Magic Johnson zastąpi na stanowisku Jima Bussa!

Magic Johnson zastąpi na stanowisku Jima Bussa!Jim Buss zrzekł się tytułu wiceprezydenta i ustąpił miejsca Magicowi Johnsonowi, który od tej pory będzie odpowiadał za sprawy związane z koszykówką. Na dodatek postanowiono pożegnać się także z generalnym [więcej]

Nick Young czwarty w konkursie rzutów za 3

Nick Young czwarty w konkursie rzutów za 3Nick Young zakończył sobotni konkurs rzutów za trzy punkty na czwartym miejscu (wraz z Kaly'em Thompsonem). Swaggy P zebrał 18 punktów, a to oznacza że zabrakło mu jednego oczka do wyrównania zdobyczy Kemba'y [więcej]

Nick Young weźmie udział w konkursie rzutów za 3!

Nick Young weźmie udział w konkursie rzutów za 3!Nick Young będzie miał okazję popisać się swoimi umiejętnościami strzeleckimi w tegorocznej edycji Three-Point Contest, która odbędzie się w Nowym Orleanie. Swaggy P w bieżących rozgrywkach trafił już 129 [więcej]

Magic Johnson został doradcą Lakers

Magic Johnson został doradcą LakersWczoraj władze Los Angeles Lakers oficjalnie ogłosiły powrót Magica Johnsona do organizacji 16-stokrotnych mistrzów ligi. Były rozgrywający zespołu będzie pełnił rolę doradcy Jeanie Buss we wszystkich sprawach [więcej]

Russell wraca do gry, Randle nadal niepewny

Russell wraca do gry, Randle nadal niepewnyPo tygodniowej przerwie spowodowanej kontuzjami kolana i łydki, do gry wraca D'Angelo Russell, który wziął udział w niedzielnym treningu drużyny. To oznacza, że rozgrywającego Lakers powinniśmy zobaczyć na [więcej]

Julius Randle walczy z zapaleniem płuc

Julius Randle walczy z zapaleniem płucSkrzydłowy Los Angeles Lakers - Julius Randle, który w czwartek nie zagrał z Utah z powodu choroby, został wczoraj przebadany przez lekarza drużyny dr Daniela Vigila z UCLA Health. Okazało się, że Randle zmaga [więcej]

Na kłopoty nowy doradca – Magic Johnson

Po wycofaniu się z koszykówki w 1996 roku, Magic Johnson próbował przekonać niektórych swoich przyjaciół, aby nie pozbywali się swoich biletów mówiąc, że zespół wróci na szczyt szybciej, niż się spodziewają. Nie posłuchali oni Johnsona i wkrótce tego pożałowali. Po tym, gdy Lakers latem podpisali Shaquille’a O’Neal’a, zespół znowu zaczął zdobywać mistrzostwa, a koledzy Magica szukali u niego pomocy w zdobyciu biletów na całe sezony. Były rozgrywający złota i purpury po raz kolejny postanowił pomóc organizacji, z którą związany był przez całą swoją karierę. W zeszły czwartek nad ranem współwłaściciel, a zarazem prezes Lakers – Jeanie Buss ogłosiła, że od tej pory Magic będzie pełnił rolę doradcy (link).

Czytaj więcej

Rozpoczynamy luty, a tym samym walkę o pick!

