08/01/2016 Thunder vs Lakers

Opublikowane przez , 8 stycznia 2016 w Media, Gameday, 2015 – 16, 1 komentarz

BOXSCORE Oklahoma City Thunder

Los Angeles Lakers

PREGAME Tuż po spotkaniu z Sacramento Kings, Los Angeles Lakers w Staples Center zagrają z koszykarzami Oklahoma City Thunder. Będzie to już trzeci pojedynek pomiędzy obiema drużynami w tym sezonie w NBA. Poprzednie dwa skończyły się blowoutami w wykonaniu ekipy Kevina Duranta i Russella Westbrooka. Jeziorowcy pozwalali w nich Thunder dosłownie na wszystko, a ich atak był kompletnie nieefektywny. Prawdę więc mówiąc szanse więc na zwycięstwo są dzisiaj nikłe. Szczególnie, że podopieczni Billy’ego Donovana wygrali osiem z ostatnich 10 meczów, a ich ofensywa zajmuje drugie miejsce w całej lidze. Defensywa z kolei pozwala przeciwnikom zdobywać 103.7 punktów na 100 posiadań i plasuje się na dziewiątym miejscu w NBA. Najsłabszym punktem drużyny z Oklahomy jest gra na wyjazdach (bilans 8-6) ale jak pokazało ostatnie ich starcie z Lakers, w Staples Center nie będzie to raczej miało wpływu na wynik końcowy. Sam Durant i Westbrook mogą wystarczyć na podopiecznych Byrona Scotta, a przecież Thunder na dodatek mają w swoim składzie dobrze spisującego się Enesa Kantera, który zdobywał 12.7 punktów i 7.4 zbiórek w ostatnich 10 spotkaniach oraz Anthony’ego Morrowa (8.9 oczek, 3FG 46.2%). Chyba że mecz będzie wyglądał mniej więcej tak samo jak czwarte kwarty pojedynków z Clippers i Kings, a D’Angelo Russell znów zaliczy jeden z lepszych występów w bieżących rozgrywkach. Wtedy być może będziemy świadkami cudu.

Prawdopodobne pierwsze piątki:
C. Roy Hibbert – Steven Adams
PF. Larry Nance Jr. – Serge Ibaka
SF. Kobe Bryant – Kevin Durant
SG. Lou Williams – Andre Roberson
PG. Jordan Clarkson – Russell Westbrook

Kontuzje:
D’Angelo Russell: Kostka – Występ stoi pod znakiem zapytania

Data:
8 stycznia 2016, piątek o 4:30 czasu polskiego w hali Staples Center, Los Angeles

POSTGAME Nareszcie, można by rzec. Choć Los Angeles Lakers przegrali u siebie z Oklahomą City Thunder 113-117, tak jednak same spotkanie w końcu było bardzo wyrównane, a ich fani na pewno nie mają powodu do wstydu. Największą przewagę goście osiągnęli na początku czwartej kwarty i wynosiła ona tylko 11 oczek. Nie utrzymali jej jednak zbyt długo, bowiem Lou Williams błyskawicznie odpowiedział samodzielnym runem 12-2 i mecz znów był na styku. Jeziorowcy nawet na 1:58 prowadzili 110-107 ale podobnie jak w starciu z Kings – zabrakło im doświadczenia, wytrwałości oraz kreatywności żeby dowieźć zwycięstwo do końca. Bohaterem meczu i tak można jednak uznać Lou Williamsa, który w tych ostatnich 12 minutach gry zdobył 23 ze swoich 44 punktów. Sweet Lou był po prostu nie do zatrzymania, a w całym pojedynku trafił 12 na 25 oddanych rzutów, z czego 5 na 14 zza łuku. Jeżeli natomiast chodzi o osobiste, to był w nich bezbłędny (15-15). 19 oczek od siebie dołożył z kolei Kobe Bryant, a 17 Jordan Clarkson. Reszta zawodników gospodarzy nie przekroczyła bariery 10 punktów ale nie zmienia to faktu, że podopieczni Byrona Scotta przegrali ten mecz defensywą, a nie ofensywą. Choć oczywiście w pewnym stopniu należą im się brawa za tak wyrównaną konfrontację z Thunder, tak jednak pozwolenie na zdobycie 117 punktów, z czego 58 w strefie podkoszowej nie powinno być chwalone. Bardzo słabo także Jeziorowcy wypadli na desce, którą przegrali 34-45 (10-16 w ataku). Dzięki temu Thunder wielokrotnie punktowali i tym samym zatuszowali swoją słabą grę na dystansie (3FG 5-17, 29.4%), a punkty z ponowień pomogły im w osiągnięciu 50.6% skuteczności z gry. Ogólnie był to naprawdę dobry mecz i prawdę mówiąc w niedzielę w hali Staples Center, Lakers na pewno nie będą bez z szans w konfrontacji z Utah Jazz, którzy przegrali ostatnie trzy spotkania z rzędu.

Liderzy:
Punkty: Lou Williams (44)
Zbiórki: Julius Randle (8)
Asysty: Kobe Bryant (6)
Przechwyty: Larry Nance Jr., Lou Williams, Jordan Clarkson (2)
Bloki: Roy Hibbert, Anthony Brown (2)

FULL GAME Nie­stety, nie masz upraw­nień aby zoba­czyć ten wpis.
HIGHLIGHTS
VIDEOS
WYWIADY

1 komentarz

  1. Fantastyczny mecz Lou, naprawdę niewiele brakowało ;-(

    Martwi, że Randle od paru meczy to słabizna jak Hibbert, grałbym Basem jako pierwszym C, a Nancowi dał więcej minut.

Skomentuj