Jordan Clarkson wystąpi w tegorocznym Skills Challenge!

Jordan Clarkson wystąpi w tegorocznym Skills Challenge!Comboguard Los Angeles Lakers - Jordan Clarkson, został wybrany do wzięcia udziału w 2016 Taco Bell® Skills Challenge, które odbędzie się 13 lutego w hali Air Canada Centre w Toronto. Oprócz niego w konkursie [więcej]

Larry Nance Jr. zagra dopiero po All-Star Weekend

Larry Nance Jr. zagra dopiero po All-Star WeekendZe względu na nieustanne problemy z obolałym prawym kolanem, Los Angeles Lakers zdecydowali się wyłączyć z gry Larry'ego Nance'a Jr. aż do przerwy na All-Star Weekend. Przez kolano silny skrzydłowy Jeziorowców [więcej]

Clarkson i Russell wybrani do Rising Stars Challenge

Clarkson i Russell wybrani do Rising Stars ChallengeDwóch obrońców Lakers - Jordan Clarkson i D'Angelo Russell znalazło się w 10-osobowym składzie zespołu USA, który podczas All-Star Weekend zmierzy się z drużyną Reszty Świata. Tym samym dołączą oni do [więcej]

Kobe Bryant po raz 18 wybrany do Meczu Gwiazd!

Kobe Bryant po raz 18 wybrany do Meczu Gwiazd!Fani NBA po raz 18-sty wybrali lidera Lakers - Kobe'ego Bryanta do Meczu Gwiazd, który w tym roku odbędzie się w Toronto. Jest to absolutny rekord jeżeli chodzi o ilość nominacji do All-Star Game pod rząd, a z [więcej]

Jersey Bryanta w pierwszej trójce pod względem sprzedaży

Jersey Bryanta w pierwszej trójce pod względem sprzedażyLos Angeles Lakers jak na razie w sezonie 2015/16 wygrali tylko dziewięć spotkań ale nie przeszkodziło to koszulce Kobe'ego Bryanta znaleźć się na trzecim miejscu na liście najlepiej sprzedających się w NBA. [więcej]

Kobe nadal prowadzi w glosowaniu do Meczu Gwiazd

Kobe nadal prowadzi w glosowaniu do Meczu GwiazdNBA po raz drugi opublikowało listę z wynikami głosowania do All-Star Game 2016, które przypomnijmy, w tym sezonie odbędzie się w Toronto. Nadal jego liderami są Kobe Bryant (na Zachodzie) i LeBron James (na [więcej]

Przed Jeziorowcami kolejny wyjazdowy miesiąc

Najkrótszy miesiąc w sezonie NBA Jeziorowcy rozpoczęli od wygranej nad Minnesotą Timberwolves 119-115. Tym samym Lakers uniknęli sweepu, a przy okazji przerwali serię 10 porażek z rzędu. Do odniesienia zwycięstwa potrzebowali jednak fenomenalnego występu ze strony Kobe’ego Bryanta, który zdobył 38 punktów, trafiając 7 z 11 oddanych rzutów zza łuku. Mając na uwadze to, jakim wynikiem zakończył się ten mecz mimo postawy Black Mamby, trzeba chyba raczej sceptycznie podchodzić do tego, jak będzie wyglądał ten miesiąc. Tak dobre spotkania w wykonaniu lidera złota i purpury w tym roku zdarzają się niezwykle rzadko. A do tego warto także podkreślić, że siedem z 10 pojedynków, 16-stokrotni mistrzowie NBA zagrają na wyjeździe. Pierwsze cztery jeszcze przed przerwą na All-Star Weekend, bowiem trenerzy i zawodnicy już wyruszyli na czteromeczową serię wyjazdową. Najpierw ich rywalem będą koszykarze New Orleans Pelicans, z którymi zagrają już jutro.

