02/01/2015 Grizzlies vs Lakers

Opublikowane przez , 2 stycznia 2015 w Media, Gameday, 2014 – 15, 14 komentarzy

BOXSCORE Memphis Grizzlies

Los Angeles Lakers

PREGAME Pierwszy mecz w nowym roku podopieczni Byrona Scotta rozpoczną w Staples Center z Memphis Grizzlies, którzy zajmują trzecie miejsce w Konferencji Zachodniej (23-8). Będzie to już przedostatnie spotkanie obu tych drużyn w tym sezonie. Niedźwiadki wygrały dwa poprzednie starcia, ale Lakers pozostawiali po sobie dobre wrażenie. Memphis przyjadą do Los Angeles prawdopodobnie bez Zacha Randolpha, który opuścił już pięć starć ze względu problemy z kolanem. W ostatnich dziesięciu spotkaniach goście zanotowali bilans 6 wygranych i 4 porażek, aczkolwiek dwa ostatnie mecze pokazują, że Grizzlies powoli wracają do formy z początku rozgrywek i na pewno są zdecydowanym faworytem w pojedynku z Jeziorowcami. Choć ich ofensywa tradycyjnie nie zachwyca, to oczywiście defensywa jest ich bardzo mocnym punktem. W swoim prime cały czas jest Marc Gasol, który obecnie jest jednym z kandydatów do nagrody MVP tego sezonu. Doktor Marc notuje ponad 20 punktów, 8.3 zbiórek i dodatkowo 3.8 asysty na mecz. Jest to wielka przyjemność oglądać tego zawodnika i to jak nadzoruję grą całego zespołu Memphis po obu stronach parkietu. Dostaje też duże wsparcie od rozgrywającego Mike Conley’a, który zdobywa 18.3 punktów i rozdaje 6 asyst na mecz. Ciekawą rzeczą do śledzenia dzisiaj też będzie rywalizacja Kobe’ego Bryanta z Tony Allenem. Kobe w swojej karierze po dwóch dniach przerwy w kalendarzu spotkań notuje średnio 3.28 strat (565TO/161GM), więc na pewno warto zwrócić na to dzisiaj uwagę. Tym bardziej, że przeciwnikiem będzie taki świetny defensor. Głównym celem w tym spotkaniu powinno być ograniczenie do minimum Marca Gasola i Mike Conley’a, co wydaje się być niezwykle trudnym zadaniem. Jednakże mecze rozgrywane w roli gospodarza, nawet te przegrane, pokazały, że Lakers stać na dobrą grę i miłoby było zacząć ten nowy rok od zwycięstwa. Pozostaje nam tylko mieć nadzieję na to, że będzie on o wiele lepszy niż poprzedni, a Jeziorowcy zaskoczą wszystkich swoją postawą. Początek konfrontacji obu drużyn o 4.30 czasu polskiego.

Prawdopodobne pierwsze piątki:
C. Jordan Hill – Marc Gasol
PF. Ed Davis – Jon Leuer
SF. Wesley Johnson – Courtney Lee
SG. Kobe Bryant – Tony Allen
PG. Ronnie Price – Mike Conley

Kontuzje:
S. Nash: Ból ple­ców – Out do końca sezonu
J. Ran­dle: Zła­mana kość pisz­cze­lowa – Out do końca sezonu
R. Kelly: Roze­rwane ścię­gno udowe – Prawdopodobnie wystąpi

Z. Randolph: Problemy z kolanem – Out

Data:
2 stycznia 2015, piątek o 4:30 czasu polskiego w hali Staples Center, Los Angeles

