09/11/2014 Hornets vs Lakers

Opublikowane przez , 9 listopada 2014 w Media, Gameday, 2014 – 15, 12 komentarzy

BOXSCORE Charlotte Hornets

Los Angeles Lakers

PREGAME Aż pięć dni przerwy mieli gracze Byron Scotta na odpoczynek, trening i rehabilitację kontuzjowanych graczy. Dziś przekonamy się czy dobrze wykorzystali ten czas. W końcu początek sezonu był dla nich bardzo szalony i niezbyt obiecujący. I już nie chodzi nawet o to, że nie zdołali zwyciężyć w pięciu pierwszych spotkaniach, bowiem rywale byli z najwyższej półki. Wystarczyć spojrzeć na tabelę, by zobaczyć iż Lakers grali z czołowymi ekipa z Zachodu. Warriors i Rockets są na pierwszych miejscach, Clippers to obecnie szósty team, a Suns dziewiąty, ale z aspiracjami aby być wyżej. Wyżej wymienione porażki nie są więc aż tak bolesne jak utrata Steve’a Nasha i Juliusa Randle’a, gdy dodamy do tego jeszcze problemy z urazami Wayne’a Ellingtona, Ryana Kelly’ego, Xaviera Henry’ego, Ronniego Price i wyłączonego z gry na nieokreślony czas najlepszego strzelca z zeszłego roku Nicka Younga, mamy obraz tego co naprawdę dzieje się w Mieście Aniołów. Czy te pięć dni coś zmieniło? Sytuacja dalej nie jest za ciekawa, ale miejmy nadzieję, że mentalnie Lakers przystąpią do starcia z Hornets mocniejsi. Kobe Bryant i spółka będą starali się uniknąć najgorszego startu od 57 lat, kiedy to jeszcze jako Minneapolis Lakers zaliczyli 0-7 na początku sezonu. Dzisiejszy rywal może nie jest teamem z najwyższej półki, ale ostatnio znajduje się na fali po dwóch kolejnych wiktoriach z Hawks i Heat. Na dodatek w meczu z Atlantą przebudził się ich nowy gwiazdor Lance Stephenson, który nie dość, że zdobył 17 punktów (notując wcześniej średnio po 6.6 pkt/mecz), to jeszcze dodał do tego game-winnera z dalekiego dystansu. Gdy dodamy do tego fakt, że Al Jefferson, Kemba Walker i Gary Neal są w bardzo dobrej dyspozycji, mamy obraz całkiem niezłego, obiecującego teamu. Na ich niekorzyść przemawia co prawda fakt iż jak dotąd są 0-2 na wyjazdach, jednak to Lakers stoją pod ścianą. To oni jako jedyny zespół oprócz tankujących Sixers nie wygrali jeszcze meczu w tym sezonie. Poza tym są znacznie gorsi niż Philly w defensywie, gdyż pozwalają rywalom rzucać zawrotne 116.8 punktów w spotkaniu. I to się nie zmieni z dnia na dzień, gdyż pewnych mankamentów nie da się ukryć. Lakers nie zaczną nagle bronić wspaniale i muszą szukać swoich przewag gdzie indziej. Jak to powiedział Kobe Bryant: „Just get a damn win.” I tego powinni się trzymać Jeziorowcy. Jeśli wyjdą na parkiet mocni psychicznie, powinni odnieść zwycięstwo. W tej drużynie jest odrobina talentu, trzeba go tylko odpowiednio wdrożyć do gry.

Prawdopodobne pierwsze piątki:
C.Jordan Hill – Al Jefferson
PF.Carlos Boozer – Marvin Williams
SF.Wesley Johnson – Michael Kidd Gilchrist
SG.Kobe Bryant – Lance Stephenson
PG.Jeremy Lin – Kemba Walker

Kontuzje:
S. Nash: Ból ple­ców – Out do końca sezonu
R. Kelly: Nade­rwane ścię­gno udowe – Prawdopodobnie wystąpi
N. Young: Zerwane wię­za­dło w kciuki – Out
J. Ran­dle: Zła­mana kość pisz­cze­lowa – Out do końca sezonu

Data:
9 listopada 2014, niedziela o 3:30 czasu polskiego w hali Staples Center, Los Angeles

POSTGAME To były dwie zupełnie różne połowy w wykonaniu Lakers i Hornets. W pierwszej to goście dyktowali tempo gry i prowadzili od początku do końca. Praktycznie nie do zatrzymania był Al Jefferson, a Marvin Williams był bezbłędny zza łuku (3/3). Jeziorowcy z kolei mieli spore problemy w ataku, ale nie potrafili także zebrać piłki pod własnym koszem. Z dystansu zaliczyli równe zero celnych trafień na osiem prób i do przerwy wynik brzmiał 51-42. Nikt się chyba nie spodziewał, że po wizycie w szatni ujrzymy tak ogromną przemianę. Ciekaw jestem co Byron Scott powiedział swoim podopiecznym, ale chyba musi zwracać się do nich w ten sam sposób przed każdym spotkaniem. Fakty są jednak takie, że trzecia kwarta w wykonaniu Lakers rozstrzygnęła mecz. Był to pokaz znakomitej zespołowej koszykówki w ataku, gdzie piłka krążyła jak po sznurku, a najwięcej do powiedzenia mieli Kobe, Lin i Boozer. To oni dziś poprowadzili team do zwycięstwa. To ta trójka, wspierana Davisem i Hillem brylowała pod koszem rywali. Zaczęły wpadać rzuty z dystansu, których w końcowym rozrachunku Lakers zaliczyli 6 przy 17 próbach. Charlotte z kolei po przerwie już ani razu nie trafiło zza łuku, pudłując w tym czasie sześciokrotnie. Duże znaczenie odegrała tu także agresywniejsza obrona po stronie Jeziorowców, którzy nie wpuszczali rywali już tak łatwo pod kosz, zbierali dużo więcej piłek niż przed przerwą. Agresywne krycie odzwierciedliło się niestety dużą liczbą fauli i rzutami wolnymi Hornets, ale z linii byli oni dziś także przeciętni, dlatego ten zabieg taktyczny można uznać za sukces.

