06/12/2015 Lakers vs Pistons

Opublikowane przez , 6 grudnia 2015 w Media, Gameday, 2015 – 16, 15 komentarzy

BOXSCORE Los Angeles Lakers

Detroit Pistons

PREGAME Los Angeles Lakers są w trakcie trasy wyjazdowej po wschodnim wybrzeżu i jak do tej pory ich bilans wynosi 1-2. Kolejnym ich rywalem będzie zespół Detroit Pistons, których już w tym roku pokonali w Staples Center. Co oznacza, że będzie to ostatni w karierze występ przeciwko temu teamowi Kobe Bryanta. Black Mamba ma szansę ten jeden jedyny raz wyrównać rachunki z ekipą, która pozbawiła go marzeń na tytuł w 2004 roku. To był bardzo bolesny finał, w którym Jeziorowcy byli faworytami i polegli wyraźnie, a później rozpadł się duet Kobe-Shaq. Ciekawie więc jak tym razem widownia gości zareaguje na finałowy występ Bryanta. Nie da się ukryć, że w Palace Kobe jest znienawidzony i często był szykanowany i wygwizdywany. Black Mamba tymczasem nic sobie z tego nie robił i karał Pistons przez wiele lat za wspomniany rok 2004. Obecnie sytuacja się odmieniła i to ekipa z Detroit jest wyżej notowana, a Lakers znajdują się na samym dnie. Gospodarze mają w swoich szeregach dwie młode gwiazdy Reggie Jacksona i Andre Drummonda i wiele wskazuje na to, że po kilku latach przerwy mogą wrócić do Playoffów. Jeziorowcy z kolei najpewniej po raz trzeci z rzędu opuszczą decydującą fazę walki o tytuł i zdarzy się to po raz pierwszy w ich historii. Wszystko to zbiega się z odejściem na emeryturę ich największej gwiazdy, co oznacza zakończenie pewnej ery. Wyjście z cienia Black Mamba może się dla Lakers okazać najważniejszym zadaniem w ich nowoczesnej historii. Bowiem obecnie upadli tak nisko, że żaden wolny agent nie zamierza ich wybrać, a odbudowa poprzez draft nigdy nie była w stylu Lakers. Kibice, managerowie, a przede wszystkim właściciele nie mają tyle cierpliwości co na przykład ci z Detroit, a by czekać 7 czy 8 lat na powrót do elity. Oni chcą, żeby to stało się teraz. Już. Tymczasem tak się nie da. Odejście Kobe to dopiero początek długiej i męczącej drogi. Dlatego cieszmy się jego ostatnimi meczami. Ten w Detroit będzie szczególny, bowiem tutaj go nigdy nie kochano. Dlatego pożegnanie będzie tym bardziej ciekawsze.

Prawdopodobne pierwsze piątki:
C. Roy Hibbert – Andre Drummond
PF. Julius Randle – Ersan Ilyasova
SF. Kobe Bryant – Marcus Morris
SG. Jordan Clarkson – Kentavious Caldwell-Pope
PG. D’Angelo Russell – Reggie Jackson

Kontuzje:

Data:
6 grudnia 2015, niedziela o 0.00 czasu polskiego w hali Palace of Auburn Hills, Detroit

POSTGAME To był prawdziwy pogrom w The Palace. A kibicom Jeziorowców przypomniał się chyba rok 2004, kiedy to Detroit zdobywało tutaj tytuł kosztem właśnie Lakers. Tak słabych graczy z miasta aniołów w tym sezonie jeszcze nie widzieliśmy. A ich najgorszym ogniwem był, nie po raz pierwszy w tym sezonie, Kobe Bryant (5pkt 2/15 z gry). Dla Black Mamby był to ostatni w życiu występ w Motor Town i trzeba przyznać, że został on przywitany niezwykle ciepło. Jego dojście do piłki było fetowane niczym zwycięstwo Pistons. Jednakże Bryant pudłował raz po raz, a koledzy nawet nie próbowali mu pomagać. Gdy tylko 5-krotny mistrz NBA dostawał piłkę, reszta zawodników stawała w miejsce tak jakby na parkiecie był tylko on. To ułatwiło zadanie rywalom, których szczelne krycie nie pozwalało na wiele nikomu ze składu Byron Scotta. Dość powiedzieć, że po trzech kwartach Lakers mieli 65 punktów. Tymczasem podopieczni Stana Van Gundy’ego już 90. Znakomity mecz zaliczyli gracze obwodowi Detroit Caldwell-Pope i Jackson. Obaj zdobyli 42 punkty. 18 oczek i 15 zbiórek, czyli kolejne double-double dołożył niezawodny Andre Drummond. Po stronie gospodarzy wszystko to wyglądało znacznie płynniej. Mieli oni dużo więcej asyst od przeciwników i nie forsowali tak rzutów jak Kobe czy Jordan Clarkson. Oni skupili się na zwycięstwie, a nie na indywidualnych statystykach. Dlatego też po 48 minutach mogli się cieszyć ze zwycięstwa. Trochę szkoda, że w tak beznadziejnym stylu z The Palace pożegnał się Kobe Bryant, ale jego forma z ostatnich tygodni wskazywało, że to będzie niezwykle ciężka przeprawa. W końcu Pistons mają niezłych obrońców i pokazali to też dziś. Wygrali w wielkim stylu i udowodnili, że wciąż będą walczyć o powrót do Playoffów. Lakers z kolei po kolejnej porażce na wyjeździe tylko potwierdzili, że są w totalnej rozsypce, po oświadczeniu Bryanta. To nie jest drużyna. To raczej cyrk objazdowy, którego największa gwiazda odchodzi po sezonie i stara się zaprezentować swój najlepszy pokaz. Odejść w wielkim stylu. Tymczasem dzieje się zgoła odwrotnie.

