04/11/2014 Suns vs Lakers

Opublikowane przez , 4 listopada 2014 w Media, Gameday, 2014 – 15, 11 komentarzy

BOXSCORE Phoenix Suns

Los Angeles Lakers

PREGAME Po serii czterech porażek z rzędu, Lakers postarają się dzisiaj o swoją pierwszą wygraną w tym sezonie. Ich przeciwnikiem będzie drużyna, z którą już mieli okazję zmierzyć się w bieżących rozgrywkach – Phoenix Suns. Niestety Słońca ograły Jeziorowców w US Airways Center 119-99, nie dając żadnych szans Kobe’emu Bryantowi i spółce. Mar­cus Mor­ris oraz Isa­iah Tho­mas nisz­czyli wtedy defensywę mistrzów NBA z 2010 roku i byli kluczowymi zawodnikami ekipy z Arizony. Od tego momentu Suns wygrali u siebie z San Antonio Spurs i doznali porażki w spotkaniu typu back-to-back z Utah Jazz (91-118). Mimo to nie można zapominać o tym, jak świetną drużynę posiada Jeff Hornacek. Suns mają znakomity backcourt w postaci Gorana Dragica i Erica Bledsoea oraz wchodzącego z ławki i notującego świetne statystyki Isaiaha Thomasa. Nowy nabytek Phoenix zdobywa średnio 18.7 punktów na mecz na świetnej skuteczności 56 procent z gry. Tych trzech graczy będzie bardzo trudno zatrzymać, co pokazało ostanie starcie obu drużyn. Ponadto do składu powraca P.J. Tucker (3 mecze zawieszenia), który na pewno uprzykrzy życie Black Mambie. Jeziorowców czeka więc kolejna bardzo ciężka przeprawa. Trzeba jednak wierzyć, że Jeremy Lin oraz Carlos Boozer zaliczą lepsze występy niż do tej pory i wspomogą pięciokrotnego mistrza NBA po obu stronach parkietu. Szczególnie w defensywie, w której przecież podopieczni Scotta pozwalają rzucać rywalom średnio 118 punktów i prawie 13 trójek w jednym meczu. To też ona będzie kluczem do odniesienia zwycięstwa nad Suns. Nie należy jednak również zapominać o ataku, w którym to Jeziorowcom przyda się wsparcie z ławki, i to nie tylko Eda Davisa ale także Wayne’a Ellingtona i Ronniego Price’a. Na pewno więc gospodarzom będzie bardzo ciężko wygrać po raz pierwszy w tym sezonie ale być może przy wsparciu publiczności zgromadzonej w Staples Center oraz dzięki kilku dniom odpoczynku, które mieli, uda im się wreszcie wyjść z dołka.

Prawdopodobne pierwsze piątki:
C. Jor­dan Hill – Miles Plum­lee
PF. Car­los Boozer – Mar­kieff Mor­ris
SF. Wesley John­son – Marcus Morris
SG. Kobe Bry­ant – Eric Bled­soe
PG. Jeremy Lin – Goran Dragic

Kontuzje:
S. Nash: Ból ple­ców – Out do końca sezonu
R. Kelly: Nade­rwane ścię­gno udowe – Prawdopodobnie wystąpi
N. Young: Zerwane wię­za­dło w kciuki – Out
J. Ran­dle: Zła­mana kość pisz­cze­lowa – Out do końca sezonu

Data:
4 listopada 2014, wtorek o 4:30 czasu polskiego w hali Staples Center, Los Angeles

POSTGAME Los Angeles Lakers doznali swojej piątej porażki z rzędu, tym razem przegrywając 106-112 z Phoenix Suns. Jeziorowcy walczyli o zwycięstwo do samego końca, odrabiając nawet 15 – sto punktową stratę z początku trzeciej kwarty, ale Słońca cały czas pilnowały wyniku i ostatecznie nie pozwoliły gospodarzom przejąć kontroli nad spotkaniem. W pierwszej połowie Suns prowadzili 58-46 za sprawą świetnej gry z ławki Isaiah Thomasa, który w całym meczu zdobył 22 punkty i rozdał 9 asyst oraz Gerarlda Greena, który uzbierał w sumie 26 oczek. W ekipie z Los Angeles z kolei fatalnie grał second unit, który zdobył łącznie tylko 17 oczek. Kobe Bryant do przerwy zanotował 18 ze swoich 39 punktów i tylko on był nadzieją Jeziorowców na pierwsze zwycięstwo w tym sezonie. W drugiej połowie Lakers zaczęli grać lepiej, tak jak to było w meczu z Clippers, a Black Mamba cały czas próbował utrzymywać zespół w grze. Szkoda tylko, że duet rezerwowych Phoenix Suns nadal grał koncertowo (szczególnie w czwartej kwarcie) i 16 – krotni mistrzowie NBA nie potrafili znaleźć na niego odpowiedzi. Mimo to wynik meczu był cały czas na styku i na minutę przed końcem, po celnym rzucie Bryanta Lakers przegrywali już tylko dwoma punktami. Niestety jednak po dwóch trafionych wolnych Erica Bledsoe i trójce P.J. Tuckera, ekipa z Arizony oddaliła się od podopiecznych Byrona Scotta i ostatecznie dowiozła zwycięstwo do końca. Zespołowi z Miasta Aniołów zabrakło po prostu lepszej skuteczności (tylko 39.8%) oraz twardszej defensywy pod koszem. Indywidualnie za to, dobre zawody rozegrali Jeremy Lin (18 punktów, 3 asysty) i ponownie Jordan Hill (15 oczek, 15 zbiórek i 3 bloki). Zawiódł natomiast Carlos Boozer, który źle bronił w defensywie i nie trafiał prostych rzutów oraz zmiennicy za wyjątkiem Eda Davisa, który w drugiej połowie walczył i starał się wszelkimi sposobami pomóc Lakers. Gdy chce się w końcu wygrać pierwszy mecz sezonu zasadniczego, to jeden zawodnik nie może ciągnąć całego zespołu przez całe spotkanie i potrzebuje solidnego wsparcia. Ostatnie minuty pokazały bowiem, że jeżeli Bryant jest dobrze kryty, to inni zawodnicy nie wiedzą co zrobić z piłką. Teraz Los Angeles Lakers mają znowu kilka dni odpoczynku, zanim 9 listopada będą gościć u siebie Charlotte Hornets.