Zupełnie nie wyszło to spotkanie nowemu liderowi Charlotte Lance’owi Stephensonowi, który zdobył zaledwie 6 punktów, trafiając 3 z 12 rzutów. Najskuteczniejszy po stronie gości, a także w całym meczu był Jefferson, zdobywca 23 punktów. Po stronie gospodarzy ex-equo mecz skończyli Kobe i Lin, którzy zanotowali po 21 oczek i mieli także odpowiednio 4 i 7 asyst. Jednak Jeremy zagrał na zdecydowanie lepsze skuteczności z gry 8/12 przy 7/20 Bryanta. Rozgrywający miał także najwyższy współczynnik +/- w zespole, bowiem aż +17. Był on motorem napędowym ataków Lakers i świetnie rozrzucał piłkę po obwodzie z Kobe. Jeziorowcy zaliczyli połowę niemal perfekcyjną i dzięki temu wygrali wysoko, gdyż aż 15 punktami. Na uwagę zasługuję przede wszystkim fakt, że rozdali aż 28 asyst przy 42 celnych rzutach z gry. Miejmy nadzieję, że to nie był jednorazowy wybryk, bo jak pokazała 3 kwarta z Hornets, tą drużynę stać na dużo więcej niż wskazuje to chociażby bilans w tym sezonie.

Liderzy:
Punkty: Kobe Bryant, Jeremy Lin (21)
Zbiórki: Kobe Bryant, Jordan Hill (6)
Asysty: Ronnie Price (8)
Przechwyty: Ronnie Price (3)
Bloki: Ed Davis, Robert Sacre (1)

RELACJA


FULL GAME Nie­stety, nie masz upraw­nień aby zoba­czyć ten wpis.
HIGHLIGHTS
VIDEOS
WYWIADY

12 komentarzy

  1. Pierwszy W. Ciekawe ile się naczekamy na kolejny.

  2. Szczerze mówiąc, nie spodziewałem się tego wyniku. Niestety Lance kolejny raz mnie zawiódł, tym razem przeciwko Lakers właśnie…

    Następne mecze są bardzo ciężkie. Szczerze mówiąc, trudno będzie wygrać aż do spotkania z Denver, 24 listopada. I to będzie dobra przykrywka, żeby obronić pick.

    Bo chyba nie ma osób, którym zależy na 3 miejscu od końca w konferencji i stracie wyboru? Top 3 ligi, to powinien być główny cel LAL, który da 99,9% szans na zatrzymanie picku, a także ogromne prawdopodobieństwo, na wylosowanie #1-3.

    • DrJ

      Znam wielu fanów LAL, którzy nie dopuszczają w ogóle tematu pt.obrona picku,co więcej,widzą ich w PlayOffs,a grę Bryanta określają mianem „genialnej” #explainThis

  3. Macie linka do meczu?

  4. Dokładnie , teraz Lakers mają ciężki terminarz i nawet ten mecz z Denver nie będzie łatwy chociaż grają dno.
    Zachowanie picku 2015 to jest w mojej opinii najważniejszy cel na ten sezon.
    Co do meczu , nie wydaje mi się , żeby to był nasz najlepszy mecz w tym sezonie , Hornets nam pomogło wygrać . Widać tam , że Lance nie jest w formie i szukają zrozumienia nawzajem.

  5. Maciek napisał(a):Macie linka do meczu?

    Pojawi się później na stronie. Osobiście powiadomię Cię przez PM ;)

  6. Obrona picku, to tak jak mówi matek nasz jedyny cel na ten sezon. Sytuację mamy dobrą, start od tylu porażek może tylko pomóc. Wiem, że niektórym nie w smak porażki, ale dla nas to jedyne wyjście, jedyne sensowne. Utrzymać słaby skład, dac więcej piły Kobemu, żeby nabił statystyki i przetrwać do końca sezon.

  7. Obrazek

    To ciekawe co to za fani i ciekawe od jak dawna interesują się NBA. Jeśli od niedawna to można zrozumieć taki tok myślenia, jeśli interesują się koszykówką już dłuższy czas to źle z nimi.

  8. To niech lepiej zaczną do siebie taką myśl dopuszczać. To się już dzieje. Gdzie tam myśleć o PO :D . Ja od początku byłem za bronieniem picku, choć nie byłem pewny, jak to wyjdzie na początku sezonu. Teraz już nie mam wątpliwości. To musi być nasz główny cel na ten sezon. Kobe niech kręci cyferki do rekordu MJ’a, a pick ma być nasz. Zresztą, nie wiem może mi się wydaje, że Kobe też się z tym pogodził.

  9. DrJ

    Nie wiem jaki mają staż kibicowski z LAL,zresztą szkoda energii na to. Fajnie,że fani w hali dostali nagrodę w postaci free tacos, i że sir Charles może już otwierać lodówkę.

    Pięknie też to skomentował zawodnik, którego powinniśmy zatrzymać na dłużej w LAL:


    Ciekawi mnie co będzie z Clarksonem…

  10. Ed to niech najpierw uaktualni swój profil, bo nadal jest w Memphis :)

Skomentuj