1 na 1: Nick Young

Opublikowane przez , 17 listopada 2015 w Wywiady, 1 na 1, 2 komentarze

Oprócz przeprowadzenia wywiadu z Roy’em Hibbertem na Hawajach, Mike Trudell miał także przyjemność porozmawiać ze skrzydłowym Jeziorowców – Nickiem Youngiem. Jak zwykle dziennikarz Los Angeles Lakers poruszył tematy związane nie tylko stricte z koszykówką ale także chciał dowiedzieć się tego, co Swaggy P robił podczas offseasonu oraz co takiego ważnego wydarzyło się ostatnio w jego życiu. A tutaj miał się czym pochwalić, bowiem kilka miesięcy temu on i Iggy Azalea zaręczyli się i obecnie planują swój ślub. Ponadto nie mogło również zabraknąć rozmów „o niczym” (dosłownie) oraz wzmianki o uroczym synku Nicka Younga, filmiki z którego udziałem, są często hitem Internetu.

Mike Trudell: Porozmawiajmy najpierw o tym, co nosisz na nogach…

Nick Young: Dzięki nim jest mi ciepło (skarpetki). Są prawie jak te od babci. Ona akurat nie zrobiła ich dla mnie ale dzięki nim jest mi ciepło.

Trudell: Co to za materiał tak w ogóle?

Young: To wełna. Są przeznaczone głównie do samolotu. Tam je właśnie nosiłem. Wiedziałem bowiem, że to będzie długi lot. Od tego czasu, chyba się uzależniłem od nich.

Trudell: No ale jesteśmy przecież na Hawajach…

Young: Tak, trochę mnie to dezorientuje. Czasami pada, a czasami jest gorąco. A na dodatek nie miałem okazji być na plaży. Dużo za to ćwiczyłem.

Trudell: Chciałbym się dowiedzieć, jak się ogólnie czujesz. Co robiłeś ostatnio?

Young: Wiele rzeczy. Najważniejsze były jednak zaręczyny. To był prawdziwy roller coaster dla mnie.

Trudell: Jak do tego doszło?

Young: Trwało to trochę czasu. Właściwie dostałem pierścionek tego samego dnia, w którym się oświadczyłem. Nie mogłem go tak po prostu trzymać jako niespodziankę. Zastanawiałem się więc, czy zrobić to podczas moich urodzin, czy jej (Iggy Azalei), ponieważ jej mają miejsce siedem dni po moich. Wiedziałem, że nie uda mi się utrzymać tego sekretu i schować pierścionek bez zgubienia go. Na pewno by go znalazła z niespodzianki byłby nici. Uklęknąłem więc przed nią, przy moich oraz jej znajomych, a ona powiedziała „tak”.

Trudell: Czy dążyła jakoś do tego? Dawała ci znać, że chce za ciebie wyjść?

Young: Bardzo się denerwowałem. Pytałem się mojej mamy: „Powinienem to zrobić?”. Przechodziłem przez to jak przez taśmę z meczu (NBA), wraz z moimi przyjaciółmi (śmiech).

Trudell: Co twoja mama na to powiedziała?

Young: Chciała po prostu być przy tej chwili. Bardzo chciała. Chciała żebym zaczekał trochę zanim to zrobię, aż wróci ale ogólnie, powiedziała bym to zrobił.

Trudell: Lubię twoją mamę. Pamiętam jak powiedziała mi, aby być dla ciebie wyrozumiałym (podczas meczu Jeziorowców w zeszłym sezonie).

Young: To moja mama. Też cię lubi. Mówiła ostatnio, że wykonujesz dobrą robotę… Powiedziała także, że dobrze o mnie mówiłeś, więc cię lubi.

Trudell: Co robiliście z Iggy od kiedy powiedziała „tak”?

Young: Nie myślałem jakoś szczególnie o dalszych planach. Tylko o zaręczynach. Następnego dnia więc wszyscy chcieli się dowiedzieć: „Kiedy wesele? Którego dnia? Co się w ogóle dzieje?”. Przez to miałem aż gęsią skórkę. Naprawdę. Zaczęliśmy się więc tym zajmować wraz ze specjalną osobą od organizowania ślubów. Dużo z nią rozmawiała (Iggy). Pozwoliłem jej, aby się tym zajęła. Mi najbardziej zależy na jedzeniu, ponieważ wiesz, że australijskie jedzenie nie jest tym, za którym przepadam. Dlatego też ja się zajmę tą częścią. Ona natomiast może ogarnąć kwiaty itp.

