05/12/2014 Lakers vs Celtics

Opublikowane przez , 5 grudnia 2014 w Media, Gameday, 2014 – 15, 1 komentarz

BOXSCORE Los Angeles Lakers

Boston Celtics

PREGAME Lakers kontra Celtis, ten pojedynek od lat wzbudzał emocje, elektryzował kibiców i spowodował podział na Wschód i Zachód, na żółtych i zielonych. Od początku istnienia NBA liczyli się Celtics albo Lakers. Pierwsi zbudowali swoją drużynę w oparciu o współpracę, zespołowość i hart ducha z kolei drudzy lubowali się w sprowadzaniu wielkich nazwisk, gwiazd, które wzbudzały podziw i przyciągały fanów do hali w Mieście Aniołów, w tym także celebrytów z Holywood. Co oczywiście nie oznacza, że koszykarze grający dla Lakers byli leniwi i odpuszczali spotkania. Ich starcia chociażby w erze Show Time przeciwko Bostonowi czy to Philadelphii odznaczały się największym poziomem zaangażowania i walki, dlatego też nierzadko dochodziło do konfliktów na boisku lub też bójek. Lakers i Celtics od lat wygrywali tytuły i jeszcze nie tak dawno, bo w 2010 roku zmierzyli się ostatnio w finale NBA. Jednakże ostatnie sezony to łabędzi śpiew obu ekip. Rozsypały się mistrzowskie ekipy, a pojedyncze gwiazdy, które w nich zostały nie świecą już takim blaskiem jak jeszcze kilka lat temu. Mowa tu oczywiście o Rajonie Rondo i Kobe Bryancie, którzy jako jedyni zostali z mistrzowskich składów. Nawet trenerzy się już zmienili, ale oni obaj trwają na miejscu. Pierwszy ostatnio był trapiony kontuzjami, a drugi powoli odchodzi już na emeryturę, ale to nie znaczy, że obaj nie mogliby połączyć sił i spróbować jednego ostatniego tańca w drodze po tytuł. Charaktery tych koszykarzy są podobne. Niczym żywcem wzięte z pamiętnych lat 80-tych czy 90-tych. żaden nie odpuszcza, nie godzi się na porażkę i kiedy trzeba jest w stanie ostro skrytykować każdego. Nie dziwi mnie więc fakt, że przed pojedynkiem jaki odbędzie się w Boston Garden Kobe i Rajon postanowili wspólnie zjeść śniadanie i pogawędzić. O czym rozmawiali to zostanie ich słodko tajemnicą. Faktem jest jednak to iż w 2015 roku Rondo zostanie niezastrzeżonym wolnym agentem, więc Boston będzie chciał dokonać wymiany z jego udziałem najszybciej jak to jest możliwe, aby coś zyskać zanim ten latem odejdzie za darmo. Może więc wspólnie knuli plan podbicia ligi przed odejściem na zasłużony odpoczynek Bryanta. Może planowali jak się wzmocnić przed tymi lub przyszłorocznymi rozgrywkami. No bo przecież nie rozmawiali o tym jak zagrają w najbliższym meczu. Kogo to bowiem obchodzi… Jeziorowcy są przecież na 14 miejscu na Zachodzie z bilansem 5-14, a Celtowie na 11 i mają stosunek zwycięstw do porażek równie fatalny, bo 5-11. Obie ekipy zawodzą w obronie. Lakers dają sobie rzucać aż 111.1 pkt/mecz, Celtics aż 107.3 pkt/mecz. Jest to najgorszy i 3 od końca wynik w całej lidze. Boston z kolei pozwala rywalom na ponad 49 punktów z pomalowanego w każdym spotkaniu, czym ustanowił niechlubny rekord organizacji. Gdzie te czasy kiedy obie drużyny były w czołówce pod względem defensywy. A kibice w Staples co wieczór praktycznie zgarniali darmowe tacos za zatrzymanie rywala poniżej 100 punktów. Być może połączenie sił Rondo i Bryanta zmieni ten obrazek bo aż przykro się patrzy na taką grę Lakers i Celtics.