Z Pelikanami Jeziorowcy zmierzyli się już wcześniej w styczniu i tę konfrontację wygrali po zaciętej końcówce. U siebie jednak ekipa Anthony’ego Davisa to zupełnie inny zespół. Przed własną publicznością wygrał on 13 z 24 meczów, a ponadto może pochwalić się bilansem 7-3 w poprzednich 10 starciach. Mówi się nawet, że Pelicans będą walczyli jeszcze o playoffs i nie należy ich przedwcześnie skreślać. W meczu z Lakers nie będą mogli sobie pozwolić na wpadkę i na pewno trzeba się spodziewać tego, że dla gości będzie to trudna przeprawa. I jedynie taka postawa w ofensywie jak przeciwko Wolves, może dać im jakiekolwiek nadzieje na wygraną.

Czytaj więcej

L.A. Lakers coraz bliżej Philadelphii 76ers

Za nami kolejny miesiąc rozgrywek NBA i kolejny, w którym Lakers zanotowali ujemny bilans. Jeziorowcy wygrali w nim tylko trzy z 17 rozegranych spotkań, z czego dwa na początku stycznia (przeciwko 76ers i Suns), a jedno 12.01, kiedy to w Staples Center pojawili się zawodnicy New Orleans Pelicans. Od tego dnia jednak, 16-stokrotni mistrzowie NBA przegrali aż 10 meczów z rzędu, przez co obecnie mają bilans 9 zwycięstw oraz 41 porażek i już niewiele im brakuje do ostatniej Philadelphii (7-41). Jeziorowcom nawet nie pomogło wystąpienie Kobe’ego Bryanta, który po porażce z Trail Blazers otwarcie skrytykował grę swojej drużyny. Lakers od drugiej połowy stycznia grają naprawdę beznadziejnie i wszystko wskazuje na to, że jednak będą mieli szansę na zachowanie picku. I to większe, niż można było przypuszczać jeszcze na początku roku.

Styczeń był najgorszym miesiącu w sezonie 2015/16 dla Lakers, jeżeli chodzi o ich efektywność w ofensywie. W obronie z kolei był drugim najgorszym okresem (po grudniu). Zawiodła przede wszystkim skuteczność (eFG na poziomie 44.5% vs 51% u rywali), słaba egzekucja kontrataków (średnio 11.6 oczek na mecz), mniej punktów z ponowień (12.6), czy też presja w defensywie (średnio tylko 12.7 strat wymuszanych u przeciwników). Swoje zrobiła także różnica pod względem zdobywanych punktów spod kosza (36.8 przeciwko 47.4). Jedynym plusem było chyba tylko „zatrzymanie” rywali na 32.9% skuteczności z dystansu. Jednak co z tego, skoro wszystko to, co nie wpadało oponentom zza linii 7 metrów i 24 centymetrów, znajdywało drogę do kosza po akcjach z ponowienia? A poza tym ekipa z Miasta Aniołów również grała słabo na obwodzie, gdzie trafiała tylko 29.1% swoich rzutów, przez co nadal okupuje ostatnie miejsce w NBA w tej kategorii.

Czytaj więcej

1 na 1: D’Angelo Russell

Aby lepiej zrozumieć D’Angelo Russella jako zawodnika, najlepszym co można zrobić, to zrozumieć go, jako osobę. W tym celu należy spojrzeć chociażby na jego relacje z dwoma starszymi braćmi, Antonio i LeShawnem. Russell jest bardzo blisko z rodzicami, ale sposób w jaki prowadzi się poza parkietem, jest efektem kontaktów z 211‐letnimi braćmi, którzy obecnie mieszkają razem z nim w Los Angeles. Spędziliśmy z wybranym przez Lakers z drugim numerem w Drafcie zawodnikiem sporo czasu, aby poznać jego rodzinę, kontrastujące doświadczenia z liceum i college’u, kulisy przyjścia do NBA, podejście do nauki, gier wideo, muzyki i wielu innych rzeczy.

Czytaj więcej

Co czeka Lakers na początku nowego roku?