Nick Young podczas zwykłego dnia w Los Angeles

Trudell: A co się dzieje z Lil’ Swaggym (synem Nicka)?

Young: Widzę w nim tą samą osobowość, styl i wszystko inne (co we mnie). To zabawne, że żartujemy razem, budzi mnie rano, czy też krzyczy do mnie „Tato!”, kiedy coś chce ode mnie. Dorastanie jest naprawdę fajne. Zaczął teraz chodzić do przedszkola. Odbieram go stamtąd, widzę tych wszystkich dzieciaków, którzy grają razem i bawią się ze sobą. To przywołuje wspomnienia z mojego dzieciństwa.

Trudell: Jestem pewien, że na pewno rozumie, że grasz w koszykówkę ale dla niego, jesteś „tylko” tatą, prawda?

Young: Jasne, że tak. Jest na takim etapie, że wie co to koszykówka ale nie wie, że jestem profesjonalnym graczem. Gdyby się dowiedział, to pewnie zacząłby biegać w kółki lub robić coś podobnego. Nie wie bowiem jak bardzo poważne to jest.

Trudell: Widziałem na jednym z filmików, że już teraz pracuje nad swoim rzutem z odchylenia.

Young: Staram się w nim zaszczepić to już teraz. Już prawie robi to z linii rzutów osobistych.

Trudell: Jak uczysz trzylatka rzutu z odchylenia?

Young: To po prostu stało się naturalnie. Dużo blokuję jego rzutów, więc musiał jakoś odseparować się ode mnie (pompka itp.). Stało się to więc naturalnie.

Trudell: Czy możliwość bycia blisko przy twojej rodzinie jest jednym z powodów, dla którego tak ważne jest dla ciebie pozostanie w Los Angeles?

Young: Tak, to mój dom. Rodzina jest tutaj, a ja dorastałem jako fan Lakers. To Los Angeles. To jest mój dom.

Trudell: W poprzednim roku nie byłeś w najlepszej sytuacji, szczególnie mając na uwadze twoje problemy z kontuzjami oraz problemy całego zespołu.

Young: Ostatni rok był trudny. To wszystko co się wydarzyło, wzięło się z niczego. Wcześniej nigdy nie poddałem się żadnej operacji ale po urazie kciuka, musiałem w końcu to zrobić, więc było to dla mnie trudne. Wiem też przez co inni przeszli. Nie było łatwo. Gdy wróciliśmy do zdrowia, to byliśmy już na dnie tabeli, mieliśmy bilans 0-10 lub coś podobnego. Wszyscy byli już zrezygnowani. Trudno więc było wrócić do dobrej formy i walczyć o swoje miejsce w lidze, gdyż każdy był sfrustrowany tym, co się działo.

Trudell: Jakie są twoje relacje z Byronem Scottem?

Young: Trener to trener. Jest bardzo wymagającą osobą. W ostatnie lato pracowałem właściwie nad wszystkim, nad czym mi kazał. Ćwiczyłem ruch bez piłki, poruszanie się po zasłonach, dbałem o swoją kondycję fizyczną, a także bardziej skupiałem się na defensywie – wszystko po to, aby dostawać minuty w meczach. Naprawdę kocham grać w koszykówkę, a do tej pory nie byłem jakąś znaczącą osobą w zespole NBA, tak jak w ostatnich sezonach. Kobe bowiem był przez ostatni czas niemal non stop kontuzjowany, więc jak coś nie układało się w drużynie, to wina była zwalana na mnie. Trudno było mi przez to przejść. Ale teraz wszystko jest już w porządku. Udało mi się pozbierać i jestem gotowy do gry.

Nick Young w starciu z Blazers

Trudell: Według defensywnych wskaźników, radziłeś sobie znacznie lepiej w obronie, niż uważali ludzie. A przynajmniej w bronieniu jeden na jednego, na piłce. W defensywie zespołowej jednak nie szło ci najlepiej. Jak więc możesz poprawić ten element?