POSTGAME Nie udało się zacząć nowego roku od zwycięstwa – Los Angeles Lakers przegrali u siebie z Memphis Grizzlies 106-109. Kibice w Staple Center zobaczyli emocjonujące spotkanie od samego początku ale niestety nie mogli świętować wygranej ich zespołu po końcowej syrenie. W pierwszej kwarcie drużynę z Miasta Aniołów prowadził Ed Davis, który zdobył w niej 9 ze swoich 20 punktów oraz 6 zbiórek i widowiskowy blok. Dzięki niemu gospodarze wygrywali 25-22. W następnych dwunastu minutach gry sprawy w swoje ręce wzięli Jeremy Lin i zawodnicy z ławki. Lin miał do przerwy 13 punktów (FG 6/8), a wszyscy rezerwowi zdobyli ich łącznie 28. Jeziorowcy grali na wysokim procencie (53%), co dawało im niewielkie prowadzenie 52-47, przez co fani optymistycznie podchodzili do trzeciej kwarty, w której Lakers osiągnęli już nawet 12 punktów przewagi ale niestety Marc Gasol i Mike Conley nie pozwoli na takie prezenty i na sześć minut przed jej zakończeniem, dali Memphis jednopunktowe prowadzenie (65-64). Następnie po przerwie wziętym przez Byrona Scotta, Beno Udrich był nie do zatrzymania i zdobył kolejne oczka. Łącznie zapisał ich na swoim koncie 16, przy zaledwie ośmiu rzutach w 16 minut. Gospodarze mieli dzisiaj problem na tablicy, a frontcourt Lakers łapał dużo fauli i na 6 minut przed końcem spotkania Carlos Boozer oraz Jordan Hill musieli już opuścić parkiet, a Ed Davis miał już ich cztery na koncie i to on kończył mecz na centrze. Mimo to wynik nie był jeszcze przesądzony, a Memphis utrzymywali tylko około 6-punktowe prowadzenie. Po stronie gospodarzy Swaggy P dał znak do ataku trafiając rzut zza łuku, a następnie przechwytując piłkę i zmniejszając stratę do jednego oczka. Na 22 sekundy przed końcem z kolei Kobe Bryant trafił kolejną trójkę i Grizzlies prowadzili już tylko 106-105. Faulowany Conley trafił jeden z dwóch rzutów wolnych i nadzieja na dogrywkę lub zwycięstwo była coraz większa. Po rozpisanej zagrywce Bryant znalazł pod koszem Davisa, jednak ten był faulowany przy rzucie i na linii osobistych, zdołał trafić tylko jeden wolny, przez co Lakers znów musieli faulować. Gdy zostało 0.6 sekundy do końca spotkania na tablicy był wynik 109-106 dla gości. Piłkę mieli Jeziorowcy ale Black Mamba nie trafił trudnego rzutu i ekipa złota i purpury ostatecznie odniosła 23 porażkę w sezonie. Zabrakło skuteczności w ostatnich momentach aby sprawić niespodziankę na początku nowego roku. Świetnie zagrał Ed Davis oraz z ławki Jeremy Lin, a o triple-double otarł się Kobe Bryant (15 punktów, 9 zbiórek, 8 asyst i tylko 2 straty) ale to było za mało na zespół Davida Joergera. Teraz gospodarze mają dzień przerwy, a następnie w niedzielę będą gościć u siebie Indiane Pacers.

Liderzy:
Punkty:Ed Davis, Jeremy Lin (20)
Zbiórki:Kobe Bryant (9)
Asysty:Kobe Bryant (8)
Przechwyty:Jeremy Lin (3)
Bloki:Ed Davis (2)

RELACJA


FULL GAME Nie­stety, nie masz upraw­nień aby zoba­czyć ten wpis.
HIGHLIGHTS
VIDEOS
WYWIADY