Po pożegnaniu starego roku spotkaniem z Boston Celtics, czas powitać nowy, miejmy nadzieję lepszy rok dla organizacji 16-stokrotnych mistrzów NBA. Co prawda nic od razu się nie zmieni na lepsze w Jeziorowcach ale jako fani, musimy liczyć na to, że być może już za kilka miesięcy Lakers zrobią kolejny ważny krok na drodze swojej przebudowy i dołożą następną cegiełkę, która pomoże im w przyszłości wrócić do czołówki. Póki co jednak zawodnicy Byrona Scotta będą musieli przejść przez styczeń, który powinien być dla nich zdecydowanie bardziej przyjemnym miesiącem niż grudzień. A to dlatego, że aż 12 z 17 pojedynków rozegrają przed własną publicznością w Staples Center. Zupełnie odwrotnie więc niż to miało miejsce w ostatnich 31 dniach 2015 roku. Czy to im pomoże poprawić swój bilans? Być może, choć trzeba mieć na uwadze to, że w wielu z tych starć, Lakers spotkają się z bardzo wymagającymi rywalami, którzy są pewniakami w awansie do playoffs walczą o jak najwyższe miejsca w swoich konferencjach.

Początek miesiąca jednak powinien być całkiem przyjemny. Już dziś bowiem ekipa z Kalifornii zmierzy się w rewanżu z graczami Philadelphii 76ers, którzy na początku grudnia upokorzyli ich w hali Wells Fargo Center. Teoretycznie Jeziorowcy powinni być stawiani w roli faworyta w tej konfrontacji, aczkolwiek ostatnie dwa zwycięstwa Sixers na wyjeździe z Suns i Kings pokazały, że jednak nie należy aż tak lekceważyć najgorszego zespołu w całej lidze. Jeżeli Lakers zagrają tak jak z Celtics, to całkiem możliwe że zanotują drugą wygraną z rzędu. Ale czy są w stanie spisać się tak samo dobrze? Zobaczymy.

Czytaj więcej

Co dalej ze zmianami w piątce Byrona Scotta?

Ostatni miesiąc 2015 roku wreszcie dobiegł końca. Los Angeles Lakers zdołali wygrać w nim zaledwie cztery z 17 rozegranych spotkań. Wszystko więc właściwie zgodnie z przewidywaniami, gdyż mając na uwadze poziom koszykówki granej przez Jeziorowców oraz aż 13 wyjazdów, to nie mogło się skończyć inaczej. Należy jednak pamiętać o tym, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. W końcu bowiem ten miesiąć w jakimś stopniu przybliżył Lakers do utrzymania picku. Z bilansem 6-27 zajmują oni ostatnie miejsce w Konferencji Zachodniej i przedostatnie w całej NBA. Gorsi są tylko gracze Philadelphii 76ers, którzy odnieśli do tej pory trzy zwycięstwa, z czego jedno przeciwko 16-stokrotnym mistrzom NBA.

Byron Scott po beznadziejnym listopadzie nie zamierzał się wcale poddawać i postanowił wprowadzić pewne zmiany. Stąd też w pierwszej piątce zamiast Juliusa Randle’a i D’Angelo Russella, mogliśmy oglądać Larry’ego Nance’a Jr. oraz Lou Williamsa. Ta decyzja jednych uszczęśliwiła, a drugich podirytowała. W tej drugiej grupie znaleźli się oczywiście „przegrani” w tej sytuacji, czyli Randle i Russell, którzy do tej pory nie kryją swojej frustracji. Byron Scott przyznaje jednak, że cieszy go taka postawa swoich podopiecznych. Uważa bowiem, że nie powinni oni być zadowoleni z takiego obrotu spraw. Czas jednak aby zapracowali na wyjście w pierwszej piątce. Problem jest jednak taki, że oboje uważają, że już to zrobili.

