Kobe ponownie został wybrany do All-Star Game

Kobe ponownie został wybrany do All-Star GamePo raz siedemnasty w swojej karierze, Kobe Bryant został wybrany do pierwszej piątki Meczu Gwiazd, który w tym roku zostanie rozegrany w Nowym Jorku. Oprócz niego w składzie Zachodu znaleźli się także Stephen [więcej]

[AKTUALIZACJA 2] Koniec sezonu dla Bryanta?

[AKTUALIZACJA 2] Koniec sezonu dla Bryanta?Niedobre wieści docierają do nas zza oceanu... Kobe Bryant w starciu z New Orleans Pelicans doznał kontuzji barku, która znacząco ograniczyła jego poczynania na parkiecie. Jak wykazało prześwietlenie, Black Mamba [więcej]

Lakers najbardziej wartościową organizacją w NBA

Lakers najbardziej wartościową organizacją w NBAMagazyn Forbes jak co roku, opublikował listę najbardziej wartościowych organizacji w NBA. Do tej pory na pierwszej pozycji za każdym razem znajdywali się New York Knicks ale w tym roku, zamienili się oni miejscami [więcej]

Tarik Black skręcił staw skokowy

Tarik Black skręcił staw skokowyPodkoszowy Jeziorowców - Tarik Black w czwartej kwarcie meczu z Phoenix Suns skręcił prawą kostkę, po czym od razu udał się do szatni i nie wrócił już na parkiet. Black nie brał udziału we wtorkowym treningu [więcej]

Koszulka Bryanta czwarta wśród wszystkich

Koszulka Bryanta czwarta wśród wszystkichNBA.com opublikowało ranking koszulek w lidze na przełomie października i grudnia. Według niego, koszulka Kobe'ego nadal cieszy się dosyć sporą popularnością wśród wszystkich jersey'ów w NBA. Znalazła się [więcej]

Zmarła 15-letnia córka Mitcha Kupchaka

Zmarła 15-letnia córka Mitcha KupchakaAlina Kupchak - córka menedżera Los Angeles Lakers, zmarła w poniedziałek w wieku 15 lat po długiej walce z bliżej nieokreśloną chorobą. Z tego powodu cała rodzina Kupchaków, a szczególnie Mitch i jego żona [więcej]

Czy Kobe powinien opuścić drugą część sezonu?

Nie minęło zbyt wiele czasu od mojego ostat­niego arty­kułu poświę­co­nego Bry­an­towi i jego zniż­ko­wej for­mie. Suge­ro­wa­łem wtedy wiele roz­wią­zań, jak zara­dzić prze­mę­cza­niu Bry­anta ale jak dono­szą dzien­ni­ka­rze z Mia­sta Anio­łów, pro­blem z Kobe’em jest poważ­niej­szy niż się spo­dzie­wano. Black Mamba wró­cił do gry 28 grud­nia, po pra­wie sied­miu dniach odpo­czynku i trzeba przy­znać, że wyglą­dał lepiej niż w poprzed­nich star­ciach. Gdy więc wyda­wało się, że od teraz Scott będzie po pro­stu pil­no­wał jego minut oraz nie będzie wysta­wiał go w meczach back-to-back, oka­zuje się, że Bry­ant nadal odczuwa skutki zmę­cze­nia sezo­nem i co jakiś czas potrze­buje odpo­czynku. Byron więc nie­ustan­nie moni­to­ruje jego osobę i gdy widzi, że ten nie jest sobą, to po pro­stu każe mu oglą­dać mecz u sie­bie z rodziną sprzed tele­wi­zora. W ten spo­sób Kobe raz wystę­puje, poja­wia się na par­kie­cie, a raz go nie ma i zbiera siły na kolejny występ. Pyta­nie tylko: jak długo można sto­so­wać takie roz­wią­za­nie? Czy ono rze­czy­wi­ście ma sens? Może od razu lepiej byłoby, aby Kobe już teraz zakoń­czył swój sezon?

