06/12/2013 Lakers vs Kings

Opublikowane przez , 6 grudnia 2013 w Media, Gameday, 2013 – 14, 2 komentarze

BOXSCORE Los Angeles Lakers

Sacramento Kings

PREGAME Po pięciu dniach przerwy Jeziorowcy wracają do gry, aby zmierzyć się na wyjeździe z Sacramento Kings. Zespół, którego liderem jest DeMarcus Cousins (21.7 punktów, 10.1 zbiórek na mecz) przegrał ostatnie pięć spotkań z rzędu – jeden z nich po dogrywce, a pozostałe trzy łączną różnicą pięciu punktów. Zawodnicy Mike’a D’Antoniego, mimo słabego bilansu gospodarzy, mogą się zatem spodziewać ciężkiej przeprawy. Ostatnie dwa wygrane mecze na wyjeździe nie mogą rozluźnić graczy złota i purpury, którzy jeżeli chcą się dostać do playoffs w trudnej Konferencji Zachodniej, to po prostu muszą wygrywać takie spotkania. Lakers pokazali już kawał solidnej koszykówki poza swoim domem ale oczywiście ich dalsze sukcesy będą zależały od ich poziomu koncentracji i postawy po obu stronach parkietu od pierwszych minut.

Prawdopodobne pierwsze piątki:
C. Pau Gasol – DeMarcus Cousins
PF. Robert Sacre – Jason Thompson
SF. Wesley Johnson – Derrick Williams
SG. Jodie Meeks – Ben McLemore
PG. Steve Blake – Greivis Vasquez

Kontuzje:
K. Bryant: Achilles – Out
S. Nash: Plecy – Out
C. Kaman: Plecy – Out
J. Farmar: Ścięgno podkolanowe – Out

D. Cousins: Kostka – Występ stoi pod znakiem zapytania
C. Landry: Biodro – Out

Data
6 grudnia 2013, piątek o 4:00 czasu polskiego w hali Sleep Train Arena, Sacramento

POSTGAME Ostatnie 12 minut gry w wykonaniu Los Angeles Lakers, zadecydowały o ich wyjazdowym zwycięstwie 106-100 nad Sacramento Kings. Przez pierwsze trzy kwarty Jeziorowcy grali bardzo słabo po defensywnej stronie parkietu, mając wiele kłopotów ze strefą podkoszową. Czwarta ćwiartka jednak wszystko odmieniła. Sztab szkoleniowy zespółu cały czas podczas przerw na żądanie wymagał od zawodników dobrej postawy w obronie i w końcu koszykarze z Miasta Aniołów wzięli sobie to do serca, zatrzymując Kings na 13 punktach w ostatniej kwarcie. Oprócz tego dołożyli 5 bloków w tej części gry i wymusili aż siedem strat. Być może jednak tego zwycięstwa nie udałoby się gościom ostatecznie wywieźć ze Sleep Train Arena, gdyby nie trójka Jodie’ego Meeksa na 2:43 do końca meczu. Po tym celnym rzucie, goście zbliżyli się do ekipy z Sacramento na jeden punkt, z kolei ponad minutę później, za sprawą celnego trafienia z półdystansu Pau Gasola oraz kolejnej trójki Meeksa, objęli prowadzenie 101-97. Następnie Kings pogrążyli najpierw Wesley Johnson, odbierając piłkę McLemore’owi, a chwilę potem Nick Young zdobywając w tej samej akcji dwa punkty na 30 sekund do końca. Zwycięstwo przypięczetował przechwyt Gasola, który był zarazem szóstą stratą DeMarcusa Cousinsa.

Spotkanie od pierwszych minut rozpoczął Robert Sacre, który wszedł do pierwszej piątki w miejsce Jordana Hilla. Sacre był niezwykle aktywny po obu stronach parkietu i mimo problemów z faulami, zdołał w 16 minut zdobyć 11 punktów, zebrać 5 piłek i nieco utrudnił grę Cousinsowi. Oprócz niego jeszczu pięciu zawodników Mike’a D’Antoniego przekroczyło próg 10 oczek. Byli to Pau Gasol (19), Jodie Meeks (19), Nick Young (14), Wesley Johnson (13) i Steve Blake (13), który rozdał również 10 asyst. Z kolei wspomniany wyżej Hill, wniósł więcej energii na parkiet wchodząc z ławki, niż w ostatnich 4 meczach i ostatecznie uzbierał 7 punktów i 9 zbiórek (w tym 4 na atakowanej tablicy).

Liderzy:
Punkty – Pau Gasol, Jodie Meeks (19)
Zbiórki – Jordan Hill (9)
Asysty – Steve Blake (10)
Przechwyty – Wesley Johnson (5)
Bloki – Jordan Hill, Robert Sacre (2)

FULL GAME Niestety, nie masz uprawnień aby zobaczyć ten wpis.
HIGHLIGHTS
VIDEOS

2 komentarze

  1. DrJ

    Sac-Town to zawsze ciężki teren dla Lakers, więc wygrana cieszy jeszcze bardziej.

  2. Zgadzam się z DRJ, że to trudny teren ale chciałbym aby Lakers cały czas tak grali w obronie jak w 4 kwarcie… Nie rozumiem czemu przez 3q nie potrafili postawić oporu i dopiero w ostatnich 12 minutach gry grali twardo i pewnie… z Blazers też tak było, czy z Pistons na wyjeździe. Muszą być bardziej konsekwentni w swoich działaniach

Skomentuj