04/03/2015 Lakers vs Heat

Opublikowane przez , 4 marca 2015 w Media, Gameday, 2014 – 15, 0 komentarzy

BOXSCORE Los Angeles Lakers

Miami Heat

PREGAME W drugim meczu typu back-to-back, Jeziorowcy spotkają się w American Airlines Arena z Miami Heat, a więc kolejną drużyną walczącą o miejsce w playoffs na Wschodzie. Fani zespołu jednak chyba zdają sobie sprawę z tego, że ten sezon nie będzie należał do nich i to nie tylko ze względu na brak LeBrona Jamesa ale także Chrisa Bosha, który nie pojawi się już na parkiecie w bieżących rozgrywkach z powodu zakrzepów w płucach. Heat posiadają jednak Wade’a, Denga oraz od jakiegoś czasu również Gorana Dragica, stąd więc mimo wszystko na pewno chcą sprawdzić, jak daleko mogą zajść w tym składzie. Choć ten ostatni może nie wystąpić w środowym pojedynku z powodu problemów z plecami. Tak czy inaczej, w starciu z 16-stokrotnymi mistrzami NBA Heat są faworytem do odniesienia 27 wygranej. Trudno jednak powiedzieć co jest mocną stroną gospodarzy. W ataku są bowiem dopiero na 21 miejscu, a w obronie 22 w całym NBA. Poza tym ekipa z Florydy gra najwolniej ze wszystkich innych w lidze (średnio 90.2 posiadania w każdym meczu). Sprzyja to jednak jej skuteczności z pola gry, która wynosi 45.6% i daje jej 9 miejsce. Do tego oczywiście Heat mogą pochwalić się posiadaniem Hassana Whiteside’a, który w ostatnich 10 spotkaniach notował średnio 13.4 punktów, 12.9 zbiórek i 2.2 bloki. Całkiem nieźle jak na 25-latka, który rok temu właściwie nie powąchał parkietu w barwach Sacramento Kings. Gospodarze na pewno mogą liczyć na jego grę pod koszem ale za to z kolei poziom gry Dwyane’a Wade’a jest dla nich wielkim znakiem zapytania. Ten rzucający obrońca w ostatnich siedmiu starciach rzucał średnio tylko na 38.5% skuteczności (13% zza łuku). Mecz z Lakers będzie dla niego dobrą okazją do poprawienia się pod tym względem ale nie wiadomo, czy D-Wade z niej skorzysta. Możemy więc chyba dzisiaj liczyć na kolejny zacięty mecz, podobny do tego ze wczoraj przeciwko Charlotte Hornets. Heat bardziej zależy na wygranych i zrobią wszystko aby nie zaliczyć wpadki z Jeziorowcami ale ci na pewno będą mieli swoje momenty w tej konfrontacji i będą wywierali presję na trzykrotnych mistrzach NBA.

Prawdopodobne pierwsze piątki:
C. Robert Sacre – Hassan Whiteside
PF. Carlos Boozer – Udonis Haslem
SF. Ryan Kelly – Luol Deng
SG. Wayne Ellington – Dwyane Wade
PG. Jordan Clarkson – Goran Dragic

Kontuzje:
S. Nash: Ból ple­ców – Out do końca sezonu
J. Ran­dle: Zła­mana kość pisz­cze­lowa – Out do końca sezonu
K. Bry­ant: Zerwany mię­sień w ramie­niu – Out do końca sezonu
R. Price: Łokieć – Out do końca sezonu
N. Young: Kolano – Out

C. Bosh: Płuca – Out
G. Dragic: Plecy – Występ stoi pod znakiem zapytania
J. McRoberts: Kolano – Out

Data:
4 marca 2015, środa o 2:00 czasu polskiego w hali American Airlines Arena, Miami

POSTGAME Po kolejnym zaciętym, bardzo wyrównanym i emocjonującym pojedynku, Jeziorowcy znów przegrali kolejny mecz na wyjeździe. Tym razem lepsi od nich byli gracze Miami Heat, którzy wygrali 100-94. Podobnie jak w starciu z Charlotte Hornets, Lakers sprawili niemały kłopot Wade’owi i spółce, i do samego końca walczyli o zwycięstwo. Szczególnie dobrze radzili sobie w pierwszej połowie, po której prowadzili 51-46. Później jednak przyszedł mały kryzys i w trzeciej kwarcie Heat najpierw zdobyli 9 punktów z rzędu aby wyjść na prowadzenie, a później zanotowali run 11-3, dzięki któremu objęli 10-ciopunktową przewagę. Mimo to jednak, zawodnicy złota i purpury ciągle nie składali broni, przez co zdołali później doprowadzić do remisu i tak naprawdę o wszystkim zadecydowała czwarta kwarta, a dokładnie ostatnia minuta gry. Ta należała z kolei do Hassana Whiteside’a, który zdobył w niej 7 oczek i za sprawą kilku osobistych przypieczętował zwycięstwo swojej drużyny. W całym meczu natomiast center Heat uzbierał 18 oczek, aż 25 zbiórek (6 w ataku) oraz 4 bloki w 32 minuty spędzone na parkiecie. Choć rezerwowi podkoszowi Lakers zagrali całkiem dobrze (Hill 13 punktów i 10 zbiórek, a Davis odpowiednio 14 i 12), tak nie mogli się równać przy Hassanie, który w ten sposób zdominował mecz. Oprócz niego jednak swoje zrobili także Dwyane Wade, który odnalazł się tej nocy na parkiecie (25 oczek), Goran Dragic (21) oraz Luol Deng (15). Nie da się jednak ukryć, że zespół z Florydy nie grał wybitnej koszykówki. Trafiał tylko z 40.5% skutecznością (w tym beznadziejne 18.8% zza łuku), zapisał na swoim koncie zaledwie 16 asyst, a do tego popełnił aż 15 strat. Patrząc na te statystyki można się dziwić, jakim cudem gospodarze wygrali te starcie. Tym bardziej, że Jeziorowcy rzucali na lepszym procencie (43.2%), trafili cztery trójki więcej, a poza tym lepiej dzielili się piłką (23 asysty). Różnicę jednak zrobiły rzuty osobiste, których gospodarze wykonali (UWAGA) aż o 26 więcej! Z samej linii osobistych zdobyli 22 oczka więcej od 16-stokrotnych mistrzów ligi. Przy tak ogromnej różnicy, po prostu nie da się wygrać meczu. To i tak cud, że Lakers cały czas trzymali się blisko swojego rywala i prawie wyrwali zwycięstwo w American Airlines Arena. Spotkanie to właściwie pokazało, jak słabi są w tym sezonie zawodnicy Miami ale oczywiście to nie problem fanów złota i purpury, stąd też nie będziemy się nad tym rozwodzić – tak samo zresztą jak nie będziemy dochodzić słuszności tych wszystkich gwizdków. Fakt jest bowiem taki, że Byron Scott i jego podopieczni przegrali 44 mecz w bieżących rozgrywkach i obecnie nadal zajmują czwarte miejsce od końca w NBA, a swój kolejny mecz rozegrają w piątek przeciwko Grizzlies.

Liderzy:
Punkty: Wayne Ellington, Ed Davis (14)
Zbiórki: Ed Davis (12)
Asysty: Jeremy Lin (9)
Przechwyty: Jeremy Lin (4)
Bloki: Ed Davis (1)

FULL GAME Nie­stety, nie masz upraw­nień aby zoba­czyć ten wpis.
HIGHLIGHTS

Skomentuj