No wła­śnie... ostat­nia pro­po­zy­cja to kolejne roz­wią­za­nie, któ­rego nie wyklu­czył Scott, z tym że naj­wcze­śniej Lakers mogą zde­cy­do­wać się na nie dopiero po prze­rwie na All-Star Game. Jeżeli L.A. Lakers nadal będą prze­gry­wać i coraz bar­dziej odda­lać się od ósmego miej­sca, to cał­kiem realne jest, że wszy­scy w Mie­ście Anio­łów ofi­cjal­nie pogo­dzą się z nie­uda­nym sezo­nem (w tym Kobe) i ofi­cjal­nie roz­poczną tan­ko­wa­nie. Byłby to bowiem ewi­dentny znak, że 16 - sto­krotni mistrzo­wie NBA wywie­szają białą flagę. Zresztą już teraz, te opusz­czane przez Bry­anta mecze mogą suge­ro­wać na tan­ko­wa­nie, a co dopiero ofi­cjalne zakoń­cze­nie przez niego roz­gry­wek. Co prawda podobno na razie nie odbyły się żadne roz­mowy na ten temat ale na pewno będzie to jeden z głów­nych punk­tów kolej­nego spo­tka­nia szko­le­niowca złota i pur­pury z Mit­chem Kupchakiem.

Czytaj więcej

Wesley Johnson i jego niewykorzystany potencjał

Po prze­cięt­nym sezo­nie 2013/14 w wyko­na­niu Wesley’a John­sona, Los Ange­les Lakers raczej nie byli zain­te­re­so­wani jego usłu­gami. Jim Buss oraz Mitch Kup­chak nie mieli w pla­nach pod­pi­sa­nia kolej­nej umowy z byłym skrzy­dło­wym Suns i Wolves, a ich uwaga była sku­piona na LeBro­nie Jame­sie i Car­melo Antho­nym. Gdy jed­nak Jezio­rowcy nie zdo­łali spro­wa­dzić żad­nego topo­wego gra­cza na pozy­cji niskiego skrzy­dło­wego, zde­cy­do­wano się zapro­po­no­wa­nać kolejny jed­no­roczny kon­trakt John­so­nowi. Tym samym Wes otrzy­mał od złota i pur­pury drugą szansę ale jak poka­zuje w obec­nych roz­gryw­kach - raczej na nią nie zasłu­żył. Poprzed­nie całe lato prze­pra­co­wał pod okiem Kobe’ego Bry­anta ale jakoś nie widać efek­tów jego pracy. Wes znów gra prze­cięt­nie, niczym się nie wyróż­nia i ogól­nie zali­cza kolejny bez­barwny sezon w swo­jej karie­rze. I to wszystko mimo tego, że gra prze­cież w jed­nej z naj­gor­szych dru­żyn w lidze, przez co wydaje się, że powi­nien wyróż­niać się na tle wszyst­kich - tak jak to w poprzed­nim sezo­nie zro­bił Kent Baze­more. Nie­stety jed­nak to tylko teo­ria, bo w prak­tyce jest zupeł­nie inaczej.

Dla­czego aku­rat piszę o nim? O 27 - let­nim zawod­niku z Cor­si­cany? Być może dla­tego, że czuję się zawie­dziony. Po raz kolejny zresztą. Na początku poprzed­nich roz­gry­wek Wes mi impo­no­wał swoją grą, szcze­gól­nie w obro­nie. W ataku nie wyróż­niał się niczym spe­cjal­nym, ale w defen­sy­wie był wszę­dzie i choć cza­sami zda­rzało mu się popeł­niać szkolne błędy, tak czę­sto jed­nak można było liczyć na jego solidną grę po tej stro­nie par­kietu. Póź­niej jed­nak obni­żył swoje loty, skoń­czyła się jego seria meczów z przy­naj­mniej jed­nym prze­chwy­tem i jed­nym blo­kiem na kon­cie i wła­ści­wie od połowy sezonu 2013/14 nic się nie zmie­niło. John­son nadal nie udo­wod­nił, że jest warty czwar­tego wyboru w draf­cie i praw­do­po­dob­nie, już nigdy tego nie zrobi.