Liderzy:
Punkty: Lou Williams (21)
Zbiórki: Julius Randle (11)
Asysty: Marcelo Huertas (4)
Przechwyty: D’Angelo Russell (2)
Bloki: Metta World Peace (2)

RELACJA


FULL GAME Nie­stety, nie masz upraw­nień aby zoba­czyć ten wpis.
HIGHLIGHTS
VIDEOS

15 komentarzy


  1. DrJ

    Powiedział prawdę i jest skończony u Scotta.

  2. DrJ napisał(a):Powiedział prawdę i jest skończony u Scotta.

    No to patrz na to co właśnie zobaczyłem na tt:


    "some other things"… Czekam na powrót białej mamby Ryana.

  3. Bez żartów… Tylko Lakers

    edit: Jakby miał ktoś fajnego streama to poratujcie.

  4. Darek sprawdź PW.

    Ruszyli z kopyta…

  5. Wielkie dzięki.

    Kurcze, już nawet nie zachowujemy pozorów, że zależy nam w tym sezonie jeszcze na czymkolwiek innym niż na picku w drafcie.

    Czekam na Russella z +20 pkt ;)

  6. DrJ
    airmax napisał(a):
    DrJ napisał(a):Powiedział prawdę i jest skończony u Scotta.

    No to patrz na to co właśnie zobaczyłem na tt:


    "some other things"… Czekam na powrót białej mamby Ryana.

    Dzięki, śledzę również. Najlepszy razem z Bresnahanem beat writer Lakers

  7. Co ja pacze :)

    To jest normalny tank, bez stwarzania pozorów, tak mówisz Darek. Brak Black’a , zaraz White Anaconda wejdzie i będzie nasz najlepszy lineup.

    Young przyspawany na amen, szkoda tylko, że wartość do wymian mu nie rośnie.

    Ehh a oglądałem wcześniej Suns i taki Bledsoe… a najlepiej Conley ;)

    A na Wiz to bym akurat zdrowia nie marnował.

  8. DrJ
    szymken napisał(a):Ehh a oglądałem wcześniej Suns i taki Bledsoe… a najlepiej Conley ;)

    Szkoda mi Bledsoe, jeden z moich ulubionych graczy obecnie. No,ale Byron nigdy nie rozpisałby takiej zagrywki jak Joerger, poszłaby piłka do KB i rzut z 10 metrów.

  9. Tym bardziej, że nie było takie oczywiste jego wyrównanie. Ja miałem obawy, ale związane tylko z jego zdrowiem. Świetny gość, kompletny. No ale nic przepadło. Z gości którzy byli do wyjęcia to żałuję Thomasa. Jak sobie pomyślę, że Lou jest u nas za tą samą kasę, a gość się do nas pchał i praktycznie jeden telefon załatwiłby sprawę. Taki 6th man, a i nawet jako starter mógłby być na czasu na i po tanku.

  10. DrJ

    Pomyśleć, że kiedyś stawiałem na sezon 2016-17, czyli ten, w którym wrócimy do PlayOffs. Czas to zweryfikować.

    To, jak Scott zarządza minutami zakrawa o kryminał. Tragedia.

  11. Ja jebie, ale kompromitacja…nie dość, że w obronie gramy jak niepełnoprawni, to jeszcze w ataku paraolimpiada, aż Swaggy postanowił dojechał Tolivera, a Kobe dostał sraczki i pobiegł do szatni…jak można trzymać takiego nieudacznika na ławce trenerskiej, to się w pale nie mieści…mam nadzieję, że Swaggy jeszcze dojedzie tego fistaszka tak jak Tolivera…jedna z najbardziej utytułowanych organizacji w historii sportu osiągnęła poziom Łady BIłgoraj…nie wiadomo czy śmiać się czy płakać…co za wstyd…co do Kobego to ja rozumiem, ze ma juz swoje lata, ale zeby zapomiec jak sie trafia do kosza…?

  12. phpBB [media]

    • Kurde szkoda mi tych chlopaków … co oni teraz maja w glowie ? ciekawe czy nie to ze chcieliby zagrac w innej druzynie albo to ze nie moga sie juz doczekac odejscia bryanta , czy nikt tam tego nie widzi ? przyjada po tej calej wycieczce to staples center , i kobe dostanie pilke , i bedzie szal dalej to samo ;/

Skomentuj