Po znakomitym początku sezonu w wykonaniu Lakers nie ma już śladu. Nikt już nie pamięta, że ostatnia (obecnie) ekipa Konferencji Zachodniej jeszcze wchodziła w miesiąc grudzień z bilansem 10-10 po niezwykle ważnym zwycięstwie w Chicago. Później jednak podczas tamtej trasy wyjazdowej przydarzyły się urazy i Jeziorowcy polegli w ośmiu meczach z rzędu. Luke Walton nie był w stanie już odbudować pewności siebie tej młodej drużynie. Dość powiedzieć, że Lakers od tamtej pory zaledwie raz wygrali dwa mecze pod rząd, a łącznie zanotowali na swoim koncie jedynie 7 zwycięstw, przegrywając aż 24. Kibice i eksperci nie mają wątpliwości, że zespół skupia się teraz bardziej na zgrywaniu się, rozwoju młodych graczy oraz walce o pick w drafcie. Niestety dla Jeziorowcy ten sezon potrwa jeszcze ponad miesiące i choć miesiąc luty będzie mniej obfity w mecze, ze względu na przerwę na All Star Game, to i tak Lakers czeka 10 spotkań. Początek miesiąca to tradycyjny już Grammy Tour po wschodnim wybrzeżu. Staples Center zmienia się wówczas w epicentrum muzyczne i Lakers oraz Clippers muszą rozgrywać swoje mecze w obcych halach. Nie będzie to jednak najdłuższy trip wyjazdowy w obecnym sezonie, bowiem ten miał miejsce w grudniu i jak wiemy wówczas skończyło się to fatalne dla Jeziorowców. Zakończyli oni wówczas marzenia o powrocie do playoffs po kilku latach nieobecności. W tamtym okresie zwyciężyli w zaledwie 1 z 13 spotkań, wygrywając jedynie w Filadelfii i to po bardzo wyrównanym meczu, który w czwartej kwarcie mógł przeważyć się na którąkolwiek ze stron. Do tej pory ich bilans na wyjazdach jest drugim najgorszym w lidze, jedynie Brooklyn Nets są gorsi w tym względzie, ale oni ten sezon spisali na straty już przed rozpoczęciem rozgrywek. To nie zwiastuje dobrze przed Grammy Tour’em, tym bardziej, że rywale jakich Lakers podejmą to zespoły walczące o playoffs i w większości znajdują się obecnie w znakomitej formie.

Czytaj więcej

Lakers spadli prawie na dno Konferencji Zachodniej

Za nami kolejny słaby miesiąc w wykonaniu koszykarzy złota i purpury. Choć bez wątpienia był on lepszy od grudnia, tak jednak zaledwie 5 zwycięstw w 15 rozegranych spotkaniach, nie jest powodem do dumy. W efekcie Los Angeles Lakers spadli na 14 miejsce w Konferencji Zachodniej. Gorsi od nich są już tylko Phoenix Suns, choć i tych, Jeziorowcy mogą wkrótce „przeskoczyć”. Na Wschodzie z kolei ostatnią lokatę okupują zawodnicy Brooklyn Nets, którzy jak na razie mają bilans 9-39. Nawet Philadelphia 76ers wreszcie zaczęła grać interesującą koszykówkę, przez co wygrała sześć z ostatnich 10-ciu meczów i obecnie jest na 13 miejscu w swojej Konferencji. Wszystko więc wskazuje na to, że 16-stokrotni mistrzowie NBA znów będą tankować i ponownie spróbują swojego szczęścia w loterii draftu. A ten zapowiada się na naprawdę mocny.

W styczniu najgorszy dla podopiecznych Luke’a Waltona był okres od 10 do 17 dnia miesiąca. Lakers przegrali wtedy pięć spotkań z rzędu, z czego trzy przynajmniej 16-stoma punktami. Ta seria porażek była trochę zaskakująca, gdyż tuż przed nią, Jeziorowcy wygrali dwa starcia z rzędu, grając w nich naprawdę dobrze po obu stronach parkietu. Wszystko posypało się tak nagle, a potwierdzeniem tego był blowout 73-122 w Dallas, przeciwko miejscowym Mavericks. Jeziorowcom trudno już będzie wrócić do gry i powalczyć o ósme miejsce na Zachodzie. Wydaje się, że jest to wręcz niemożliwy. I nie zmienia tego nawet fakt, że w ostatnim ich meczu w styczniu, pokonali u siebie Denver Nuggets 120-116, a duet D’Angelo Russell i Ivica Zubac, wyglądał momentami rewelacyjnie.

Czytaj więcej

Lakers chcą wrócić do poziomu gry z początku sezonu

Po ostatnim meczu w 2016 roku z Dallas Mavericks, w którym to Los Angeles Lakers prowadzili jedenastoma punktami, a przegrali ostatecznie dwunastoma, w szatni było widać i słychać niezadowolenie. Jednym z załamanych graczy był Nick Young, który powiedział, że zespół musi dojść do tego, co robić, gdy prowadzi kilkoma/kilkunastoma oczkami. Zanim po raz kolejny zostanie dogoniony, a później pokonany. Takie podejście ucieszyło Luke’a Waltona, gdyż uważa on, że jedną z podstaw do odniesienia sukcesu, jest odpowiednie nastawienie zawodników i świadomość swoich błędów. Jak na razie w styczniu koszykarze z Miasta Aniołów prezentują się znacznie lepiej niż w grudniu. I to pomimo ostatnich dwóch porażek z Portland Trailblazers oraz San Antonio Spurs. W nowym roku mają oni bilans 3-4, choć oczywiście ich gra nadal nie jest tak dobra, żeby można było myśleć o powrocie do najlepszej ósemki w Konferencji Zachodniej.