Czytaj więcej

Grudzień był lepszy niż się spodziewano

Za nami drugi mie­siąc roz­gry­wek NBA - mie­siąc, w któ­rym Jezio­rowcy zano­to­wali sześć zwy­cięstw i dzie­więć pora­żek. To było cał­kiem udane 30 dni dla pod­opiecz­nych Byrona Scotta, cho­ciaż oczy­wi­ście mogło być znacz­nie lep­sze. Eki­pie z Mia­sta Anio­łów nie­źle się wio­dło do połowy grud­nia. Póź­niej jed­nak przy­szła seria trzech pora­żek z rzędu, w tym dwóch, któ­rych można było unik­nąć - z Indianą Pacers oraz Sacra­mento Kings. Tak czy ina­czej, lep­szy bilans niż w listo­pa­dzie nie pomógł 16 - sto­krot­nym mistrzom NBA w awan­sie w tabeli Kon­fe­ren­cji Zachod­niej. Lakers zaj­mują obec­nie przed­ostat­nie miej­sce na Zacho­dzie, a gorsi od nich są tylko zawod­nicy Min­ne­soty Tim­ber­wo­lves, któ­rzy zano­to­wali 10 pora­żek z rzędu. Z dru­giej strony, zawod­nicy złota i pur­pury są bli­scy dogo­nie­nia gra­czy ze sto­licy Kali­for­nii i wsko­cze­nia na 11 miej­sce na Zachod­nim Wybrzeżu. Tylko czy to by coś dało? No więc wła­śnie... Co prawda za nami dopiero ponad 1/3 sezonu ale już wła­ści­wie znamy 7 dru­żyn, które poja­wią się w play­offs. A o ostat­nie, ósme miej­sce, będą bili się Pho­enix Suns, New Orle­ans Peli­cans oraz Okla­homa City Thun­der. Dla Lakers nie ma już miej­sca w tej rywalizacji.

Skupmy się jed­nak na pod­su­mo­wa­niu mie­siąca, a nie zasta­na­wia­niu się nad tym, jak będzie wyglą­dała przy­szłość. Fakty są takie, że Jezio­row­com poszło lepiej niż w listo­pa­dzie, a wpływ na to miało kilka czyn­ni­ków. Pierw­szy, i moim zda­niem naj­waż­niej­szy, to liczba odda­wa­nych rzu­tów zza łuku. W grud­niu Jezio­rowcy odda­wali 22.7 takich rzu­tów, a tra­fiali ich pra­wie 41%, co jest zna­ko­mi­tym wyni­kiem. Jest to wzrost w porów­na­niu do listo­pada o odpo­wied­nio 4.4 i 9.6%. To wła­śnie postawa na dystan­sie spo­wo­do­wała, że eki­pie z Los Ange­les udało się wygrać kilka spo­tkań, w tym m.in. z Gol­den State War­riors. Zespół Kobe’ego Bry­anta zdo­by­wał śred­nio 27.6 punk­tów dzięki grze na dystan­sie, a to wię­cej o 11.3 w porów­na­niu do listo­pada. Mimo to jed­nak, podobno Byron Scott nadal nie jest fanem tró­jek i cią­gle nie uważa, że to one wygry­wają mistrzo­stwa. Szkoda tylko, że liczby mówią co innego, a gra Jezio­row­ców wygląda lepiej, gdy zawod­ni­kom wie­dzie się na dystan­sie (gdyż otwiera to drogę do kosza). Na szczę­ście wydaje się, że gra­cze nie biorą zbyt poważ­nie słów swo­jego tre­nera i nie ogra­ni­czają się na obwo­dzie. I dobrze, bo w tej kwe­stii aku­rat nie ma on do końca racji.