14 komentarzy

  1. To jest tylko wstęp do publikacji z serwisu Lakers Land. Aby zobaczyć całość kliknij tutaj »

    Nie udało się zacząć nowego roku od zwycięstwa – Los Angeles Lakers przegrali u siebie z Memphis Grizzlies 106-109. Kibice w Staple Center zobaczyli emocjonujące spotkanie od samego początku ale niestety nie mogli świętować wygranej ich zespołu po końcowej syrenie. W pierwszej kwarcie drużynę z Miasta Aniołów prowadził Ed Davis, który zdobył w niej 9 ze swoich 20 punktów oraz 6 zbiórek i widowiskowy blok. Dzięki niemu gospodarze wygrywali 25-22. W następnych dwunastu minutach gry sprawy w swoje ręce wzięli Jeremy Lin i zawodnicy z ławki. Lin miał do przerwy 13 punktów (FG 6/8), a wszyscy rezerwowi zdobyli ich łącznie 28. Jeziorowcy grali na wysokim procencie (53%), co dawało im niewielkie prowadzenie 52-47, przez co fani optymistycznie podchodzili do trzeciej kwarty, w której Lakers osiągnęli już nawet 12 punktów przewagi ale niestety Marc Gasol i Mike Conley nie pozwoli na takie prezenty i na sześć minut przed jej zakończeniem, dali Memphis jednopunktowe prowadzenie (65-64). Następnie po przerwie wziętym przez Byrona Scotta, Beno Udrich był nie do zatrzymania i zdobył kolejne oczka. Łącznie zapisał ich na swoim koncie 16, przy zaledwie ośmiu rzutach w 16 minut. Gospodarze mieli dzisiaj problem na tablicy, a frontcourt Lakers łapał dużo fauli i na 6 minut przed końcem spotkania Carlos Boozer oraz Jordan Hill musieli już opuścić parkiet, a Ed Davis miał już ich cztery na koncie i to on kończył mecz na centrze. Mimo to wynik nie był jeszcze przesądzony, a Memphis utrzymywali tylko około 6-punktowe prowadzenie. Po stronie gospodarzy Swaggy P dał znak do ataku trafiając rzut zza łuku, a następnie przechwytując piłkę i zmniejszając stratę do jednego oczka. Na 22 sekundy przed końcem z kolei Kobe Bryant trafił kolejną trójkę i Grizzlies prowadzili już tylko 106-105. Faulowany Conley trafił jeden z dwóch rzutów wolnych i nadzieja na dogrywkę lub zwycięstwo była coraz większa. Po rozpisanej zagrywce Bryant znalazł pod koszem Davisa, jednak ten był faulowany przy rzucie i na linii osobistych, zdołał trafić tylko jeden wolny, przez co Lakers znów musieli faulować. Gdy zostało 0.6 sekundy do końca spotkania na tablicy był wynik 109-106 dla gości. Piłkę mieli Jeziorowcy ale Black Mamba nie trafił trudnego rzutu i ekipa złota i purpury ostatecznie odniosła 23 porażkę w sezonie. Zabrakło skuteczności w ostatnich momentach aby sprawić niespodziankę na początku nowego roku. Świetnie zagrał Ed Davis oraz z ławki Jeremy Lin, a o triple-double otarł się Kobe Bryant (15 punktów, 9 zbiórek, 8 asyst i tylko 2 straty) ale to było za mało na zespół Davida Joergera. Teraz gospodarze mają dzień przerwy, a następnie w niedzielę będą gościć u siebie Indiane Pacers.

  2. Ciężko powiedzieć. Znając "szczęście" Lakers bardziej prawdopodobny jest drugi scenariusz, choć i na pick szanse jeszcze się tlą. Na razie jesteśmy na 6 miejscu od końca, ale wyprzedzają nas drużyny, które powinny pójść troszkę w górę (Hornets i Detroit) i to daje nadzieję na 4 miejsce od końca. matek pisał coś ostatnio, że z takim bilansem szanse na zachowanie picku są już znaczne, więc być może coś z tego będzie. Szans na wyprzedzenie "żelaznej trójki" tankujących (WIlki, NYK i Sixers) już praktycznie nie ma. Pozostaje rywalizacja z Utah, Detroit, Bostonem i pewnie Denver o właśnie 4 lokatę. Gdybym miał dzisiaj oceniać, to wydaje mi się, że wylądujemy na 5 lub 6 miejscu.

