02/11/2016 Lakers vs Hawks

Opublikowane przez , 2 listopada 2016 w Media, Gameday, 2016 – 17, 1 komentarz

BOXSCORE Los Angeles Lakers

Atlanta Hawks

PREGAME Lakers dzisiejszym meczem z Hawks zakończą bardzo nieudaną trasę wyjazdową. Jak do tej pory Jeziorowcy przegrali wszystkie trzy spotkania i trudno się spodziewać, aby w tym ostatnim udało im się zwyciężyć. W końcu Atlanta to jeden z niepokonanych zespołów, który pokonywał swoich rywali różnicą większą niż dziesięć punktów. Po powrocie do swojego rodzinnego miasta odżył także Dwight Howard, który zaliczył już 10 bloków w 3 meczach, a ponadto zbiera średnio 12.3 piłki/mecz. Jastrzębiom brakowało gracza, który zapewniłby im obronę w bliskiej obecności kosza i były gwiazdor Magic, Lakers i Rockets świetnie sprawdza się w systemie gry Mike’a Budenholzera. Atlanta notuje najlepszy start sezonu odkąd w 1968 roku zespół zmienił miejsce zamieszkania. Nikomu w tegorocznych rozgrywkach nie pozwolił sobie rzucić 100 lub więcej punktów i wydaje się, że Lakers także tego nie uczynią. Młoda ekipa Luke’a Waltona ma wyraźne problemy z ofensywą w obcej hali. Kiedy nie wpadają im trójki, a tak było do tej pory w trzech wyjazdowych spotkaniach, gra im się niezwykle ciężko. W meczu otwarcia z Houston trafili ponad 10 razy z dystansu i wyrwali wygraną. Niestety w żadnym z kolejnych pojedynków nie dobili do tej liczby. Przeciwko najlepszej defensywie ligi zadanie to wydaje się być jeszcze trudniejsza, tym bardziej że Hawks to nie tylko Howard pod koszem. To także Sefolosha, Bazemore czy Schroder na obwodzie, grający bardzo agresywnie i zostawiający dużo wolnego miejsca do rzutu. Luke Walton będzie musiał się poważnie zastanowić czy nie wstawić do pierwszego składu Jordana Clarksona, a nie wysłać na ławkę Nicka Younga. Zaskakująca jest także mała ilość minut dla Luola Denga. To właśnie jego brak w końcówce meczu z Pacers przeważył szale zwycięstwa na korzyść gospodarzy. Paul George radził sobie z niższymi defensorami jak z dziećmi, a wątpię czy tak samo łatwo ograłby rosłego Sudańczyka z brytyjskim paszportem. Korekty w składzie są koniecznie i powinny one nastąpić jak najszybciej. W końcu trzy porażki z rzędu to już powód do niepokoju.

Prawdopodobne pierwsze piątki:
C. Timofey Mozgov – Dwight Howard
PF. Julius Randle – Paul Milsap
SF. Luol Deng – Kent Bazemore
SG. Nick Young – Kyle Korver
PG. D’Angelo Russell – Dennis Schroder

Kontuzje:
M. Scott: Kolano – Out
T. Splitter: Ścięgno udowe – Out

Data:
2 listopada, środa o 0:30 czasu polskiego w hali Philips Arena, Atlanta

POSTGAME Lakers niespodziewanie pokonali niezwyciężoną w tym sezonie ekipę Hawks i dokonali tego w ich hali. Na sam koniec trasy wyjazdowej młoda ekipa Luke’a Waltona sprawiła niemałą sensację wygrywając z Atlantą, a na dodatek rzucając drużynie Mike’a Budenholzera aż 123 punkty. Zważywszy na to, że poprzednie teamy nie osiągnęły z Jastrzębiami bariery 100 punktów można mówić o sporym zaskoczeniu. Tym bardziej, gdy spojrzymy na poszczególne kwarty, które, z wyjątkiem czwartej gospodarze kontrolowali. Tak przynajmniej im się wydawało, bowiem Jeziorowcy cały czas byli blisko i nie zamierzali się poddać mimo przeciętnej gry w ataku ich liderów i problemów z faulami podkoszowych. Wobec kontuzji Mozgova nieoczekiwanie w pierwszym składzie przeciwko Dwightowi Howardowi wystąpił dziś Ivica Zubac. Był to dla 19-latka nieciekawy wieczór, gdyż jego rywal robił z nim co chciał. Już w pierwszej kwarcie rookie złapał szybko 3 faule i musiał usiąść na ławce. Jednakże to nie Howard był bohaterem premierowej odsłony meczu. Był nim Tim Hardaway, który trafił 4/4 zza łuku, a łącznie zaliczył aż 14 punktów i dał gospodarzom prowadzenie 37-28. Wydawało się, że z minuty na minutę Hawks będą powiększać przewagę, ale wówczas do głosu doszli rezerwowi Lakers, a konkretnie Jordan Clarkson, który zdobył pierwsze 11 punktów w ćwiartce dla gości i trzymał ich w grze w tej części gry. Po przerwie Howard dalej siał popłoch w szeregach Jeziorowców. Udało mu się wyrzucić na ławkę Zubaca (ponownie) i Blacka, którzy mieli odpowiednio 4 i 5 fauli. Jednakże goście odzyskali rytm w ofensywie i mimo ogromnej dziury pod koszem wciąż byli w grze, przegrywając zaledwie 90-94. I wówczas nadeszła wspaniała czwarta kwarta. To co się w niej stało ciężko jest opisać. Lakers natchnieni przez Waltona i dowodzeni przez Williamsa wyglądali jak zespół, który może powalczyć o playoffs, a nawet o coś więcej. Bronili zaciekle, walczyli o każdą piłkę, a Sweet Lou kończył niemal wszystko. Wymuszał faule, dogrywał do kolegów i przede wszystkim zdobywał masę punktów. Łącznie w tej odsłonie zdobył 16 z 33 punktów, ale dołożył do tego też 3 asysty. Bez niego nie byłoby tej wygranej, ale nie byłoby jej też bez niesamowitego, wspaniałego, must see bloku Juliusa Randle’a. To co podkoszowy Lakers zrobił Schroderowi będzie się chyba śniło Niemcowi jeszcze przez najbliższy miesiąc. A jeszcze później ta trójka Younga w odpowiedzi. Coś niesamowitego. Oby więcej takich spotkań. Tak na marginesie to było pierwsze zwycięstwo na wyjeździe Luke’a Waltona jako trenera Lakers i miejmy nadzieje, że jego z wielu.

Liderzy:
Punkty: D’Angelo Russell (23)
Zbiórki: Luol Deng (10)
Asysty: D’Angelo Russell (8)
Przechwyty: Luol Deng, Larry Nance Jr., Lou Williams (2)
Bloki: D’Angelo Russell (3)

RELACJA


FULL GAME Nie­stety, nie masz upraw­nień aby zoba­czyć ten wpis.
HIGHLIGHTS
VIDEOS

1 komentarz

  1. No zajefajnie. Pick byłby super ale nade wszystko rozwój młodych. Jak mają wygrywać, niech wygrywają. Co zbiorą doświadczenia to nikt im nie zabierze.
    Atmosfera też fajna. W ostatniej akcji DAR podający do Nicka, może jeszcze się zakolegują :)
    Walton wydaje się być kapitalnym wyborem już teraz. Mam nadzieję, że to trener na lata.

Skomentuj