Czytaj więcej

Zapowiedź stycznia, czyli jak wejść w nowy rok

Po śred­nio uda­nym grud­niu, w któ­rym Lakers zwy­cię­stwa prze­pla­tali seriami pora­żek, szanse Jezio­row­ców na przy­zwo­ity bilans i walkę o ósme miej­sce na zacho­dzie trzeba odło­żyć na kolejny sezon. Tego już nie da się ukryć, dru­żyna Byrona Scotta musi tan­ko­wać, jeśli oczy­wi­ście chce zacho­wać swój pick w nad­cho­dzą­cym draf­cie. Gdyby Mitch Kup­chak miał inne plany być może prze­ko­namy się o tym już wkrótce, w końcu okienko trans­fe­rowe cały czas jest otwarte, a jak ina­czej zachę­cić do przyj­ścia latem super gwiazdę, jak nie wzmac­nia­jąc swo­jej przy­ga­sa­ją­cej dru­żyny z pod­sta­rza­łym lide­rem. Tak moi dro­dzy Kobe Bry­ant już nie przy­cią­gnie wielu chęt­nych do gry w L.A. Jego popisy z grud­nia prze­ko­nały nas o tym, że Black Mamba zbliża się już do kresu swo­jej kariery i być może następny sezon będzie ostat­nim w jego wyko­na­niu dla­tego na pewno chciałby zoba­czyć w bar­wach Lakers kogoś innego niż nie­opie­rzo­nego mło­kosa z dra­ftu, na któ­rego roz­wój musiałby cze­kać 3-5 lat. On chce wygry­wać tu i teraz, stąd też spo­dzie­wajmy się jakiś ruchów trans­fe­ro­wych w wyko­na­niu Kup­chaka. Może nie będą to spek­ta­ku­larne trans­fery, ale na pewno będą one miały na celu przy­go­to­wa­nie gruntu pod letni szał zaku­pów. A będzie się działo w lipcu, podob­nie jak w 2014 na rynku wol­nych agen­tów znaj­duje się wiele łako­mych kąsków. Wąt­pię, żeby Lebron James czy Kevin Love chcieli po roku wspól­nej gry poszu­kać innego miej­sca zatrud­nie­nia, ale spró­bo­wać zapy­tać zawsze można. A ponadto do wzię­cia są prze­cież inne gwiazdy z Mar­kiem Gaso­lem, LaMar­cu­sem Aldrid­gem i Gora­nem Dra­gi­cem na czele. Będzie w kim wybie­rać, stąd też nie wiem czy naprawdę jest sens zarzu­cać sieci na przy­kła­dowy czwarty wybór w draf­cie? Czy warto tan­ko­wać i poka­zy­wać jacy jeste­śmy słabi? Prze­cież to chyba nie zachęci wol­nych agen­tów do wstą­pie­nia w sze­regi Lakers, a wręcz odwrotnie.

Czytaj więcej

Sylwetki zawodników: Tarik Black

Tarik Black to 23 - letni były zawod­nik Houston Roc­kets, który w college’u repre­zen­to­wał barwy Mem­phis Tigers, a póź­niej Kan­sas Jay­hawks. Do NBA tra­fił w 2014 roku dzięki NBA Sum­mer League, w któ­rej to zaim­po­no­wał wła­dzom Rakiet swoją defen­sywną men­tal­no­ścią i postawą na obu tabli­cach. 27 sierp­nia pod­pi­sał więc pro­fe­sjo­nalny kon­trakt z ekipą z Texasu, dla któ­rej roze­grał w sumie 25 spo­tkań, z czego 12 jako star­ter (trzy zakoń­czył z podwójną zdo­by­czą punk­tową, dwa z double-double na kon­cie). W śred­nio 15.7 minut spę­dza­nych na par­kie­cie, noto­wał 4.2 punkty i 5.1 zbió­rek na mecz. Black ma cha­rak­ter wojow­nika, który daje z sie­bie 110% na par­kie­cie i który zaraża innych swoją ener­gią. Roc­kets na pewno byli bar­dzo cie­kawi tego, jak roz­wi­nie się jego kariera w NBA ale mając do wyboru mło­dego skrzy­dło­wego z Mem­phis, a wete­rana Josha Smi­tha, który jest także dobrym kolegą Dwi­ghta Howarda, wybór był dla nich oczywisty.

