06/10/2014 Nuggets vs Lakers

Opublikowane przez , 6 października 2014 w Media, Gameday, 2014 – 15, 2 komentarze

PREGAME Po tygodniu ciężkich treningów, Jeziorowcy w końcu zagrają swój pierwszy mecz sezonu przygotowawczego, a ich przeciwnikiem będzie ekipa prowadzona przez Briana Shawa – Denver Nuggets. Na razie nie wiadomo czego się można spodziewać po Bryłkach, gdyż w poprzednim sezonie zawodnicy z Kolorado wygrali zaledwie 36 meczów i znaleźli się na czwartym miejscu w Northwest Division. W tych rozgrywkach natomiast nie rozegrali jeszcze żadnego spotkania i dopiero w starciu z 16 – krotnymi mistrzami NBA, będzie można zobaczyć jaki postęp zrobili Nuggets. Lakers natomiast przez ostatnie prawie siedem dni, ćwiczyli przede wszystkim obronę i to na tę stronę parkietu, powinni zwrócić uwagę wszyscy eksperci oraz fani zespołu. W ataku może być za to nieco gorzej, a wszystko będzie zależało od umiejętności rozgrywania Kobe’ego Bryanta na low post oraz egzekucji pick & rollów. Tak czy inaczej ekipa z Kalifornii powinna postarać się o zwycięstwo. Choć jest to tylko preseason, tak wygranie kilku spotkań w ciągu najbliższych 20 dni, na pewno pozytywnie wpłynęłoby na morale wszystkich graczy Byrona Scotta.

Prawdopodobne pierwsze piątki:
C. Jordan Hill – J.J. Hickson
PF. Carlos Boozer – Kenneth Faried
SF. Wesley Johnson – Wilson Chandler
SG. Kobe Bryant – Arron Afflalo
PG. Steve Nash – Ty Lawson

Kontuzje:
X. Henry: Rehabilitacja po kontuzji, ból pleców – Out
R. Kelly: Naderwane ścięgno udowe – Out
N. Young: Zerwane więzadło w kciuki – Out
S. Nash: Skręcone kostka – Prawdopodobnie wystąpi

D. Gallinari: Rehabilitacja po kontuzji – Out
N. Robinson: Rehabilitacja po kontuzji – Out

Data:
6 października 2014, wtorek o 4:00 czasu polskiego w hali Valley View Casino Center, San Diego

POSTGAME Od zwycięstwa swój preseason rozpoczęli koszykarze Los Angeles Lakers, którzy pokonali w hali Valley View Casino Denver Nuggets 98-95. Mecz był jednak cały czas na styku i tak naprawdę do końca nie było wiadomo, kto wygra to starcie w San Diego. W pierwszej połowie bowiem lepszym zespołem okazali się być podopieczni Briana Shawa, którzy sprawili dużo problemów gospodarzom w obronie i już w pierwszej kwarcie zdobyli 29 oczek. Na szczęście w drugich 24 minutach gry, to Jeziorowcy zaczęli przejmować kontrolę nad spotkaniem, co potwierdziło uzyskane przez nich 7 – punktowe prowadzenie (największe w całym meczu) na początku ostatniej części gry. Lakers zgodnie z przypuszczeniami, nie popisali się kreatywnością w ofensywie ale za to starali się wywrzeć presję na przeciwniku w defensywie. Po bronionej stronie parkietu byli bardzo agresywni przez większość meczu (efekt – 20 zdobytych punktów z kontrataków), chociaż czasami to nie wystarczało i oczywiście nie obyło się bez błędów, łatwo traconych punktów spod kosza i zagrań typu 2+1 (szczególnie gdy na parkiecie przebywał Lawson), czy też regularnie zbieranych przez rywala piłek spod własnej tablicy. Zawodnicy z Miasta Aniołów muszą więc nadal pracować nad swoją obroną w ośrodku szkoleniowym El Segundo, chociaż nie zmienia to faktu, że ogólnie zagrali naprawdę solidne zawody i jest to dobry początek dla nich oraz dla sztabu szkoleniowego. Poza tym dla wielu ważniejsze chyba było to, jaki występ zaliczy Bryant, dla którego był to pierwszy mecz od grudnia zeszłego roku. Black Mamba rozwiał chyba jednak wszelkie wątpliwości. W nieco ponad 20 minut zdobył 13 punktów (FG 5-12), rozdał 5 asyst i zebrał dwie piłki. Na parkiecie wyglądał po prostu jak stary, dobry Kobe – ten, którego mogliśmy oglądać dwa lub trzy lata temu. W przeciwieństwie do tego co zaprezentował w sześciu spotkaniach poprzedniego sezonu, kiedy to bardzo forsował grę, tym razem na jego twarzy było widać pewność siebie, a jego ruchy były płynne i dynamiczne, przez co nie miał zbyt wielkich problemów z obrońcami Nuggets oraz z kreowaniem gry dla siebie i swoich kolegów z drużyny. Jedynie niektóre rzuty czasami ledwo dochodziły do obręczy ale prawdopodobnie z czasem, gdy nabierze więcej sił w nogach i rozegra kilka kolejnych spotkań, poprawi się w tym elemencie.