Young: Właściwie poprzez przywiązywanie uwagi do detalów oraz oglądanie taśm video. Poza tym mój brat trenuje ze mną od jakiegoś czasu. Miał okazję grać zza oceanem i stąd też zna się na rzeczy. Ostatnie lato było więc inne. Jestem przyzwyczajony do trenowania mojego rzutu, umiejętności sprawowania kontroli nad piłką itp. A tu musiałem przechodzić przez ćwiczenia związane z defensywą i gonić za piłką do tenisa. Byłem na niego zły za to. Ale to wszystko miało na celu sprawić, że stanę się lepszym zawodnikiem. Myślę więc, że w tym sezonie zmieni się postrzeganie mojej gry. Powiedziałem trenerowi, że cokolwiek mógłbym zrobić aby stać się lepszym graczem, zrobię to. Nic mnie nie powstrzyma. Chcę tego, co najlepsze dla drużyny.

Trudell: Jaka jest różnica w grze z obecnymi zawodnikami pierwszej piątki, a rezerwowymi?

Young: Ci goście po prostu biegają. Są młodzi i pełni energii. Mogą więc zabiegać przeciwnika. Mają w sobie sporo talentu. Staram się więc być tym weteranem w ekipie, który będzie im przewodził. Nie jestem oczywiście taki stary. Też lubię styl run and gun itp. To idealnie wpasowuje się w to, jak lubię grać. D-Russ (D’Angelo Russell) na pewno mnie znajdzie w takich okazjach na parkiecie. To właśnie robi. Pamiętam jak (Steve) Nash u schyłku swojej kariery potrafił wykreować dla mnie wiele okazji grając na pełnej prędkości, przez co zdobyłem tamtego wieczoru 40 (punktów). Taka ofensywa właśnie mi służy.

Trudell: Czy masz świadomość postrzegania przez innych, że czasami nie starasz się wystarczająco mocno na parkiecie albo nie podchodzisz do meczu zbyt poważnie, nawet jeśli to robisz?

Young: O tak, bez wątpienia. To jest jedna z tych rzeczy, które nienawidzę. Od kiedy tu przyszedłem, to myślą, że nie podchodzę poważnie do spotkań NBA. Nawet podczas treningów, ja i Kobe „kłócimy się” o to każdego dnia. Staram się jak tylko mogę, żeby rzucić mu wyzwanie. Ale on i tak będzie Kobe’em i będzie dużo mówił, przepychał się z innymi itd. Nawet w poprzednim sezonie, kiedy powiedział, że jesteśmy miękcy jak papier toaletowy, to i tak się nie dałem i odgryzałem mu się tym samym, ponieważ nie lubię ustępować. Kiedy jestem bowiem na parkiecie, to mam wrażenie, że mogę rywalizować z najlepszymi.

Trudell: Jak wygląda zaczepianie Kobe’ego w 2015 roku?

Young: Niektóre z tych rzeczy są zbyt wulgarne, by o nich mówić. Nadal mówi, że jesteśmy miękcy ale już nie aż tak, jak papier toaletowy. Ja mu natomiast mówię mu, że jest beznadziejny, że nie potrafi mnie kryć i że zawsze fauluje. Kobe bowiem aż rąbie po mnie rękami w obronie. Powiedzmy sobie to wprost. Tak właśnie jest. Fauluje mnie ale przez to, że jest Kobe’em, to nie dostaje gwizdka.

Trudell: Wolisz Nicka, czy Swaggy’ego P?

Young: Moja mama nienawidzi imienia „Nicolas”. Mówi więc, abym był sobą. Był Swaggym. Właśnie nim tak naprawdę jesteś. Nie pozwól aby ludzie cię zmienili. W sumie to chyba muszę wymyślić kolejne przezwisko.

Źródło: Lakers.com (link)

Tagi:

2 komentarze

  1. Kobe zadziora ! ja powiem ze szkdoa mi nicka younga powinnien dostac szanse wyjscia w pierwszym skladzie wrzucic d angelo na rezerwe a jego dac w pierwszym , on musi dostac szanse !! musi to poczuc ! jak nie to ktos nam go stad zabierze i gdzie indziej pokaze to na co gostac!

  2. DrJ

    "Jeśli ktoś nam go zabierze", to nic tylko się cieszyć. Szczególnie teraz, gdy póki co nie cegli tak bardzo.

Skomentuj