To jed­nak nie ozna­cza, że Tarik jest złym zawod­ni­kiem. Wręcz prze­ciw­nie. Black ma szansę stać się solid­nym gra­czem w tej lidze, pod warun­kiem, że dosta­nie szansę na roz­wój. W Los Ange­les być może ją otrzyma, jeżeli tylko Mitch Kup­chak zde­cy­duje się wymie­nić Jor­dana Hilla, co ze względu na słabe wyniki Jezio­row­ców, jest coraz bar­dziej praw­do­po­dobne. Zresztą w obec­nej sytu­acji wydaje się wręcz, że Kup­chak musi to zro­bić i pozwo­lić Jezio­row­com tan­ko­wać w tym roku, a przy oka­zji ogar­niać mło­dych zawod­ni­ków - takich jak Jor­dan Clark­son, czy wła­śnie Tarik Black, który już dotarł do Mia­sta Anio­łów ale nie wia­domo kiedy po raz pierw­szy wybie­gnie na par­kiet w koszulce złota i purpury.

Czytaj więcej

Bryantowi przyda się odpoczynek... i to bardzo

Wszyst­kim nam pew­nie było żal, że nie mogli­śmy zoba­czyć Kobe’ego Bry­anta na święta, szcze­gól­nie że Lakers grali z Bulls - nową dru­żyną Pau Gasola, który przez ponad sześć lat repre­zen­to­wał barwy Jezio­row­ców. Black Mamba już po raz drugi z rzędu opu­ścił Gwiazdkę ale tym razem nie ze względu na kon­tu­zję ale koniecz­ność zre­ge­ne­ro­wa­nia sił. Trudno go za to winić, tak samo zresztą jak Byrona Scotta. Bry­ant ewi­dent­nie potrze­buje odpo­czynku. Zresztą potrze­bo­wał go już nawet w listo­pa­dzie, bo od tego mie­siąca jego liczby zaczęły spa­dać w dół. A wła­ści­wie jedna, naj­waż­niej­sza - sku­tecz­ność. Kobe od jakie­goś czasu nie jest sobą. Co prawda nigdy nie był jed­nym z bar­dziej efek­tyw­nych zawod­ni­ków w NBA ale w tym sezo­nie, gra poni­żej wszel­kich ocze­ki­wań. Z mie­siąca na mie­siąc tra­fia coraz mniej rzu­tów, a do tego naj­gor­sze w tym wszyst­kim jest to, że nie prze­staje odda­wać kolej­nych prób, a nawet zwięk­sza ich liczbę. To nie pomaga całej sytu­acji, a wręcz prze­ciw­nie - pogar­sza ją.

W paź­dzier­niku w trzech roze­gra­nych spo­tka­niach, Kobe rzu­cał śred­nio na 40.4% sku­tecz­no­ści, w tym 30% zza łuku. W listo­pa­dzie, jego pro­cent z gry spadł do 39 (27.7% z dystansu), nato­miast w grud­niu do... 33.5% (26.4%). Bry­ant wła­ści­wie osią­gnął już dno. Tak nie może grać lider zespołu i tak nie można wygry­wać kolej­nych spo­tkań. To i tak cud, że Jezio­row­com udało się wygrać cztery z tych 10 roze­gra­nych meczów, w któ­rych Vino brał udział. Te zwy­cię­stwa jed­nak nie przy­szły łatwo. Jeżeli cho­dzi nato­miast o porażki, to Lakers pra­wie we wszyst­kich tych sze­ściu star­ciach zosta­wali zmiaż­dżeni przez rywala, a prze­grana z Sacra­mento Kings musiała szcze­gól­nie zabo­leć gra­czy oraz cały sztab szko­le­niowy. W końcu Bry­ant tra­fił wtedy tylko 8 na 30 odda­nych rzu­tów i prze­grał pra­wie wygrany mecz. Tak nie mogła wyglą­dać jego gra i gra złota i pur­pury w kolej­nych meczach. Ale czy obecna prze­rwa na pewno wystar­czy Bryantowi?