Czytaj więcej

Nowy Rok, nowy/a ja!

Los Angeles Lakers zaczęli sezon 2016/17 naprawdę dobrze i po pierwszym miesiącu, kiedy ich bilans wynosił 10-10, a drużyna zajmowała 8. pozycję w Konferencji Zachodniej, wydawali się jednym z największych zaskoczeń początku rozgrywek. Młody skład wytrzymywał psychicznie zacięte spotkania, drużyna miała wiele opcji w ataku, mocną ławkę i grała przyzwoicie w obronie, a przede wszystkim atmosfera była świetna, budowana z każdym kolejnym zwycięstwem. Przed grudniem, który był miesiącem teoretycznie łatwiejszym, oczekiwania były duże, co pisaliśmy w zapowiedzi poprzedniego miesiąca, a niektórzy z Was prorokowali nawet bilans 8-8 lub 9-7 po 16 grudniowych spotkaniach. Niestety, wraz z ostatnim miesiącem roku przyszły kontuzje i pierwszy poważny kryzys w młodej ekipie trenera Waltona, co przypomniało wszystkim obrazki z poprzedniego sezonu, kiedy to bezradni Lakers seryjnie ponosili kolejne porażki. „Nowy Rok, nowy/a ja” – tak brzmi wyśmiewane w internecie styczniowe motto, ale jeśli do kogoś ono pasuje, to chyba do obecnych Jeziorowców. Zawodnicy i sztab szkoleniowy powinni wspólnie wyciągnąć wnioski z fatalnego grudnia, kiedy zanotowali bilans 2-14 i ze świeżymi głowami wejść w 2017 rok, bo szanse na playoffs się oddaliły, ale wciąż są realne.

Czytaj więcej

Grudniowa aura nie sprzyjała Lakers

Za nami kolejny miesiąc rozgrywek NBA w sezonie 2016/17. Miesiąc, o którym wolelibyśmy raczej zapomnieć. Po tym jak Los Angeles Lakers zachwycili świat w listopadzie (link), grudzień był w ich wykonaniu jednym, wielkim niewypałem. Dwa zwycięstwa w 16 rozegranych spotkaniach raczej nie są powodem do dumy. Jeziorowcy co prawda musieli zmagać się z długą, bo aż siedmiomeczową serią wyjazdową i pewnie niektórym wydawało się, że to właśnie gra na wyjeździe jest przyczyną porażek, ale ostatnie domowe starcia pokazały, że problem leży gdzie indziej. Jest jednak jeden plus tego wszystkiego. Rok temu, 16-stokrotni mistrzowie NBA po prostu byli bardzo słabi i właściwie każdy przeciwnik wygrywał z nimi bez żadnego problemu. Teraz natomiast Lakers walczą, są w stanie wyjść nawet na 10-cio lub 20-stopunktowe prowadzenie ale niestety ostatecznie nie potrafią utrzymać wyniku. Zawodnicy zwyczajnie mają problem ze skupieniem oraz utrzymaniem stylu gry przez 48 minut (zarówno w ataku, jak i w obronie). Tak właśnie było m.in. w konfrontacjach z Charlotte Hornets, Miami Heat, czy też Dallas Mavericks.

Przez ten jeden zły miesiąc, koszykarze z Miasta Aniołów spadli z miejsca gwarantującego playoffs, na 13 pozycję w Konferencji Zachodniej. Ich szanse na załapanie się do rozgrywek posezonowych nadal jednak istnieją, bowiem będący na ósmym miejscu Sacramento Kings, mają tylko bilans 14-19 i trudno przewidzieć jak będzie wyglądała ich gra po nowym roku. Ale nie ma na razie co o tym myśleć. Więcej będziemy zapewne wiedzieć po kilku pierwszych występach w styczniu.

