02/12/2014 Lakers vs Pistons

Opublikowane przez , 2 grudnia 2014 w Media, Gameday, 2014 – 15, 2 komentarze

BOXSCORE Los Angeles Lakers

Detroit Pistons

PREGAME Lakers po sensacyjnym zwycięstwu nad liderem Konferencji Wschodniej Toronto Raptors, ruszają w mini trasę wyjazdową. Będą to trzy spotkania w Detroit, Waszyngtonie i Bostonie. Dzisiaj pierwszy mecz w stanie Michigan z dołującymi Pistons, którzy będą chcieli przerwać passę ośmiu porażek z rzędu. Tłoki od sezonu 2009/2010 nie potrafiły dostać się do playoffs, do czego w dużym stopniu przyczynił się były GM – Joe Dumarsa, który był uważany za najgorszego generalnego menedżera w historii. W obecnym roku nawet pod wodzą świetnego trenera jakim jest Stan Van Gundy, drużyna ta mocno rozczarowuje. Nie można zapominać, że jest to młody zespół i w przyszłości może stać się solidną ekipą w lidze ale na razie okupuje dno na Wschodzie. Letnie transfery, które miały pomóc aby być w czołowej ósemce Konferencji Wschodniej okazały się być niewypałami. Były zawodnik Jeziorowców – Jodie Meeks, doznał poważnej kontuzji pleców w czasie preseason i wróci dopiero na początku nowego roku, a D.J Augustin nie zachwyca tak samo, jak w poprzednim sezonie, gdy grał w barwach Chicago Bulls. Ogólnie Pistons są jedną z najgorszych drużyn NBA w ataku (99.9 punktów na 100 posiadań) i najgorszą pod względem skuteczności (41%). Ostatni raz, dzisiejsi gospodarze przekroczyli granicę 100 oczek prawie miesiąc temu w starciu z Wizards. Jeśli chodzi o jakieś pozytywne strony ostatnich meczów Tłoków, to można zaliczyć do nich Andre Drummonda. Sezon zaczął bardzo kiepsko ale w ostatnich spotkaniach widać poprawę i nie łapie tak szybko fauli, jak wcześniej. W starciu z Bucks zdobył 26 punktów i uzbierał 20 zbiórek, w tym siedem na atakowanej tablicy. To właśnie jego powinni najbardziej obawiać się podopieczni Byrona Scotta, którzy pokazali w spotkaniu z Toronto, że jeżeli chcą, to mogą mieć dobre momenty w obronie, tak jak to wyglądało w dogrywce. O atak nie należy się martwić. Zespół z Los Angeles zdobywa średnio 108.5 punktów na 100 posiadań, co jest jedenastym wynikiem w lidze. Ofensywa wygląda trochę inaczej niż w pierwszych meczach tego sezonu, co jest zasługą Kobe’ego Bryanta, który stara się kreować więcej okazji dla swoich partnerów i oddawać mniej rzutów z gry. Dzisiaj w nocy, przy słabej obronie Pistons powinno to dać drugą wygraną z rzędu, aczkolwiek były już mecze w bieżących rozgrywkach, gdzie każdy fan Lakers stawiał ich w roli faworytów i później był bardzo rozczarowany. Jak więc będzie w rzeczywistości, przekonamy się o 1.30 czasu polskiego.

Prawdopodobne pierwsze piątki:
C. Jordan Hill – Andre Drummond
PF. Carlos Boozer – Josh Smith
SF. Wesley Johnson – Kyle Singler
SG. Kobe Bryant – Kentavious Caldwell-Pope
PG. Jeremy Lin – Brandon Jennings

Kontuzje:
S. Nash: Ból ple­ców – Out do końca sezonu
J. Ran­dle: Zła­mana kość pisz­cze­lowa – Out do końca sezonu
X. Henry: Zerwane ścię­gno Achil­lesa – Out do końca sezonu
R. Kelly: Roze­rwane ścię­gno udowe – Out