Liderzy:
Punkty: Kobe Bryant (39)
Zbiórki: Jordan Hill (15)
Asysty: Carlos Boozer (4)
Przechwyty: Ed Davis (2)
Bloki: Jordan Hill, Ed Davis(3)

FULL GAME Nie­stety, nie masz upraw­nień aby zoba­czyć ten wpis.
HIGHLIGHTS
VIDEOS
WYWIADY

11 komentarzy

  1. DrJ

    Ekipa Hornacka jest moją,oprócz GSW,najbardziej fun to watch drużyną w tym sezonie. Bardzo fajnie wkomponował się do drużyny młody Ajzaja-świetnie napędza grę i finiszuje w pomalowanym mimo TAKIEGO wzrostu. Generał.Przy meczach Suns nie można się nudzić.

  2. DrJ

    Lakers mieli bilans 137-28 (.830%) w 5 tytułowych latach, kiedy Kobe oddawał mniej niż 25 rzutów…

  3. Czyli, że ten rok tytułowy nie będzie :) Ale tak mi się nasuwa, czy przed sezonem Scott coś nie mówił o ograniczeniu minut Bryant’a ? Nie chcę krakać, ale to się może źle skończyć. Ten przeskok nad 1 rzędem był trochę przerażający. Ja wiem, że to Mamba, ale przesadzają z minutami i intensywnością. Wniosek – Scott nie ma nic do gadania.

  4. Mój wniosek jest taki, że nie mamy na ten moment kim grać, żeby nie było wstydu.

    Poczekajmy na powrót Nicka, a minuty Kobe spadną.

  5. Good point. faktycznie jak Kobe grać nie będzie to nie ma kim. Mnie nie chodzi już o tą ilość rzutów. Szczerze nie obchodzi mnie ile ich będzie oddawał. Boję się tylko, żeby nie przesadził. Nick ma jakoś pod koniec miesiąca się wykurować ?

  6. Miesiąc temu było info, że wróci za 4-6 tygodni, więc moim zdaniem możemy się go spodziewać w drugiej połowie miesiąca.

  7. DrJ

    Przed sezonem(choć nie był moim pierwszym wyborem) dałem spory kredyt zaufania Scottowi i nadal tak jest, ale obawiam się,że koleżeńskie relacje z Bryantem będą miały zły wpływ na drużynę. Nie ma opcji,żeby się postawił Bryantowi.

    Co do wstydu, to raczej wstydem będzie kolejna kontuzja KB(odpukać), która wyeliminowałaby go na jakiś czas. A przecież to głównie dla KB ludzie oglądają obecnych Lakers (bo Julius się wysypał)

  8. DrJ

    + te jego absurdalne wypowiedzi o „trójkach”

  9. DrJ napisał(a):Przed sezonem(choć nie był moim pierwszym wyborem) dałem spory kredyt zaufania Scottowi i nadal tak jest, ale obawiam się,że koleżeńskie relacje z Bryantem będą miały zły wpływ na drużynę. Nie ma opcji,żeby się postawił Bryantowi.

    Co do wstydu, to raczej wstydem będzie kolejna kontuzja KB(odpukać), która wyeliminowałaby go na jakiś czas. A przecież to głównie dla KB ludzie oglądają obecnych Lakers (bo Julius się wysypał)

    Ja tak samo dałem mu kredyt zaufania i jeszcze go nie skreślam ale tak jak napisałem – do tej pory mnie rozczarował, bo spodziewałem się nieco lepszej gry. Zobaczymy jak będzie dalej. Myślę jednak, że Scott wreszcie zrozumiał, że trenowanie obecnych Jeziorowców to naprawdę nie jest łatwa sprawa…

    • DrJ

      Scott cofa swoją taktyką Lakers do czasów-co najmniej-mistrzowskich Pistons,gdzie średnio oddawali poniżej 15 prób za 3 w meczu. Wiadomo,że opierali się na czymś innym. Scott chce więcej atakować kosz,ale bez gry na obwodzie nie zapewni odpowiedniego spacingu. W Nets czy Hornets miał inną optykę na ten temat.

      EDIT: Niestety. To powrót do czarnych czasów z 2006r.,gdzie jego USG% wynosił 38,7%(tak,wiem,przy 35ppg).W tym roku jest to 38.6%.

  10. Czego innego mógł się spodziewać mając skład z łapanki :) Jedyną nadzieją był dobre wprowadzenie Randle, a teraz to piła dla Kobe i jechane :)

Skomentuj