04/03/2014 Pelicans vs Lakers

Opublikowane przez , 4 marca 2014 w Media, Gameday, 2013 – 14, 0 komentarzy

BOXSCORE New Orleans Pelicans

Los Angeles Lakers

PREGAME Jeziorowcy staną dzisiaj przed szansą wygrania trzeciego meczu z rzędu i tym samym wyrównania ich najdłuższej zwycięskiej serii w sezonie. Po tym jak w dobrym stylu pokonali Trail Blazers, wydaje się, że są w stanie tego dokonać. Pelicans z bilansem 23-37 są tylko dwie pozycje wyżej od zawodników z Miasta Aniołów, a do tego przegrali osiem spotkań z rzędu i fatalnie spisują się na wyjeździe (10-23). Niewykluczone więc, że publiczność, która zgromadzi się w Staples Center będzie miała powody do oklaskiwania swoich ulubieńców, którzy mogą po tym starciu oddalić się od ostatniego miejsca na Zachodzie. Trzeba jednak pamiętać o tym, że dla gospodarzy będzie to spotkanie back-to-back, a w Portland bardzo się namęczyli żeby pokonać ekipę Terry’ego Stottsa. Istnieje zatem cień szansy, że Anthony Davis oraz Tyreke Evans zaliczą znakomite występy i zabiegają graczy złota i purpury. W końcu każda seria musi się kiedyś skończyć…

Prawdopodobne pierwsze piątki:
C. Pau Gasol – Alexis Ajinca
PF. Wesley Johnson – Anthony Davis
SF. Kent Bazemore – Tyreke Evans
SG. Jodie Meeks – Eric Gordon
PG. Kendall Marshall – Brian Roberts

Kontuzje:
K. Bryant: Kolano – Out
S. Nash: Kolano – Out
N. Young: Kolano – Out
C. Kaman: Plecy – Występ stoi pod znakiem zapytania

J. Smith: Kolano – Out
R. Anderson: Kolano – Out
J.Holiday: Kolano – Out

Data:
4 marca 2014, wtorek o 4:30 czasu polskiego w hali Staples Center, Los Angeles

POSTGAME Los Angeles Lakers zostawili swoją obronę w Portland i dlatego przegrali z New Orleans Pelicans 125-132. Goście nie są znani ze znakomitej ofensywy ale w spotkaniu z Jeziorowcami nie mieli żadnego kłopotu ze zdobywaniem punktów przez cały czas trwania meczu. Gospodarze wykazywali brak zaangażowania, agresji i siły przy bronieniu zawodników Monty’ego Williamsa. Momentami wyglądali jak zespół z D-League, a fani zgromadzeni w hali łapali się za głowy. Ekipa z Miasta Aniołów grała bardzo dobrze w ataku (FG 54%, 3FG 45.5%, 29 asyst, 20 punktów z kontrataków) ale nie miało to żadnego znaczenie, gdyż za każdym razem gdy zdobywała punkty, pozwalała swojemu rywalowi dokładnie na to samo. Pelikany choć miały momenty słabości, to były w stanie utrzymać prowadzenie i zawsze znaleźć drogę do kosza w kryzysowej sytuacji. Tyreke Evans i spółka dużo biegali, agresywnie atakowali kosz i w efekcie zdobyli 54 punkty w pomalowanym oraz 33 z linii rzutów osobistych. W całym meczu rzucali na blisko 60% skuteczności, a trio Davis-Evans-Gordon zanotowało w sumie aż 80 oczek.

Po stronie przegranych odwrócić losy spotkania starali się przede wszystkim Kent Bazemore i Jordan Farmar. Pierwszy z nich zdobył 23 punkty, trafiając 4 na 9 prób z dystansu i walnie przyczyniając się do zmniejszenie strat w trzeciej kwarcie, natomiast drugi dodał 20 oczek i 8 asyst w 26 minut gry. Najwięcej punktów wśród gospodarzy zdobył jednak Pau Gasol (29) ale Hiszpan zupełnie zniknął w ostatniej ćwiartce, a do tego nie trafił bardzo ważnego rzutu osobistego w końcówce meczu. Lakers wracają więc do przegrywania i raczej nic nie wskazuje na to, aby w ciągu najbliższych kilku spotkań mieli zanotować jakieś zwycięstwo.

Liderzy:
Punkty: Pau Gasol (29)
Zbiórki: Pau Gasol (12)
Asysty: Kendall Marshall (10)
Przechwyty: Jodie Meeks (3)
Bloki: Ryan Kelly (2)

RELACJA


FULL GAME Nie­stety, nie masz upraw­nień aby zoba­czyć ten wpis.
HIGHLIGHTS
VIDEOS
WYWIADY

Skomentuj