Czytaj więcej

Analiza rozwoju D’Angelo Russella

Świetny początek sezonu w wykonaniu Jeziorowców z pewnością wielu fanom przesłonić mógł najważniejszy cel obecnych rozgrywek dla Lakers. W momencie, gdy ekipę Luke’a Waltona dopadła plaga kontuzji i podczas ciężkiego terminarza szesnastokrotni mistrzowie NBA zaliczyli serię porażek warto przyjrzeć się postępom jakie poczynili poszczególni młodzi gracze Los Angeles Lakers. Ze swojej strony skupić chciałbym się na wybranym z drugim numerem draftu 2015 rozgrywającym D’Angelo Russellem.

Zeszłoroczne oczekiwania wobec grającego wcześniej w Ohio State playmakera były wysokie. Jednakże połączenie pozaboiskowej afery, wolnej adaptacji do warunków najlepszej ligi świata oraz świetnego poziomu wysokich jacy weszli do NBA w klasie draftu 2015, spowodowały iż co bardziej niecierpliwi fani zaczęli nawet uznawać D’Angelo za pomyłkę draftową, Ganiono więc Mitcha Kupchaka za zły wybór nie uwzględniając wielu czynników – jak choćby młodego jak na kreatora wieku (Russell niedawno skończył 20 lat), specyficznego skillsetu, który powodować musiał dłuższy czas adaptacji w lidze, czy wreszcie gry pod wodzą fatalnego Byrona Scotta i u boku odbywającego swój farewell tour Bryanta. Po niemal połowie sezonu mimo problemów z kolanami D’Angelo dostaliśmy już dawkę statystyk oraz informacji, po których wyciągać można pewne wnioski.

Czytaj więcej

Koszykarskie życie Brandona Ingrama

Wybrany z numerem drugim w tegorocznym drafcie, Brandon Ingram jest ogromną nadzieją drużyny Los Angeles Lakers, która liczy na to, że pewnego dnia z tym wzrostem, możliwościami i umiejętnościami motorycznymi, stanie się on jednym z najlepszych zawodników w historii klubu. Choć 20-latek z Kinston ma w swoim debiutanckim sezonie problemy m.in. ze skutecznością (FG 34.8%, 3FG 25.7% po 33 spotkaniach), tak jednak w defensywie zdążył już zaimponować wielu ligowym ekspertom. Swoją ogólną, wszechstronną grą znalazł uznanie trenera Luke’a Waltona, który zazwyczaj daje mu spędzić 27.2 minuty na parkiecie i uważa go za jedną kluczowych postaci ławki rezerwowych Lakers. Wie, że może wystawić go zarówno na pozycji niskiego skrzydłowego, jak i rzucającego obrońcy, czy też rozgrywającego. W obszernym wywiadzie, który został przeprowadzony podczas pierwszych, grudniowych meczów wyjazdowych, Brandon opowiada o swojej miłości do koszykówki, wpływie rodziców i przyjaciół na karierę oraz jak widzi swoją przyszłość w National Basketball Association.

Czytaj więcej

W nowy miesiąc z problemami

Po 20 meczach rozegranych w ciągu 36 dni ekipa Luke’a Waltona notuje bilans 10-10 i jest w ósemce na Zachodzie, co można uznać za wielki sukces. Tym bardziej, że ta młoda drużyna miała niełatwych rywali, a połowę swoich spotkań rozegrała na wyjazdach. Niestety Lakers wchodzą w nowy miesiąc z wielkimi problemami związanymi z kontuzjami czołowych graczy. Już pod koniec listopada z gry wypadli Russell, Randle i Young, zbiegło się to ze spotkaniami z bardzo silnymi zespołami takimi jak Spurs, Warriors czy Thunder i przyniosło to niestety kilka gorszych występów. Jak chociażby 106-149 z Golden State czy 85-109 z tą samą ekipą, a także mecz, w którym kolejnej kontuzji doznał Young i przydarzyła się porażka z Pelicans. Luke Walton ma nie lada problem jak skompletować pierwszą piątkę i godnie zastąpić swój duet obrońców. Jeziorowcy muszą jednak powalczyć o chociażby jedną wygraną podczas obecnej trasy wyjazdowej, która ma miejsce na przełomie listopada i grudnia. Co jeszcze czeka Lakers w nadchodzącym miesiącu oraz z kim zagrają w świąteczny dzień o tym poniżej.