Jodie Meeks: Plecy – Out
Data:
2 grudnia 2014, wtorek o 1:30 czasu polskiego w hali The Palace of Auburn Hills, Detroit

POSTGAME Jeziorowcy świetnie rozpoczęli mini trasę wyjazdową po Wschodzie i wygrali 106-96 z Detroit Pistons, dzięki kolejnemu dobremu meczowi w ofensywie (48.1% z gry i 25 asyst). W pierwszej połowie spotkanie było w sumie „nudne”, a drużyny popełniały wiele strat i to goście schodzili do szatni prowadząc 46-45. W zespole Tłoków świetnie do przerwy grał Josh Smith, który zanotował 15 punktów (FG 6/10), 6 zbiórek oraz 5 asyst. Kobe Bryant nie miał żadnych oczek na swoim koncie po dwóch kwartach, co na pewno mogło zmartwić zmartwić fanów z Miasta Aniołów. Punktem zwrotnym w meczu była jednak trzecia kwarta, po której Lakers wygrywali 81-65. W tych dwunastu minutach gry, lepiej zaczął grać nie tylko sam Kobe ale także reszta zawodników, która trafiła sporo ważnych rzutów oraz ogólnie potrafiła zatrzymać zespół gospodarzy w grze ofensywnej, nie pozwalając na łatwe punkty za każdym razem. W ostatniej ćwiartce 16 – krotni mistrzowie NBA po prostu skupili się na dowiezieniu przewagi do samego końca, co im się udało i tym sposobem odnieśli drugie zwycięstwo z rzędu. Wśród gospodarzy, którzy po raz kolejny trafiali na fatalnej skuteczności z gry (36%), można wyróżnić tylko wspomnianego już Josha Smitha. Zawiedli jednak Drummond, Monroe i wracający po kontuzji Brandon Jennings, który uzyskał 10 punktów (przy 10 rzutach) i rozdał tylko cztery asysty. Po stronie Lakers natomiast na największe brawa zasługuje dwójka podkoszowych – Jordan Hill, który zanotował 22 oczka i 13 zbiórek oraz Carlos Boozer (14 punktów i 7 zbiórek). Z ławki z kolei duże wsparcie dał Swaggy P, który w niecałe 21 minut zdobył 19 oczek (3FG 3-6). Rozczarował nieco Black Mamba, który zakończył mecz z 12 punktami (FG 4-12), 13 asystami ale także i 10 stratami. Na szczęście to nie przeszkodziło podopiecznym Byrona Scotta w odniesieniu kolejnego zwycięstwa. Co ciekawe, tym samym ekipa z Miasta Aniołów ma bilans z drużynami ze Wschodu 4-0, co potwierdza słabość tej Konferencji. Kolejny mecz już dzisiaj przeciwko Marcinowi Gortatowi i jego Washington Wizards.

Liderzy:
Punkty: Jordan Hill (22)
Zbiórki: Jordan Hill (13)
Asysty: Kobe Bryant (13)
Przechwyty: Kobe Bryant, Carlos Boozer, Wayne Ellington (2)
Bloki: Wesley Johnson (4)

FULL GAME Nie­stety, nie masz upraw­nień aby zoba­czyć ten wpis.
HIGHLIGHTS
VIDEOS

2 komentarze

  1. Źle się dzieje. Jesteśmy na ten moment na 7 miejscu w ewentualnej loterii. Ten wschód jest tak beznadziejny, że szok. Będąc na wschodzie walczylibyśmy w tym sezonie o PO…

  2. No i chyba trzeba sobie ten pick powoli z głowy wybijać, bo na szczęście Cavs bym nie liczył. Ten wschód to jednak masakra jest. Ani w jedną(pick w top 5), ani w drugą(PO) czyli najgorsze co może być. Co prawda nie ma co przesądzać jeszcze niczego, ale z tym pickiem będzie problem i to duży.

Skomentuj