01/11/2016 Lakers vs Pacers

Opublikowane przez , 1 listopada 2016 w Media, Gameday, 2016 – 17, 2 komentarze

BOXSCORE Los Angeles Lakers

Indiana Pacers

PREGAME Koszykarze Los Angeles Lakers po przegraniu dwóch meczów z rzędu, w hali Bankers Life Fieldhouse postarają się o zwycięstwo nad Indianą Pacers. Ekipa, którą od tego sezonu prowadzi Nate McMillan, ma obecnie taki sam bilans co Jeziorowcy, czyli 1-2. I również będzie chciała przerwać serię dwóch porażek z rzędu. Bez wątpienia jednak Pacers będę tutaj faworytem. Choć ich obrona na razie nie jest na tym poziomie co kilka lat temu (26 miejsce w lidze), tak ofensywa wygląda całkiem nieźle. Paul George i spółka zdobywają zazwyczaj 105.6 oczek na 100 posiadań, co daje im 14 lokatę w NBA. Duża w tym zasługa Mylesa Turnera, który w trzech rozegranych spotkaniach, zdobywał zazwyczaj 21 punktów, a do tego dokładał 10.3 zbiórki oraz 3.3 bloki. Mimo zaledwie 20 lat wydaje się, że center Indiany już wskoczył na wyższy poziom i swoją grą pragnie podziękować Larry’emu Birdowi, za postawienie na niego w drafcie. Ale oczywiście sukces Pacers po tej stronie parkietu trzeba także przypisać po prostu bardzo zespołowej grze całej drużyny. Podopieczni McMillana rozdawali do tej pory aż 28.3 asysty na mecz (trzecie miejsce w lidze). Świetny ball movement przyczynia się także do solidnej skuteczności z gry (45.5%) oraz na dystansie (39.3%). Zatrzymać gospodarzy będzie więc bardzo trudno. Mało tego – obecnie wydaje się to być wręcz niemożliwe. Lakers musieliby liczyć na to, że za każdym razem to co Pacers zdobędą w ataku, to oddadzą w obronie. A takie podejście może ich zgubić, szczególnie na wyjeździe. Bez lepszej gry w defensywie Jeziorowcy raczej nie mają czego szukać w Indianapolis. Trzeba więc chyba liczyć na to, że ekipa Luke’a Waltona po prostu wyciągnęła wnioski z poprzednich trzech pojedynków i dzisiaj wreszcie pokaże swój potencjał w obronie. Początek o północy czasu polskiego.

Prawdopodobne pierwsze piątki:
C. Timofey Mozgov – Myles Turner
PF. Julius Randle – Thaddeus Young
SF. Luol Deng – Paul George
SG. Nick Young – Monta Ellis
PG. D’Angelo Russell – Jeff Teague

Kontuzje:
R. Stuckey: Ścięgno udowe – Out
A. Brooks: Kolano – Występ stoi pod znakiem zapytania

Data:
1 listopada, wtorek o 0:00 czasu polskiego w hali Bankers Life Fieldhouse, Indianapolis

POSTGAME Po raz drugi w tym sezonie Jeziorowcy byli bliscy pokonania rywala, ale zabrakło im doświadczenia w końcówce. Mimo więc świetnego comebacku w ich wykonaniu w drugiej połowie, Russell i spółka musieli uznać wyższość Indiany Pacers, która wygrała 115-108. Gospodarzom zwycięstwo zapewnił Paul George, który w ostatnich minutach przejął kontrolę nad meczem i m.in. trafił trzy rzuty z rzędu, które załatwiły sprawę. Mimo to znowu Lakers mogli zachwycić pod pewnymi względami. Przede wszystkim grali do samego końca i ani na moment nie przestali wierzyć w odwrócenie wyniku. Po drugie w defensywie znakomicie spisywał się Larry Nance Jr. (6 przechwytów), który miał wielki wpływ na powrót Jeziorowców w trzeciej ćwiartce. W ofensywie natomiast szalał Lou Williams, który w ostatnich 12 minutach gry, wyprowadził ten młody zespół na prowadzenie i mówiąc krótko – był zabójczo skuteczny. Dlaczego jednak 16-stokrotni mistrzowie NBA przegrali? Z tych samych powodów co zawsze. Przede wszystkim pełno strat (19), które przyczyniły się do 18 oczek zanotowanych z kontrataków przez Pacers. Do tego faule – faule w złych momentach, przez które gospodarze oddali 29 prób z linii rzutów osobistych (23 zakończyły się trafieniem). No i do tego wszystkiego można jeszcze wpisać słabą skuteczność na dystansie. Podopieczni Luke’a Waltona bardzo często oddawali rzuty z dogodnych pozycji, ale trafili ich tylko 6 na 28 (Pacers – 10/28). Znów zawiódł tutaj m.in. D’Angelo Russell (FG 30%, 3FG 0%), który zgromadził na swoim koncie zaledwie 11 punktów i 3 asysty. Młody rozgrywający zespołu musi grać tak jak w starciu z Houston Rockets, żeby koledzy z drużyny wiedzieli, że mogą na niego liczyć. Póki co ta serie wyjazdowa nie idzie po myśli jego oraz całej drużyny, która odniosła trzecią porażkę w sezonie. I niestety najprawdopodobniej odniesie też czwartą, w dzisiejszym pojedynku z Atlantą Hawks.

Liderzy:
Punkty: Lou Williams (19)
Zbiórki: Julius Randle (10)
Asysty: Lou Williams (5)
Przechwyty: Larry Nance Jr. (6)
Bloki: Larry Nance Jr., Tarik Black (1)

RELACJA


FULL GAME Nie­stety, nie masz upraw­nień aby zoba­czyć ten wpis.
HIGHLIGHTS
VIDEOS

2 komentarze

  1. Czasami gra w obronie wygląda naprawdę dobrze, podwojenia i wymuszanie strat przeciwnika, ale tylko czasami. Widać, że nie ma jeszcze pełnego zgrania, myślę, że przyjdzie to z połową sezonu. Nie mamy też takiego lidera pełną gębą, który mógłby nas pociągnąć w końcówkach. Do tej pory najbardziej pod tą rolę dopasowuje się o dziwo Lou. Podoba mi się obrona Younga, widać, że chłopak chce bardzo, ale nie ma ku temu aż takich dużych predyspozycji, mimo wszystko powstrzymywał czasami PG :)

  2. Pacers byli do pyknięcia dzisiaj. Podoba mi się to, że nawet gdy przegrywamy w pewnym momencie +10 pkt to potrafimy zrobić run i odrobić to. Nie było jeszcze żadnego blowoutu, ciągle trzymamy się w grze i dopiero końcówka decyduje. To samo było z OKC gdzie zmietli nas w kilka ostatnich minut. W końcu może coś z tej drużyny będzie i przydałoby się dla morali wyrwać jakieś zwycięstwo z lepszą drużyną. Fajne jest to, że Walton rotuje składem i praktycznie każdy gra, nie katuje nikogo po 40 minut. Jeszcze jak ograniczą straty to jakoś przeżyjemy oglądanie LA w tym sezonie bez wizyt na onko

Skomentuj