Prawdopodobne pierwsze piątki:
C. Jordan Hill – Tyler Zeller
PF. Carlos Boozer – Jared Sullinger
SF. Wesley Johnson – Jeff Green
SG. Kobe Bryant – Avery Bradley
PG. Jeremy Lin – Rajon Rondo

Kontuzje:
S. Nash: Ból ple­ców – Out do końca sezonu
J. Ran­dle: Zła­mana kość pisz­cze­lowa – Out do końca sezonu
X. Henry: Zerwane ścię­gno Achil­lesa – Out do końca sezonu
R. Kelly: Roze­rwane ścię­gno udowe – Out

Vitor Faverani – Kolano – Out

Data:
5 grudnia 2014, piątek o 1:30 czasu polskiego w hali TD Garden, Boston

POSTGAME To nie była udana trasa wyjazdowa po wschodnim wybrzeżu dla ekipy Los Angeles Lakers. Zaczęło się co prawda od wygranej z Pistons, ale później przyszły dwie porażki, co ciekawe pierwsze przeciwko drużynom ze Wschodu. Najpierw Jeziorowców ograli Wizards, a dziś Celtics. O ile ze stołecznym teamem mecz był jako tako wyrównany, tak dziś Boston dominował od początku. Podopieczni Brada Stevensa grali zespołowo, piłka krążyła jak po sznurku, a całością dowodził generał Rondo. Rajon zaliczył dziś 12 punktów, 16 asyst i 8 zbiórek. Był więc niezwykle blisko triple-double. Natomiast łącznie gospodarze zanotowali aż 29 asyst, przy 14 Lakers. Znamienne było to jak szybko przechodzili do ataku po zbiórce lub stracie rywali. To właśnie wczesna ofensywa sprawiła ogromny problem graczom Byrona Scotta. Z reguły nie wracali oni bronić tak dobrze, jak przy wolniejszych atakach. Rondo widział to i napędzał swoich kolegów. Tyler Zeller trafił dziś 10 z 11 rzutów, a Jeff Green 8 z 10, a gdy dodamy do tego także 5/9 z gry Sullingera mamy wyśmienity rezultat frontcourtu Bostonu. To było dziś niezwykle widoczne. Od samego początku bowiem Lakers nie radzili sobie pod koszem. Próbowali zdobywać punkty zza pomalowanego, ale to im nie ewidentnie nie wychodziło. Podkoszowi poza Jordanem Hillem to dziś poziom rozgrywek polskiej 3 ligi. Carlos Boozer, Robert Sacre i Wes Johnson powinni się zastanowić nad tym czy dalej chcą grać w koszykówkę, bo to co dziś zaprezentowali pokazuje, że chyba NBA to dla nich za wysokie progi. 2/21 z gry tego trio moim zdaniem przesądziło o losach meczu. Co więcej w dużej mierze dzięki ich biernej postawie Celtics zmietli Lakers na deskach 54-38. Można by tak bez końca wymieniać mankamenty Jeziorowców, które decydują o porażkach, nie tylko wszak w tym meczu one występują. Po prostu nie ma drużyny. Nie ma zespołu, a trener nic z tym nie robi. Boston pokazał dziś swoim odwiecznym rywalom z Los Angeles jak powinno się gra grać w koszykówkę, jeśli brakuje w ekipie wielkich gwiazd, które same wygrywają pojedyncze spotkania. Zespołowo. Tymczasem Lakers próbują na siłę wygrywać mecze w pojedynkę, zamiast dostrzegać lepiej ustawionych kolegów. Choć faktem jest, że nierzadko ci koledzy po prostu uciekają od odpowiedzialności i boją się rzucać. No ale jeśli na przestrzeni spotkania 3 graczy trafia 2 z 21 rzutów i nie jest to pierwszy przypadek kiedy właśnie oni tyle pudłują, to trzeba się chyba zastanowić nad ich przydatnością w drużynie.

Liderzy:
Punkty: Kobe Bryant (22)
Zbiórki: Ed Davis (9)
Asysty: Trzech graczy (3)
Przechwyty: Dwóch graczy (1)
Bloki: Czterech graczy (1)

RELACJA


FULL GAME Nie­stety, nie masz upraw­nień aby zoba­czyć ten wpis.
HIGHLIGHTS
VIDEOS

1 komentarz

  1. To było jeszcze gorsze, niż mecz z Detroit… Tylko second unit dało się oglądać, startersi byli tak okrutnie zjadani, jakby grali co najmniej z Dream Teamem :/

Skomentuj