  3. LukiSacz napisał(a):To jest tylko wstęp do publikacji z serwisu Lakers Land. Aby zobaczyć całość kliknij tutaj »

    Nie udało się zacząć nowego roku od zwycięstwa i Los Angeles Lakers przegrali 106-109 z Memphis Grizzlies. Kibice w Staple Center, zobaczyli ciekawe spotkanie od samego początku. W pierwszej kwarcie drużynę z Miasta Aniołów prowadził Ed Davis. Zdobył on w niej 9 z swoich 20 punktów dokładając 6 zbiórek i widowiskowy blok. Dzięki niemu gospodarze wygrywali 25-22. W następnych dwunastu minutach to był popis Jeremy Lina i zawodników z ławki. Lin miał do przerwy 13 punktów (FG 6/8) a wszyscy rezerwowi zdobyli 28 punktów. Jeziorowcy grali na wysokim procencie (53%) co dawało im prowadzenie 52-47. Fani 16-krotnych mistrzów NBA mieli nadzieję, że uda się sprawić niespodziankę. W szczególności takie optymizm był w trzeciej kwarcie. Lakers prowadzili w niej już 12 punktami ale niestety Marc Gasol i Mike Conley nie pozwoli na takie prezenty i na sześć minut przed jej zakończeniem, Memphis wygrywali 65-64. Następnie po przerwie wziętym przez Byrona Scotta, Beno Udrich był nie do zatrzymania i zdobył kolejne oczka. Łącznie zdobył ich 16, tylko z ośmiu rzutów w 16 minut. Gospodarze mieli dzisiaj problem na tablicy, poza tym frontcourt Lakers łapał dużo fauli i na 6 minut przed końcem spotkania Carlos Boozer i Jordan Hill mieli już po sześć fauli a Ed Davis cztery i to on kończył spotkanie na centrze. W ostatnich dwunastu minutach Niedźwiadki cały czas prowadzili. Była to różnica około sześciu punktów. Swaggy P dał znak do ataku trafiając rzut zza łuku a następnie przechwycił piłkę i zmniejszył stratę do jednego oczka. Na 22 sekundy przed końcem Kobe Bryant trafił kolejną trójkę i Memphis prowadzili 106-105. Faulowany Conley trafił jeden z dwóch rzutów wolnych i nadzieja na dogrywkę lub zwycięstwo była coraz większa. Po rozpisanej zagrywce Bryant znalazł pod koszem Davisa, jednak ten był faulowany przy rzucie. Trafił jeden rzut wolny i Lakers musieli faulować kolejnego zawodnika. Gdy zostało 0.6 sekundy do końca spotkania na tablicy był wynik 109-106 dla gości. Piłka mieli Jeziorowcy ale Black Mamba nie trafił ciężkiego rzutu. Był to bardzo emocjonujący mecz ale brakowało skuteczności w ostatnich momentach aby sprawić niespodziankę na początku nowego roku. Świetnie zagrał Ed Davis i z ławki Jeremy Lin. Kobe Bryant był bliski triple-double i ukończył mecz z 15 punktami, 9 zbiórkami i 8 asystami i tylko dwoma stratami. Teraz gospodarze mają dzień przerwy a następnie w niedzielę goszczą u siebie Indiane Pacers.

    Ymmm, co się stało z moim postem?

  4. LukiSacz napisał(a):
    LukiSacz napisał(a):To jest tylko wstęp do publikacji z serwisu Lakers Land. Aby zobaczyć całość kliknij tutaj »

