03/02/2017 Lakers vs Celtics

Opublikowane przez , 3 lutego 2017 w Media, Gameday, 2016 – 17, 0 komentarzy

BOXSCORE Los Angeles Lakers

Boston Celtics

PREGAME Bez chwili wytchnienia na odpoczynek, tuż po spotkaniu w stolicy kraju Lakers udają się do miasta, które było jej kolebką. Wielu twierdzi, że to właśnie w stanie Massachusetts, a konkretnie w Bostonie narodziła się amerykańska demokracja. Jeziorowcy nie mają zbyt miłych wspomnień związanych z tą metropolią. Przecież Celtics pokonywali ich w finałach NBA aż 9 razy, ulegając jedynie 3. Te dwie drużyny zdominowały NBA od niepamiętnych czasów. Łącznie wystąpiły w 52 finałach, wygrywając 33 z nich. To niesamowity wynik jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że NBA rozpoczęła rozgrywki w 70 lat temu. Lakers vs Celtics to była jednak nie tylko rywalizacja sportowa. W latach 80-tych, czyli w czasach Magica i Birda mecze miały również podtekst rasowy. W końcu Larry prowadził „białych” zawodników do wygranych nad znienawidzonymi w Bostonie „czarnymi”. To w tamtym czasie powstało hasło „Beat LA”, które fani Celtów zaczęli skandować gdy ich team nie miał już szans na awans do finału, zachęcając Sixers do pokonania rywala, już tam czekającego. Fani obu ekip nie lubili się tak bardzo, że ta niechęć odbijała się również na stosunkach obu graczy względem siebie. W tamtych czasach nieraz dochodziło do bójek czy przepychanek, to był chleb powszedni. Teraz czasy są inne. Ani Lakers, ani Celtics nie stanowią już o sile NBA. Co prawda ostatni raz byli w finale NBA w 2010 roku (4-3 dla Lakers), ale od tego czasu minęło 7 lat, a tamci gwiazdorzy już w większości zakończyli kariery. Pojawili się nowi, młodzi gracze, lecz – głównie po stronie Jeziorowców – trzeba jeszcze poczekać na ich rozwój aby myśleć o wygraniu ligi. Boston też ma młodą drużynę, ale już ukształtowaną i z jednym nowym All-Starem weteranem (Al Horford) i z wielką gwiazdą jaka rozbłysła w osobie filigranowego Isaiaha Thomasa. ten 175 centymetrowy gracz wybrany z nr 60 w drafcie jest prawdziwą rewelacją rozgrywek. To król czwartych kwart. Koszykarz, któremu w ciemno można oddać ważne rzuty, gdy ważą się losy meczu. Jeśli Lakers w starciu z Wizards musieli uważać na Johna Walla, to o uważaniu na Thomasa mogą zapomnieć. Ich obrona nie jest w stanie go powstrzymać. To pewniak do nagrody MIP i jeden z kandydatów do MVP meczu gwiazd. Lakers nie mają na niego recepty, a jeśli chcą wygrać z Celtics muszą się uzbroić w cierpliwość, dać mu rzucić swoje punkty, ale skutecznie ograniczyć jego kolegów.

Prawdopodobne pierwsze piątki:
C. Timofey Mozgov – Al Horford
PF. Julius Randle – Amir Johnson
SF. Luol Deng – Jae Crowder
SG. Jordan Clarkson – Jaylen Brown
PG. D’Angelo Russell – Isaiah Thomas

Kontuzje:
A. Bradley: Achilles – Występ stoi pod znakiem zapytania
D. Jackson: Choroba – Występ stoi pod znakiem zapytania

Data:
3 lutego, piątek o 2:00 czasu polskiego w hali TD Garden, Boston

POSTGAME Lakers polegli już drugi raz podczas Grammy Tour, przegrywając z Boston Celtics w ich hali. Bilans zwycięstw obu ekip uległ zmianie i to teraz ekipa ze stanu Massachusetts jest liderem wszech czasów z 3253 wygranymi w lidze. Mecz stał na wysokim poziomie pod względem ofensywnym. Tego akurat nie można odmówić Jeziorowcom, ich spotkania są atrakcyjne dla kibiców, dlatego też stosunkowo często pokazywani są przez telewizję krajową. W trakcie pojedynku dało się jednak odnieść wrażenie, że Lakers za bardzo chcą zdobywać punkty po akcjach zza łuku. Ich skuteczność w tym wymiarze jest przeciętna – zajmują 21 miejsce z 35%, a prób oddają bardzo dużo, gdyż aż 26 na mecz. Wczoraj kwintesencją słabej gry było jedno posiadanie, gdy po zbiórkach ofensywnych kolejni gracze oddawali rzut za 3. Łącznie było ich aż 4, żadnego celnego. Nikt nie pokwapił się, aby zaatakować kosz, gdzie przecież Boston nie słynie ze szczelnej defensywy w polu trzech sekund (22 miejsce w lidze w blokach). Niesamowite jest to, że ci młodzi gracze nie uczą się na swoich błędach. Przecież podobna sytuacja miała miejsce dzień wcześniej, kiedy Lakers również oddawali dużo trójek i były one niecelne i to zaważyło o przegranej w końcówce. Dziś w role „Johna Walla” wcielił się prawdziwy król czwartych kwart Isaiah Thomas. Filigranowy rozgrywający w tej odsłonie zaliczył 17 punktów, łącznie zapisując na swoim koncie 38 oczek. Był nie do zatrzymania przez graczy Lakers, a na linii był ponownie bezbłędny. Niesamowite jest to, że jeszcze 2-3 lata temu ten zawodnik wręcz prosił o grę w Mieście Aniołów, ale został odrzucony ze względu na niski wzrost. Teraz Lakers oddaliby wszystko, że Thomas był ich zawodnikiem, a nie kilka centymetrów wyższy Russell, który nie spełnia pokładanych w nim nadziei. Oba zespoły po 2010 roku są w fazie przebudowy, ale Celtics dobrze wykorzystali ten okres, tymczasem ich odwieczni rywale stoją w miejscu i cały czas nie są w stanie wyjść ponad przeciętność. Miejmy nadzieję, że powrót do drużyny wielkiej gwiazdy sprzed lat – Magica Johnsona – odmieni ten stan rzeczy.

Liderzy:
Punkty: Lou Williams (21)
Zbiórki: Larry Nance Jr. (11)
Asysty: D’Angelo Russell (6)
Przechwyty: Larry Nance Jr., Jordan Clarkson (3)
Bloki: D’Angelo Russell, Nick Young, Jordan Clarkson (1)

RELACJA


FULL GAME Nie­stety, nie masz upraw­nień aby zoba­czyć ten wpis.
HIGHLIGHTS
VIDEOS

Skomentuj