Czytaj więcej

Nie” dla Rondo w L.A.

Okres plo­tek i spe­ku­la­cji w NBA roz­po­czął się na dobre. Minęły już trzy dni od magicz­nej daty 15 grud­nia, a to ozna­cza, że w sieci poja­wiło się wiele poten­cjal­nych wymian z udzia­łem gra­czy naj­lep­szej koszy­kar­skiej ligi na świe­cie. Naj­więk­szym zain­te­re­so­wa­niem cie­szy się chyba Rajon Rondo, któ­rego dni w Bosto­nie powoli dobie­gają końca. Jeżeli wła­dze Cel­tics chcą jesz­cze otrzy­mać coś w zamian za niego, to powinni jak naj­szyb­ciej wymie­nić swo­jego roz­gry­wa­ją­cego. Jed­nym z zain­te­re­so­wa­nych usłu­gami Ronda zespo­łów są oczy­wi­ście Jezio­rowcy, o któ­rych pisał Marc J. Spe­ars z ESPN. Trudno jed­nak oce­nić szanse Lakers w pogoni Rajo­nem. Dużo na pewno zależy od samej oferty, jaka poja­wi­łaby się ze strony Kup­chaka. Ten może zapro­po­no­wać 17 - sto­krot­nym mistrzom NBA Jor­dana Hilla, Steve’a Nasha, a także wybory w draf­cie, co chyba naj­bar­dziej zado­wo­li­łoby Dan­niego Ainge’a i o czym przed chwilą pisa­li­śmy na Face­bo­oku (link). Czy jed­nak mene­dżer ekipy z Mia­sta Anio­łów posu­nąłby się aż tak daleko, aby oddać swój pick za jed­nego z naj­bar­dziej prze­re­kla­mo­wa­nych zawod­ni­ków w lidze? Szcze­rze mówiąc mam nadzieję, że nie, bo Rondo w Los Ange­les to zwy­czaj­nie bez­na­dziejny pomysł.

Nie będę tutaj nikomu mydlił oczu, ani pró­bo­wał na siłę szu­kać pozy­ty­wów takiej wymiany, bo to zwy­czaj­nie nie ma sensu. Lakers przy­dałby się upgrade na każ­dej pozy­cji ale Rondo na pewno by tako­wym nie był. On wygląda tylko dobrze na papie­rze, gdy spoj­rzymy na pod­sta­wowe sta­ty­styki. Na żywo jed­nak i w zaawan­so­wa­nych sta­ty­sty­kach wypada znacz­nie gorzej i na pewno nie jest jed­nym z czo­ło­wych play­ma­ke­rów w tej lidze. Z tego oraz innych powo­dów, o któ­rych zaraz napi­szę, Lakers nie powinni w niego inwe­sto­wać i zapy­chać sobie salary na kolejne lata. Byłby to bowiem po pro­stu w strzał w stopę.

Czytaj więcej

Czy grudzień będzie jeszcze gorszy niż listopad?