    Nie udało się zacząć nowego roku od zwycięstwa i Los Angeles Lakers przegrali 106-109 z Memphis Grizzlies. Kibice w Staple Center, zobaczyli ciekawe spotkanie od samego początku. W pierwszej kwarcie drużynę z Miasta Aniołów prowadził Ed Davis. Zdobył on w niej 9 z swoich 20 punktów dokładając 6 zbiórek i widowiskowy blok. Dzięki niemu gospodarze wygrywali 25-22. W następnych dwunastu minutach to był popis Jeremy Lina i zawodników z ławki. Lin miał do przerwy 13 punktów (FG 6/8) a wszyscy rezerwowi zdobyli 28 punktów. Jeziorowcy grali na wysokim procencie (53%) co dawało im prowadzenie 52-47. Fani 16-krotnych mistrzów NBA mieli nadzieję, że uda się sprawić niespodziankę. W szczególności takie optymizm był w trzeciej kwarcie. Lakers prowadzili w niej już 12 punktami ale niestety Marc Gasol i Mike Conley nie pozwoli na takie prezenty i na sześć minut przed jej zakończeniem, Memphis wygrywali 65-64. Następnie po przerwie wziętym przez Byrona Scotta, Beno Udrich był nie do zatrzymania i zdobył kolejne oczka. Łącznie zdobył ich 16, tylko z ośmiu rzutów w 16 minut. Gospodarze mieli dzisiaj problem na tablicy, poza tym frontcourt Lakers łapał dużo fauli i na 6 minut przed końcem spotkania Carlos Boozer i Jordan Hill mieli już po sześć fauli a Ed Davis cztery i to on kończył spotkanie na centrze. W ostatnich dwunastu minutach Niedźwiadki cały czas prowadzili. Była to różnica około sześciu punktów. Swaggy P dał znak do ataku trafiając rzut zza łuku a następnie przechwycił piłkę i zmniejszył stratę do jednego oczka. Na 22 sekundy przed końcem Kobe Bryant trafił kolejną trójkę i Memphis prowadzili 106-105. Faulowany Conley trafił jeden z dwóch rzutów wolnych i nadzieja na dogrywkę lub zwycięstwo była coraz większa. Po rozpisanej zagrywce Bryant znalazł pod koszem Davisa, jednak ten był faulowany przy rzucie. Trafił jeden rzut wolny i Lakers musieli faulować kolejnego zawodnika. Gdy zostało 0.6 sekundy do końca spotkania na tablicy był wynik 109-106 dla gości. Piłka mieli Jeziorowcy ale Black Mamba nie trafił ciężkiego rzutu. Był to bardzo emocjonujący mecz ale brakowało skuteczności w ostatnich momentach aby sprawić niespodziankę na początku nowego roku. Świetnie zagrał Ed Davis i z ławki Jeremy Lin. Kobe Bryant był bliski triple-double i ukończył mecz z 15 punktami, 9 zbiórkami i 8 asystami i tylko dwoma stratami. Teraz gospodarze mają dzień przerwy a następnie w niedzielę goszczą u siebie Indiane Pacers.

    Ymmm, co się stało z moim postem?

    Cholera nie wiem… a długi był? Możesz go edytować? Dziwne…

    EDIT: Mogłem go normalnie edytować i nic się nie posypało, także naprawdę dziwne…

  5. DrJ

    Północnokoreańscy hakerzy zaatakowali Lakersland.pl

  6. DrJ napisał(a):Północnokoreańscy hakerzy zaatakowali Lakersland.pl

    To nie jest śmieszne, bo już raz się tak zdarzyło i musiałem szukać złośliwego kodu w plikach :p

    Na szczęście udało się to ogarnąć i jest spokój.

  7. Niestety, nie mogę edytować tego postu. Co dziwne, mogę to zrobić z drugą wiadomością, którą napisałem w tym temacie :D
    Tak czy siak, dla jasności: w pierwszym swoim poście udostępniłem ten link: http://lakerholicz.com/video-kobe-bryan … 2015/01/02
    i spytałem który scenariusz jest według was bardziej prawdopodobny: utknięcie między draftem a PO, czy przytankowanie na jakiś konkretny pick?

  8. DrJ

    Myślę,że wszystko będzie zależne od tego okienka transferowego. Jeśli puszczą gdzieś Lina i Hilla, to bardzo możliwe jest miejsce w elitarnej Piątce.

    Krótko mówiąc-Byron nie ogarnia. Nie wiem czy gość stwarza pozory i za dwa lata powie coś w stylu: "ok, udawałem, teraz poprowadzę was jak coach of the year", czy rzeczywiście nic z tego nie będzie. Raczej to drugie. Jest 24. czy 25. jeśli chodzi o zdobywane punkty z zagrywek po timeoutach i ostatnio jeszcze bardziej się pogrąża


    oraz http://probasketballtalk.nbcsports.com/2015/01/02/byron-scott-wants-kobe-bryant-to-shoot-more/?utm_source=dlvr.it&utm_medium=twitter

    Akurat Bryant w roli facilitatora wygląda bardzo dobrze, kreuje grę, nie forsuje rzutów i jest efektywny. Dobrze się to ogląda, a Scott chce, żeby…więcej rzucał.