Grudzień rozpocznie się od wyjazdowego starcia w Toronto. Miejscowi Raptors to druga siła na Wschodzie, lecz ich przewaga nad resztą stawki jest znikoma, a strata do Cavaliers wydaje się duża, a dysproporcje pomiędzy tymi ekipa ogromne. Jedyny kanadyjski klub w NBA pewnie nie podda się do samego końca, gdyż jak przekonali się rok temu w Playoffach przewaga własnego parkietu ma wielkie znaczenie, jednakże wątpię, aby Lebron James i spółka oddali pierwsze miejsce w Konferencji. Toronto po oddaniu Biyombo i Scoli straciło nieco siły pod koszem, tym bardziej, że z gry wypadł ich nowy nabytek Jared Sullinger. Przez to ich gra w obronie nie wygląda już tak fantastycznie jak rok temu. Pozwalają rzucać rywalom aż 104.3 pkt przy 98.2 w ostatniej kampanii. Z pewnością dla Lakers jest to szansa na urwanie wygranej, gdyż dobrze im się gra z zespołami, które gorzej bronią. Lecz nie zapominajmy, że braki w składzie Jeziorowców będą w trakcie tego meczu duże i ciężko będzie im zatrzymać dwóch kanadyjskich liderów Kyle’a Lowry’ego i Demara Derozana.

Czytaj więcej

Jeziorowcy zaskoczyli świat w listopadzie

To był naprawdę solidny miesiąc w wykonaniu koszykarzy złota i purpury. Przed startem rozgrywek 2016/17 raczej nikt nie spodziewał się, że ten zespół jest w stanie wygrać aż 10 z pierwszych 20 spotkań. Szczególnie, że Lakers mieli przecież jeden z najtrudniejszych terminarzy w lidze w październiku/listopadzie. Mimo to oraz nie najlepszego początku (1-3 start) podopieczni Luke’a Waltona pokazali na co ich stać. Sprawili kilka niespodzianek, grając ogólnie naprawdę ekscytującą, zespołową i dającą nadzieje na lepszą przyszłość koszykówkę. Luke Walton błyskawicznie stworzył drużynę, w której każdy czuje się odpowiedzialny za swojego kolegę. Los Angeles Lakers wreszcie prezentują nowoczesny i skuteczny styl. Pokazali, że mają swój charakter i nie boją się wyzwań. Co prawda wydaje się, że są w stanie przegrać z każdym rywalem, ale również i z każdym wygrać, co pokazały przykłady meczów z Golden State Warriors, czy np. ostatni z Chicago Bulls.

Jak na razie przed własną publicznością Jeziorowcy mają bilans 6 zwycięstw oraz 4 porażek. Na wyjeździe natomiast odwrotnie – 4 wygrane i 6 przegranych, co jak na młody i niedoświadczony zespół, wydaje się być niezłym osiągnięciem. Na jedno spotkanie notują zazwyczaj 99.7 posiadań, co daje im czwarte miejsce w lidze. Ich atak z kolei plasuje się na 15 miejscu pod względem efektywności (106.9 punktów na 100 posiadań) ale zapewne byłby lepszy, gdyby nie ostatnie problemy z kontuzjami D’Angelo Russella, Juliusa Randle’a oraz Nicka Younga. Mimo to, zagrywki i gameplan w ofensywie wyglądają przyzwoicie, co potwierdza skuteczność z gry na poziomie 45.6%, z czego 35.2% na dystansie oraz średnia liczba asyst (21.9). Ciekawostką jest również gra 16-stokrotnych mistrzów NBA na desce, gdzie w ogólnym rozrachunku plasują się na trzeciej pozycji (44.6 zbiórek na mecz, z czego 11.1 w ataku). Duet Timofey Mozgov-Julius Randle bez wątpienia robią tutaj swoje. Obecnie do szczęścia brakuje tylko ograniczenia liczby popełnianych strat. 15.9 na mecz to zdecydowanie za dużo, przez co atak ekipy z Miasta Aniołów nie jest tak bardzo efektywny, jak mógłby być.

Czytaj więcej