Czytaj więcej

Jak Feniks z popiołów…

Jeszcze po pierwszym miesiącu sezonu 2015/16, Kobe Bryant był bardzo krytykowany za swoją grę. Również przeze mnie, gdyż po prostu lider Jeziorowców spisywał się beznadziejnie i wydawało się, że w ogóle go to nie obchodzi. Tak samo zresztą jak i wyniki drużyny, czy też rozwój młodych zawodników. Wystarczyło spojrzeć na jego wskaźnik efektywności (PER) z pierwszych 17 spotkaniach, który wyniósł (UWAGA!) zaledwie 9.1, aby wiedzieć że MVP z 2008 roku gra poniżej wszelkich oczekiwań. Głównym tego powodem była oczywiście badzo słaba skuteczność Mamby z gry, która wyniosła 29.6%. Od starcia z Toronto Raptors 7 grudnia jednak coś się zmieniło. Vino przestawał oddawać tonę bezsensownych rzutów (w tym zza łuku), zaczął się częściej dzielić piłką, a ponadto po prostu grać bardziej skutecznie. W swoich ostatnich 10 pojedynkach trafiał średnio 44.7% swoich rzutów, a jego PER podskoczyło do ponad 20 punktów. Średni GameScore z kolei wyniósł 13.2 oczka. Aż trudno uwierzyć, że tak nagle pięciokrotny mistrz NBA potrafił wskoczyć na wyższy poziom. Stało się to właściwie z meczu na mecz i było całkowicie niespodziewane. Ale to oczywiście dobrze. Wreszcie bowiem Kobe nie ma powodu do wstydu. Tak samo zresztą jak i my – jego fani.

Nic jednak nie dzieje się bez przyczyny. Nie mieliśmy więc do czynienia z jakimś cudem ale z nowoczesną medycyną i odpowiednim podejściem. Kobe bowiem zaczął korzystać nie tylko z usług fizjoterapeutów Lakers, ale także prywatnie zatrudnił swoich własnych – aby wszyscy oni mogli pracować nad każdą częścią jego działa i sprawiać, że będzie on gotowy na kolejne spotkania NBA. Co ciekawe – żaden dzień w rozgrywkach 2015/16 dla Bryanta nie wygląda tak samo. Specjaliści za każdym razem inaczej podchodzą do jego osoby, różnie go badają i przygotowują do meczów. Wszystko w zależności od tego, co ich zdaniem wymaga poświęcenia największej uwagi. Jednego dnia mogą to być obolałe i zmęczone nogi, a innego słabe ramiona.

Czytaj więcej

Kobe o zakończeniu kariery i swojej przyszłości

Kobe Bryant w ostatnich kilku meczach zaczął wreszcie grać naprawdę nieźle. Jest przede wszystkim bardziej efektywny i opanowany na parkiecie, a do tego pozwala rozwijać się swoim młodym kolegom z drużyny. Prawdopodobnie takiego lidera Jeziorowców chcieliśmy oglądać od samego początku rozgrywek 2015/16, a być może nawet i jeszcze w kolejnym roku. Klamka już jednak zapadła. Pięciokrotny mistrz NBA podjął decyzję o zakończeniu kariery po obecnym sezonie, o czym rozmawiał z dziennikarzami na specjalnie zorganizowanej konferencji prasowej. Podczas niej odpowiadał na pytania dotyczące m.in. swojej przeszłości w lidze, ale też i tego, jak wyobraża sobie przyszłość bez National Basketball Association i Los Angeles Lakers.

Czytaj więcej

Grudzień miesiącem Russella?

Na 19-letniego rozgrywającego Los Angeles Lakers – D’Angelo Russella zdążyła już spaść fala krytyki. Począwszy od jego szkoleniowca – Byrona Scotta (który swoją drogą przekonał władze Jeziorowców do wyboru gracza z Ohio State), a skończywszy na niektórych fanach złota i purpury, którzy po zaledwie pięciu meczach w sezonie zasadniczym, żałowali jego wyboru. Ostatnio jednak Russell zaczyna się odnajdywać w tej nieuporządkowanej drużynie 16-stokrotnych mistrzów NBA. W poprzednich 10-ciu spotkaniach notował on średnio 14.5 punktów, 4.1 zbiórek, 3.7 asyst oraz 1.2 przechwytów w 31.4 minuty spędzane na parkiecie. Niemal w każdej kategorii zanotował skok w górę w porównaniu do średnich z sezonu. A już szczególnie dobrze zaczął grać od starcia z Minnesotą Timberwolves, a dokładnie od momentu, w którym Kobe Bryant usiadł na ławce i pozwolił pokazać młodym wilkom, na co ich stać. Przypadek? Nie sądzę.