  9. Podejrzewam, że chce mu dać ze 2-4 rzuty więcej w pierwszej połowie meczu, nic więcej.

    W tym sezonie pojedynki z Memphis to moje ulubione, zawsze ciekawe i zawsze zacięte. Hill czuje wymianę nosem bo gra coraz gorzej od pewnego czasu. Lin gra tylko w LA ale może ktoś się skusi.

  10. DrJ

    San Antonio dla Lina nie byłoby złym pomysłem. Nie za taką kasę oczywiście.

  11. Sam nie wiem o co z tym Scott’em biega. Jakoś mam wątpliwości, czy to było specjalnie zrobione w tej końcówce. A z Kobe? Teraz jak fajnie wygląda, nie pałuje rzutów, to ten chce żeby więcej rzucał. Z tymi trójkami, to też ma jakieś dziwne przekonania.

    Mam coraz większe wątpliwości, czy to był dobry wybór. Chyba, że jak Kobe zakończy, to zacznie ogarniać. Ale to naciąganie jest.

  12. DrJ

    Scott go traktuje jak syna. Jeśli po 3 rozmowach o pracę ze Scottem Mitch stwierdził, że to najlepszy fachowiec dostępny na rynku i trener na przyszłość, to na razie tego nie widać. Jeśli natomiast kierował się tym, że to "swój człowiek", mentor Bryanta i tylko na czas jego umowy, to brak słów. Widać też, że nie ma chemii na linii Kobe-Lin i Scott-Lin

  13. LukiSacz napisał(a):Tak czy siak, dla jasności: w pierwszym swoim poście udostępniłem ten link: http://lakerholicz.com/video-kobe-bryan … 2015/01/02
    i spytałem który scenariusz jest według was bardziej prawdopodobny: utknięcie między draftem a PO, czy przytankowanie na jakiś konkretny pick?

    Ja czuję, że utkniemy między draftem a PO. Po tak beznadziejnym starcie powinni tankować za wszelką cenę ale widać, że tam panują inne przekonania… Jeżeli znajdziemy się w drafcie, to tylko dzięki szczęściu i grze innych drużyn.

    DrJ napisał(a):Myślę,że wszystko będzie zależne od tego okienka transferowego. Jeśli puszczą gdzieś Lina i Hilla, to bardzo możliwe jest miejsce w elitarnej Piątce.

    Nie wszystko jeszcze stracony ale ta beznadziejność wschodu mnie przeraża… A Lakers też walczą o wygraną w każdym meczu… Kupchak musiałby naprawdę powymieniać kilku graczy, żebyśmy totalnie spadli na dno. Sam już nie wiem co będzie z tego sezonu…

    DrJ napisał(a):Krótko mówiąc-Byron nie ogarnia. Nie wiem czy gość stwarza pozory i za dwa lata powie coś w stylu: "ok, udawałem, teraz poprowadzę was jak coach of the year", czy rzeczywiście nic z tego nie będzie. Raczej to drugie. Jest 24. czy 25. jeśli chodzi o zdobywane punkty z zagrywek po timeoutach i ostatnio jeszcze bardziej się pogrąża

    Możesz mi podać linka do tego zestawienia? Byłbym bardzo wdzięczny.

  14. szymken napisał(a):Mam coraz większe wątpliwości, czy to był dobry wybór. Chyba, że jak Kobe zakończy, to zacznie ogarniać. Ale to naciąganie jest.

    Ja się zastanawiam, czy jakikolwiek trener poza Philem dałby radę nas poprowadzić chociażby do finału konferencji. Bądź co bądź, ostatnie pięć mistrzostw jakie zdobyliśmy (’00,’01,’02,’09,’10), zdobyliśmy właśnie pod wodzą Jacksona. Po jego ostatnim odejściu, ani Brown, ani MDA nie stworzyli nawet pozorów walki o najwyższe cele, teraz z Byronem wygląda to identycznie. Nie wiem, pod wpływem czego mogłoby się to zmienić, ale podejrzewam, że zdziałać coś będziemy mogli dopiero po zakończeniu kariery Bryanta i totalnej przebudowie zespołu.

Skomentuj