01/03/2015 Thunder vs Lakers

Opublikowane przez , 1 marca 2015 w Media, Gameday, 2014 – 15, 0 komentarzy

BOXSCORE Oklahoma City Thunder

Los Angeles Lakers

PREGAME Na początek nowego miesiąca Jeziorowcy spotkają się z drużyną Kevina Duranta i Russella Westbrooka, czyli Oklahomą City Thunder. Wszyscy chyba z góry zakładaliśmy, że Lakers nie mają szans wyjść z tego starcia zwycięsko ale jak się okazało w nocy z soboty na niedzielę, w meczu tym nie wystąpi nie tylko MVP zeszłego sezonu ale także i Westbrook, który przeszedł operację kości policzkowej. Brak dwójki jednych z największych gwiazd NBA powoduje, że gospodarze będą mieli realne szanse na przedłużenie serii zwycięstw do czterech. Russella bowiem zastąpić się nie da, a tym bardziej, że w drużynie nie gra już Reggie Jackson, który chętnie wykorzystywał takie sytuacje jak ta. Z kolei Serge Ibaka, Enes Kanter, Dion Waiters, czy D.J. Augustin to raczej nie są zawodnicy, którzy będą w stanie pociągnąć swój zespół i poprowadzić do wygranej. Możemy więc być świadkami wyrównanego pojedynku, co jeszcze do niedawna, było nie do pomyślenia. Thunder bowiem wygrali siedem z ostatnich 10 spotkań i choć ich bilans na wyjeździe nie jest imponujący (13-19), tak stale go poprawiali i pięli się w górę. Ich atak zajmuje obecnie 13 miejsce w lidze (ORTg 106 punktów na 100 posiadań), a obrona 9 (DRTg 103.3) i to chyba ona wydaje się być dzisiaj najważniejsza dla gości. Jeżeli podopieczni Scotta Brooksa chcą zanotować kolejne zwycięstwo bez swoich All-Starów, to powinni skupić się właśnie na tej stronie parkietu. Koszykarze złota i purpury natomiast zapewne wyjdą z takim nastawieniem jak zawsze, a kluczowa w ich wypadku będzie postawa w ofensywie (szczególnie gra Jeremy’ego Lina i Wayne’a Ellingtona). Obrona z kolei nie powinna mieć aż takich problemów jak zawsze, chociaż nic nikogo nie powinno zdziwić w ekipie z Miasta Aniołów. Tak czy inaczej, początek spotkania zaplanowano na 0.30 (zostało ono przesunięte z 21.30). Wtedy też dopiero zobaczymy, jak będzie wyglądał obraz gry na parkiecie.

Prawdopodobne pierwsze piątki:
C. Robert Sacre – Nick Collison
PF. Carlos Boozer – Serge Ibaka
SF. Ryan Kelly – Kyle Singler
SG. Wayne Ellington – Andre Roberson
PG. Jordan Clarkson – D.J. Augustin

Kontuzje:
S. Nash: Ból ple­ców – Out do końca sezonu
J. Ran­dle: Zła­mana kość pisz­cze­lowa – Out do końca sezonu
K. Bry­ant: Zerwany mię­sień w ramie­niu – Out do końca sezonu
R. Price: Łokieć – Out do końca sezonu
N. Young: Kolano – Out

S. Adams: Ręka – Out
K. Durant: Stopa – Out
S. Novak: Wyrostek robaczkowy – Out
R. Westbrook: Kość policzkowa – Out

Data:
1 marca 2015, niedziela o 0:30 czasu polskiego w hali Staples Center, Los Angeles

POSTGAME Chyba wszyscy fani złota i purpury obawiali się, że Jeziorowcy ze względu na nieobecność Russella Westbrooka, wygrają swój czwarty mecz z rzędu. Na szczęście Oklahoma City Thunder nie zawiodła i mimo braku w składzie dwójki All-Starów, zdołała pokonać Los Angeles Lakers 108-101. Podopieczni Scotta Brooksa oparli swoją grę przede wszystkim na wysokich – Enesie Kanterze (16 punktów, 15 zbiórek) oraz Serge’u Ibace (18 punktów, 14 zbiórek), a także D.J. Augustinie, który zakończył te spotkanie z 18 oczkami, 9 zebranymi piłkami i 5 rozdanymi asystami na koncie. Choć goście nie rzucali najlepiej z pola gry (skuteczność na poziomie tylko 41.2%), tak jednak prawie bezbłędnie wykorzystywali nadarzające się okazje w kontratakach (16 oczek), czy też po zbiórkach ofensywnych, których swoją drogą zgromadzili aż 16. To właśnie dzięki tym dwóm elementom ekipa z Oklahomy prowadziła w tej konfrontacji nawet 14 oczkami i ani razu nie pozwoliła osiągnąć przewagi gospodarzom. Tym natomiast zabrakło wytrwałości w obronie. W ofensywie Lakers mieli momentami problemy ze znalezieniem drogi do kosza ale prędzej czy później, potrafili dołożyć kilka punktów. Defensywa za to cały czas kulała, a szczególnie w czwartej kwarcie, kiedy była najbardziej potrzebna. Na parkiecie bowiem szalał wtedy Jeremy Lin, który zdobył w tej części gry 14 ze swoich 20 punktów i w pojedynkę ciągnął 16-stokrotnych mistrzów NBA. Jednak co z tego, skoro Jeziorowcy nie potrafili zatrzymać Lamba, czy też podkoszowych Thunder. Mimo to Lina trzeba oczywiście wyróżnić, gdyż dwoił się i troił na parkiecie w tej czwartej ćwiartce. Do tego dołożył w sumie 6 zbiórek, 8 asyst oraz 3 przechwyty i śmiało można powiedzieć, że wyglądał jak za czasów Linsanity. Być może szkoda tylko, że tak późno zdecydował się wziąć sprawy w swoje ręce ale z drugiej strony, tak jak to było już wspomniane – problemem gospodarzy była obrona. A w niej najbardziej zawodził Carlos Boozer, który momentami był zupełnie nieobecny na parkiecie. Nie wysilał się przy grze jeden na jednego, zapominał zastawiać tablicy, czy też dał się ogrywać jak dziecko. Swoje słabe chwile w tym meczu miał także Jordan Hill, który kilka razy zupełnie odpuścił krycie i pozwolił rywalowi wchodzić pod kosz. Jedynie Ed Davis dobrze spisywał się po tej stronie parkietu i zawsze starał się naprawiać błędy swoich kolegów. Jego solidna postawa jednak nie mogła wystarczyć na bardzo pewnych siebie Thunder. Tym samym Lakers wrócili do przegrywania, które patrząc na ich bieżący kalendarz, może potrwać ponad tydzień.

Liderzy:
Punkty: Jeremy Lin (20)
Zbiórki: Jordan Hill (12)
Asysty: Jeremy Lin (8)
Przechwyty: Jeremy Lin (3)
Bloki: Robert Sacre, Ed Davis (2)

RELACJA


FULL GAME Nie­stety, nie masz upraw­nień aby zoba­czyć ten wpis.
HIGHLIGHTS
WYWIADY

Skomentuj