu tych kolejnych tygodni. Obóz przygotowawczy jest tuż za rogiem – zaczyna się chyba w przyszłym tygodniu. Co więc robiłeś przez całe to lato oraz czy będziesz miał jeszcze możliwość poćwiczenia trochę ze swoimi nowymi kolegami (przed rozpoczęciem campu)?

Ellington: Bardzo ciężko pracowałem nad każdym aspektem mojej gry. Myślę, że jestem w szczytowej formie i nie mogę doczekać się sezonu.

Trudell: A jak zdrowie?

Ellington: Jestem zdrów, nie mam żadnych urazów. A z nowymi partnerami z drużyny na pewno będę miał okazję się poznać przed startem obozu przygotowawczego, czego nie mogę się już doczekać.

1 komentarz

  1. Dobra robota z tymi wywiadami, oby tak dalej.

Skomentuj