Fatal­nie zaczął się sezon 2014/15 dla Los Ange­les Lakers. Po nieco ponad mie­siącu roz­gry­wek wydaje się, że wszel­kie wąt­pli­wo­ści zostały roz­wiane - Jezio­rowcy ten sezon mogą spi­sać na straty i sku­pić się na obro­nie­niu picku w draf­cie 2015. Bilans 4-13 mówi wła­ści­wie wszystko. Co prawda można suge­ro­wać, że ter­mi­narz nie roz­piesz­czał ekipy Byrona Scotta oraz to, że połowa spo­tkań była na tyle wyrów­nana, że roz­strzy­gnię­cie zapa­dło w koń­cówce ale po co to robić? Trzeba spoj­rzeć praw­dzie w oczy - ten sezon dla ekipy z Mia­sta Anio­łów jest już prze­grany. Oczy­wi­ście swoje zro­biły kon­tu­zje. Wszak Lakers z ich powodu stra­cili trzech czo­ło­wych gra­czy, a Nick Young dopiero nie­dawno dołą­czył do składu. Lecz cało­ściowo jako zespół, jako kolek­tyw pod­opieczni Byrona Scotta są na sza­rym końcu ligo­wego bytu. Jedy­nie Sixers są od nich gorsi, ale ci od początku pod­dali tego­roczne roz­grywki, tan­ku­jąc tak obce­sowo iż to aż brzydko wygląda. Można wręcz powie­dzieć, że aktu­al­nie zespół z Philly to zaple­cze NBA, a nie jej część. Co do Lakers to są oni nie­wiele gorsi. Bra­kuje che­mii, zgra­nia, ale przede wszyst­kim kon­cen­tra­cji w dru­ży­nie. Gru­dzień moim zda­niem uwy­datni jesz­cze bar­dziej braki pod­opiecz­nych Scotta.

Co czeka fanów Lakers w tym mie­siącu oprócz kolej­nych nie­po­wo­dzeń i zawo­dów? Przede wszyst­kim pierw­sze dni będą stały pod zna­kiem trasy wyjaz­do­wej po wscho­dzie i teo­re­tycz­nie to mogą być naj­lep­sze dni w tym mie­siącu. Po pierw­sze Lakers radzą sobie lepiej w obcych halach niż u sie­bie, ale to wcale nie musi być aż taka prze­wagą jak fakt, że to wła­śnie prze­ciwko eki­pom ze wschodu Lakers mają dodatni bilans (3-0). Co prawda na początku grud­nia podejmą jed­nego z poten­ta­tów tej kon­fe­ren­cji, czyli Wizards, ale Pistons i Cel­tics to teamy pre­zen­tu­jące styl podobny do Jezio­row­ców, a na ich nie­ko­rzyść może prze­ma­wiać to, że roze­grali mniej spo­tkań z fawo­ry­tami z zachodu i przez to mają lep­szy bilans od Lakers. Te poje­dynki zostaną roze­grane na początku mie­siąca. Naj­pierw w Detroit 2 grud­nia, dzień póź­niej w sto­licy Waszyng­to­nie i 5 grud­nia w Bostonie.

Czytaj więcej

Listopad brutalnie zweryfikował możliwości Lakers

Za nami pierw­szy mie­siąc roz­gry­wek NBA, w któ­rym to Los Ange­les Lakers wygrali tylko cztery z 17 roze­gra­nych spo­tkań. Tak fatalna postawa koszy­ka­rzy złota i pur­pury spo­wo­do­wała, że trzeba zmie­nić cel na ten sezon. Wpływu na to nie ma nawet fakt, że udało im się nie­ocze­ki­wa­nia wygrać w ostat­nim meczu z Toronto Rap­tors 129-122. Dla­czego? Dla­tego, że obrona w tym zespole nie ist­nieje i chyba ist­nieć nie będzie, a takie zwy­cię­stwa jak to ostat­nie (które przy­szło dzięki ofen­sy­wie), będą zda­rzały się nie­zwy­kle rzadko. Co to wszystko więc ozna­cza? To, że musimy zapo­mnieć o jakim­kol­wiek ósmym miej­scu na Zacho­dzie. Przed star­tem roz­gry­wek pisa­łem, że Lakers powinni za wszelką cenę wal­czyć o play­offs w tym roku, żeby poka­zać wol­nym agen­tom, że nie są aż tak źli, jak się o nich mówi. Nie­stety jed­nak - są. W obec­nej sytu­acji dal­sze gonie­nie dru­żyn na Zacho­dzie nie ma już wła­ści­wie sensu - jest za duża prze­paść mię­dzy ostat­nimi Lakers, a ósmymi Suns. Do tego prze­cież do gry o play­offs włą­czą się jesz­cze zawod­nicy Okla­homy City Thun­der, co powo­duje, że pod­opieczni Byrona Scotta powinni sku­pić się na obro­nie picku. A tutaj mają naprawdę ogromne szanse na bycie nawet w top3. O tym jed­nak innym razem, a na razie zobaczmy, jak sta­ty­stycz­nie wyglą­dał ten pierw­szy mie­siąc wyko­na­niu Kobe’ego i spółki.