Lakers od początku tego sezonu są zespołem Black Mamby. I to nawet pomimo tego, że Kobe rozgrywa jeden z najgorszych sezonów w karierze. Byron Scott jednak ani na moment nie wpadł na pomysł, aby ograniczyć poczynania pięciokrotnego mistrza NBA i przemówić mu do rozsądku. Zamiast tego postanowił chwalić jego postawę w defensywie, a winę za złe wyniki ekipy zwalić na młodych graczy Jeziorowców – w tym D’Angelo Russella. Nie da się więc ukryć, że 19-latek nie miał łatwego startu. Tym bardziej, że zdaje on sobie sprawę z tego, że Scott jest niesprawiedliwy. Od D’Angelo wymaga bowiem, aby zapracował on sobie na swoje minuty, natomiast od Black Mamby już nie. Jasne, Vino to legenda ale albo Byron będzie wszystkich traktował jednakowo, albo nie będzie miał popracia wśród swoich podopiecznych. I wszystko wskazuje na to, że wybrał wariant numer dwa.

Czytaj więcej

Mitch Kupchak podsumował karierę Bryanta

W niedzielę, tuż przed meczem Los Angeles Lakers z Indianą Pacers w Staples Center, cały świat obiegła informacja o tym, że sezon 2015/16 będzie ostatnim w karierze Kobe’ego Bryanta. Pięciokrotny mistrz National Basketball Association przyznał, że nie ma już więcej paliwa w baku, a jego ciało zaczyna mu powoli odmawiać posłuszeństwa. Dziennikarze więc natychmiast zgromadzili się w hali Jeziorowców i przeprowadzili wywiad nie tylko z Black Mambą ale także z szkoleniowcem – Byronem Scottem oraz managerem ekipy z Miasta Aniołów – Mitchem Kupchakiem, który w ogromnym skrócie podsumował karierę gwiazdy zespołu i podzielił się ze wszystkimi swoją opinią na temat Najbardziej Wartościowego Zawodnika w 2008 roku.

Czytaj więcej

Pechowa 13? A może wręcz odwrotnie?

Koszykarze Los Angeles Lakers zdążyli już rozpocząć kolejny miesiąc rozgrywek NBA – grudzień. Być może ku zdziwieniu wielu osób przegrali oni swoje pierwsze starcie z Philadelphią 76ers 91-103 ale za to zdołali pokonać Washington Wizards 108-104, a dobry występ zaliczył Kobe Bryant (31 punktów). Nie oznacza to jednak, że w kolejnych starciach Jeziorowcy również będą odnosili zwycięstwa. Grudzień bowiem może być uznawany za najtrudniejszy miesiąc dla zawodników złota i purpury. Powodem tego jest aż 13 wyjazdów (dwa podopieczni Byrona Scotta mają już za sobą) i tylko cztery spotkania w hali Staples Center, które na dodatek zostaną rozegrane z bardzo wymagającymi rywalami. Trudno więc spodziewać się, aby najbliższe dni miały być lepsze od tych ostatnich. Skoro bowiem 16-stokrotni mistrzowie NBA nie dali rady zanotować przynajmniej 50% zwycięstw w listopadzie, to tym bardziej nie uda im się to w grudniu.

Przejdźmy jednak do rzeczy. Po rozegraniu spotkań z 76ers oraz Wizards, Lakers udali się już do Atlanty. Tam już jutro (czyli w piątek) zmierzą się z miejscowymi Hawks, a mecz ten będzie dla nich trzecim z ośmiu z rzędu na wyjeździe. Jastrzębie nie są co prawda takim samym objawieniem jak rok temu ale przed własną publicznością spisują się dosyć solidnie (7-4), a w Konferencji Wschodniej zajmują obecnie szóste miejsce. Największy problem gościom z pewnością sprawi dynamiczna ofensywa, prowadzona przez Jeffa Teague’a (średnie na poziomie 20.1 oczek oraz 7.7 asyst), która jest jedną z dziesięciu najlepszych w całej lidze.

Czytaj więcej