Oprócz lidera zespołu dobre zawody rozegrał również (niespodzianka) Steve Nash. Być może trudno w to uwierzyć ale Kanadyjczyk przez cały czas dobrze spisywał się na parkiecie, zdobywając w sumie 11 punktów (FG 4-8, 3FG 1-1) i rozdając pięć asyst. Ciche double-double z kolei zaliczył Jordan Hill (10 oczek, 11 zbiórek – w tym cztery w ofensywie), a w ataku grę dobrze prowadził Jeremy Lin, czego efektem było 10 rozdanych asyst przez Tajwańczyka. Poza tym agresywni przez cały czas byli Jordan Clarkson (14 punktów, 5 zbiórek) i Julius Randle (10 oczek, 8 zbiórek). Z bardzo dobrej strony pokazał się także Ed Davis, który był trzecim centrem w rotacji Scotta (za Robertem Sacre) i na parkiecie spędził tylko 12 minut i 24 sekundy. W tym czasie jednak, trafił 6 na 7 oddanych rzutów (głównie dzięki temu, że świetnie układała mu się współpraca z Linem), czterokrotnie zablokował rywala i ogólnie – dodał energii drugiemu składowi Lakers. Jeżeli Ed nadal będzie grał na takim poziomie, to nie powinien mieć problemu z zabraniem minut Sacre, który w meczu z Nuggets, dodał od siebie niezbyt widoczne 5 oczek oraz 3 zbiórki.

Liderzy:
Punkty: Jordan Clarkson (14)
Zbiórki: Jordan Hill (11)
Asysty: Jeremy Lin (10)
Przechwyty: Wesley Johnson (2)
Bloki: Ed Davis (4)

RELACJA


FULL GAME Nie­stety, nie masz upraw­nień aby zoba­czyć ten wpis.
HIGHLIGHTS
VIDEOS
WYWIADY

2 komentarze

  1. Pora wystartować z tematem :) Dzisiaj pierwszy mecz i wygrana 3 punktami nad Denver. Zagrali wszyscy oprócz kontuzjowanych. Nie zagrał Price, co dziwi bo i Scott i Kobe dobrze się o nim wypowiadali. Wiadomo pierwszy mecz i nie ma co wyciągać pochopnych wniosków, ale jest dobry materiał do analizy.

    Debiut Randle w poważny meczu wypadł przyzwoicie 10/8/1. Musi tylko uważać na straty i faule, ale to jest do poprawienia. Clarkscon to jak na razie jeździec bez głowy. 3/13 i 0 asyst to nie są zbyt ładne cyferki, ale tak jak mówiłem to jest pierwszy mecz. Dajmy się mu wyszaleć :)

    Słabiutko Lin, ale mimo wszystko 10 asyst rozdał. Reszta przez mecz przeszła jak przez trening. No i to tylko Denver, czyli drużyna, która w zeszły roku była lepsza od nas, ale niewiele :) (i to grali bez kilku dobrych zawodników)

  2. Dobry mecz naszych. Wyglądali świetnie kondycyjnie oraz było po nich widać, że dobrze przepracowali lato. Rok temu w pierwszym meczu lepiej wyglądała gra taktyczna ale za to pamiętam, że wiele oddawanych rzutów to były jakieś cegły. Teraz tak nie było :)

    No i każdy coś tam pokazał w sumie. Fajnie znów Wes, który zna swoje miejsce na parkiecie i robi po prostu swoje. Co prawda to było tylko Denver, tak jak napisał BlackMamba ale z drugiej strony ich skład na ten mecz i tak był chyba lepszy od naszego, także zwycięstwo cieszy. Po tym 0-8 dwa lata temu z Brownem, jakoś dużo uważniej śledzę to, co się dzieje w preseasonie i każdy win jest IMO ważny ;)

Skomentuj