Tak jak pisa­łem powy­żej - Jezio­rowcy wygrali tylko 4 z 17 roze­gra­nych spo­tkań. 14 - sto­krot­nie mie­rzyli się z eki­pami z Kon­fe­ren­cji Zachod­niej ale tylko raz byli w sta­nie wygrać taki poje­dy­nek (na wyjeź­dzie z Roc­kets). Pozo­stałe trzy zwy­cię­stwa zawdzię­czają dru­ży­nom ze Wschodu, gdzie być może Lakers mie­liby szanse na ósme miej­sce. Jeste­śmy jed­nak na Zacho­dzie, który jest nie­sa­mo­wi­cie mocny, o czym zdą­żyli się już prze­ko­nać koszy­ka­rze złota i pur­pury. Co można jesz­cze powie­dzieć patrząc na bilans? To, że w tym roku Lakers bar­dzo słabo pre­zen­tują się przed wła­sną publicz­no­ścią (2-8). Lepiej spi­sują się nato­miast na wyjeź­dzie, gdzie wygrali dwa z sied­miu roze­gra­nych poje­dyn­ków. Tak to przy­naj­mniej wygląda na papie­rze, cho­ciaż więk­sze zna­cze­nie ma jed­nak chyba to, z kim przy­cho­dzi się mie­rzyć Jezio­row­com - z dru­żyną Kon­fe­ren­cji Zachod­niej, czy Wschodniej.

Czytaj więcej

Jak to jest trenować z Kobe Bryantem?

Ten sezon dla Wayne’a Elling­tona jest na pewno bar­dzo trudny. Nie dość, że były zawod­nik Cava­liers gra bar­dzo prze­cięt­nie (7.2 punkty w 18.2 minuty spę­dzane na par­kie­cie, 3FG 34.6%), to na doda­tek musiał ostat­nio pogo­dzić się ze śmier­cią swo­jego ojca i upo­rząd­ko­wać parę spraw w życiu. Trudno jest też więc teraz ocze­ki­wać, aby Wayne wsko­czył na wyż­szy poziom i był solid­nym role play­erem w obec­nej dru­ży­nie 16 - to krot­nych mistrzów ligi NBA. Mimo to ten 27 - latek nie zamie­rza prze­sta­wać ciężko tre­no­wać i możemy być pewni tego, że na par­kie­cie, mimo trud­no­ści losu, daje z sie­bie wszystko. Praw­do­po­dob­nie jed­nak nie czułby na sobie takiej pre­sji, gdyby nie Kobe Bry­ant, z któ­rym codzien­nie przy­cho­dzi mu się zmie­rzyć. Jak to jest? Jak to jest rywa­li­zo­wać z pię­cio­krot­nym mistrzem NBA? Jakie rady udziela gwiazda Lakers jed­nemu ze swo­ich part­ne­rów z dru­żyny, który dora­stał wzo­ru­jąc się na jego oso­bie? Na te oraz wiele innych pytań odpo­wie­dział wła­śnie Wayne Elling­ton, z któ­rym Mike Tru­dell roz­ma­wiał jesz­cze na początku listopada.

Czytaj więcej
close
Facebook IconYouTube IconTwitter IconBackstage Lakers oraz filmy dokumentalne w jednym miejscu!Backstage Lakers oraz filmy dokumentalne w jednym miejscu!