07/01/2015 Lakers vs Clippers

Opublikowane przez , 7 stycznia 2015 w Media, Gameday, 2014 – 15, 0 komentarzy

BOXSCORE Los Angeles Lakers

Los Angeles Clippers

PREGAME Lakers bez Kobe Bryanta minimalnie przegrali z Blazers na wyjeździe, lecz pokazali charakter. Stąd też można przypuszczać, że stać ich na podobny występ przeciwko faworyzowanym Clippers. Obie ekipy z L.A. zmierzyły się już raz ze sobą w tym sezonie i wówczas mecz również był zacięty do ostatnich sekund (skończyło się 118-111). Co nie zmienia faktu, że podopieczni Doca Riversa przejęli miasto we władanie. Wygrali oni 8 z ostatnich 9 starć, czyniąc to ze średnią różnicą 17.1 pkt. To spora przepaść, ale gdy spojrzymy na kadry ekip nie można się temu dziwić. Clippers to zespół zbudowany by wygrać mistrzostwo. Mają niesamowitą siłę pod koszem, znakomitego rozgrywającego i cały zastęp strzelców. Jednakże ten sezon, jeszcze bardziej niż poprzednie, uwidacznia ich wady. W pojedynkach z silnymi zespołami, czyli takimi, których bilans zwycięstw do porażek jest dodatni, ich obrona spisuje się fatalnie. Pozwala rzucać rywalom 105 pkt/mecz, a dla porównania z pozostałymi ekipami ta liczba jest znacznie niższa (95 pkt/mecz). Clips wygrali zaledwie siedem z czternastu ostatnich spotkań i wciąż są daleko w tabeli Konferencji Zachodniej. Jeśli utrzymają tą tendencję spadkową nie będą mieli przewagi parkietu w Playoffs, co będzie dla nich początkiem końca. Na wyjazdach notują bilans 8-7, ponieważ gracze zadaniowi notorycznie zawodzą i nie dostarczają tylu punktów co w Staples. Dzisiejszy pojedynek odbędzie się jednak w Mieście Aniołów, dlatego powinniśmy się spodziewać dobrego meczu ze strony J.J. Reddicka, Matta Barnesa czy Jordana Farmara. Z drugiej strony Wayne Ellington, Jeremy Lin czy Ed Davis również znają każdą klepkę w tej hali. Czy możemy się spodziewać wyrównanego pojedynku? Myślę, że tak. Wraca Kobe (występ prawdopodobny), który w czterech ostatnich meczach był liderem z prawdziwego zdarzenia. Oddawał prawie 10 prób mniej, zdecydowanie więcej podawał, a co najważniejsze rzucał na dobrej skuteczności (47%). Odczuwalny będzie na pewno brak Wesleya Johnsona, a ponadto niepewny jest występ Ronnie Price’a, ale Ryan Kelly i Jeremy Lin powinni ich godnie zastąpić. Lakers muszą być zespołem, jednością, jeśli marzą o wygranej w derbach. A któż o niej nie marzy, gdy stawką jest bycie w świetle jupiterów w samym Mieście Aniołów – Los Angeles.

Prawdopodobne pierwsze piątki:
C. Jordan Hill – DeAndre Jordan
PF. Ed Davis – Blake Griffin
SF. Ryan Kelly – Matt Barnes
SG. Kobe Bryant – J.J. Reddick
PG. Ronnie Price – Chris Paul

Kontuzje:
S. Nash: Ból ple­ców – Out do końca sezonu
J. Ran­dle: Zła­mana kość pisz­cze­lowa – Out do końca sezonu
R. Price: Złamany nos – Prawdopodobnie wystąpi
W. John­son: Pro­blem z pra­wym bio­drem – Day-to-day

Data:
7 stycznia 2015, środa o 4:30 czasu polskiego w hali Staples Center, Los Angeles

POSTGAME To nie był wyrównany mecz w żadnym wypadku, a raczej typowy pogrom, blowout jak to mawiają Amerykanie. O ile w pierwszej kwarcie fani Lakers mogli mieć jeszcze jakieś nadzieje, gdyż ich pupile przegrywali tylko kilkoma punktami, o tyle druga i trzecia odsłona zupełnie rozwiały wątpliwości. Znakomita gra Blake’a Griffina, który siał popłoch w pomalowanym rywali, a co więcej dostrzegał lepiej ustawionych kolegów. Kolejny mocny mecz ze strony DeAndre Jordana, który był najlepszym zbierającym i dunkującym graczem spotkania. Zaliczył aż 13 zbiórek, w tym 5 na tablicy rywala. A gdy dodamy do tego 3 bloki mamy obraz tego jak bardzo center Clippers rządził dziś pod koszem. Nie byłoby tego zwycięstwa bez Chrisa Paula, który także walnie przyczynił się do rozbicia Jeziorowców. Kolejne double-double w sezonie rozgrywającego, plus znakomita forma rzutowa (9/15 z gry 4/6 zza łuku) i największy wskaźnik +/- wynoszący +44 (o matko!). Co tylko pokazuje nam dobitnie jak ważnym graczem dla całej układanki Doca Riversa jest CP3. I pomyśleć, że gdyby nie David Stern mógłby on grać w Lakers. Jednakże nie ma co gdybać, bo fakty są takie, że ekipa Byrona Scotta osiągnęła w tym meczu dno, a nawet zeszła jeszcze niżej przywitać się z Philadelphią i drużynami z D-League. To nie był pokaz gry godny tak utytułowanej organizacji. W niektórych momentach wyglądało to tak jakby Lakers byli pogodzeni z porażką od pierwszej akcji. Grali niechlujnie, bez pomysłu, oddawali słabo przygotowane rzuty. Mieli przebłyski, to prawda, jak chociażby wtedy gdy w drugiej kwarcie zbliżyli się na 6 punktów. Lecz to było wszystko na co było ich dziś stać. Swoje zrobiła też fatalna dyspozycja rzutowa ich liderów (Kobe 2/12, Nick Young 4/15). Bez punktów z ich strony Jeziorowcy nie są w stanie wygrać. Można nawet pokusić się o stwierdzenie, że bez tej dwójki są jak zespół z niższej ligi. I tak też to dziś wyglądało. Oby jak najmniej takich meczów w przyszłości, bo to aż przykro się oglądało.

Liderzy:
Punkty: J. Clarkson (14)
Zbiórki: K. Bryant (8)
Asysty: K. Bryant (7)
Przechwyty: Trzech graczy (1)
Bloki: Ed Davis (1)

RELACJA


FULL GAME Nie­stety, nie masz upraw­nień aby zoba­czyć ten wpis.
HIGHLIGHTS
VIDEOS
WYWIADY

Skomentuj