Lakers będą wybierać z drugim numerem!

Lakers będą wybierać z drugim numerem!Los wreszcie uśmiechnął się do Lakers i Byrona Scotta, którzy jako jedyni awansowali w górę podczas loterii draftowej i ostatecznie zamienili się miejscami z New York Knicks, którzy zakończyli sezon zasadniczy [więcej]

Clarkson wybrany do NBA All-Rookie First Team!

Clarkson wybrany do NBA All-Rookie First Team!Choć Jordan Clarkson nie został uznany Najlepszym Pierwszoroczniakiem sezonu 2014/15, tak jednak znalazł się w Pierwszej Piątce Debiutantów w bieżących rozgrywkach i tym samym stał się jedenastym Jeziorowcem, [więcej]

Znamy terminarz Lakers na preseason 2015

Znamy terminarz Lakers na preseason 2015Los Angeles Lakers ogłosili swój terminarz na preseason 2015. Jeziorowcy rozegrają w sumie osiem spotkań, a ich rywalami będą zawodnicy Golden State Warriors, Sacramento Kings, Portland Trailblazers, Toronto Raptor, [więcej]

Lee Moore przechodzi na emeryturę

Lee Moore przechodzi na emeryturęWieloletni pracownik Los Angeles Lakers - Lee Moore, który związany jest z organizacją od 1967 roku, zdecydował się w końcu przejść na emeryturę i opuścić drużynę złota i purpury. 81-latek urodzony w Monroe, [więcej]

Javaris Crittenton skazany na 23 lata więzienia

Javaris Crittenton skazany na 23 lata więzieniaWedług Toma Jonesa z WSB-TV z Atlanty, były Jeziorowiec - Javari Crittenton, który w 2008 roku brał udział w wymianie za Pau Gasola, został skazany na 23 lata więzienia za zabicie w 2011 roku matki czterech dzieci. [więcej]

Scott będzie reprezentował Lakers podczas draftu

Scott będzie reprezentował Lakers podczas draftuJuż 19 maja odbędzie się loteria draftu, podczas której dowiemy się, czy Lakers będą mieli wybór w pierwszej piątce, a jeśli tak, to który dokładnie. Na loterii Jeziorowców reprezentować będzie Byron Scott, [więcej]

Szczęście dopisało Lakers w kluczowym momencie

Od momentu, gdy pozna­li­śmy wynik dra­fto­wej lote­rii, znaj­du­jemy się w dosko­na­łych humo­rach. A prze­cież od wczo­raj­szego dnia nastroje mogły być zgoła inne. Fani Jezio­row­ców wie­dzieli, że sta­ty­stycz­nie zastrze­żony pick utrzy­my­wa­li­śmy 5 na 6 razy, więc w związku z chro­nicz­nym bra­kiem szczę­ścia w ostat­nich latach (Chris Paul case, kon­tu­zje zarówno klu­czo­wych gra­czy, jak i opusz­cza­jący poprzedni sezon Ran­dle) nie mogli­śmy spę­dzać ostat­nich nocy spo­koj­nie. Zwłasz­cza pamię­ta­jąc o fatal­nych skut­kach wypad­nię­cia poza pierw­szą piątkę loso­wa­nia - kolejny sezon tan­ko­wa­nia, gdzie w dodatku draft class 2016 uzna­wana jest obec­nie przez eks­per­tów za naj­słab­szą od lat. Brak wyso­kiego wyboru w tego­rocz­nym draf­cie w natu­ralny spo­sób wpły­nąłby także na brak zain­te­re­so­wa­nia kla­so­wych wol­nych agen­tów grą w eki­pie Jezio­row­ców na sil­nym zacho­dzie.  W Los Ange­les udało się nie tylko pick utrzy­mać, ale pod­sko­czyć na drugą pozy­cję, co usta­wia Lakers w zna­ko­mi­tej sytu­acji pod wzglę­dem tego dra­ftu, a także - przede wszyst­kim - pozwala z opty­mi­zmem spoj­rzeć w przy­szłość organizacji.

Czytaj więcej

Kolejny sezon i kolejne rozczarowanie...

Minęły już dwa tygo­dnie od zakoń­cze­nia sezonu zasad­ni­czego 2014/15, a więc pora na spo­koj­nie pod­su­mo­wać te około sześć mie­sięcy gry w wyko­na­niu Jezio­row­ców i roz­li­czyć się z wyzna­czo­nych jesz­cze w paź­dzier­niku celów. Nie będę tutaj mydlił nikomu oczu, ani uda­wał, że mojej zapo­wie­dzi sezonu w ogóle nie było (link). Prawda jest bowiem taka, że oso­bi­ście chcia­łem aby Lakers zawal­czyli w opi­sy­wa­nych roz­gryw­kach o play­offy i tym samym poka­zali się z dobrej strony przed poten­cjal­nymi wol­nymi agen­tami. Nie­któ­rzy od początku byli zwo­len­ni­kami tan­ko­wa­nia i nie widzieli poten­cjału w zespole z Mia­sta Anio­łów ale ja uwa­ża­łem ina­czej. W końcu skoro zdrowi zawod­nicy złota i pur­pury w pierw­szym mie­siącu sezonu 2013/14 byli w sta­nie grać na pozio­mie 50% zwy­cięstw, to dla­czego nie miało tak być z ekipą Byrona Scotta? W paź­dzier­niku bowiem wła­ści­wie wszy­scy byli gotowi do gry, a ponadto zespół mógł liczyć na wspar­cie Kobe’ego Bry­anta oraz przy­glą­dać się roz­wo­jowi Juliusa Randle’a. Już jed­nak od samego początku wszystko poszło nie tak, jak­by­śmy tego chcieli, a tym samym o jakiej­kol­wiek walce o roz­grywki pose­zo­nowe, mogli­śmy szybko zapomnieć...

Chciał­bym w tym miej­scu napi­sać, że głów­nym powo­dem tak bez­na­dziej­nego sezonu były kon­tu­zje ale bra­kuje mi argu­men­tów, na potwier­dze­nie tej tezy. W poprzed­nim sezo­nie (2013/14) uwa­ża­łem i nadal uwa­żam, że to one były przy­czyną sła­bej gry Jezio­row­ców w roku 2014 i nawet napi­sa­łem z tej oka­zji spe­cjalny arty­kuł (link) ale pod wodzą Byrona Scotta było ina­czej. Zawod­nicy złota i pur­pury co prawda z powodu ura­zów opu­ścili w sumie naj­wię­cej spo­tkań wśród wszyst­kich dru­żyn NBA - aż 339 (o 20 wię­cej niż w poprzed­nim sezo­nie), a do tego już od początku było wia­domo, że na par­kie­cie nie zoba­czymy Steve’a Nasha (choć to było do prze­wi­dze­nia), a także Juliusa Randle’a, który po 14 minu­tach gry w pierw­szym star­ciu prze­ciwko Houston Roc­kets, zła­mał kość pisz­cze­lową. Nie­mniej jed­nak nie jest to żad­nym uspra­wie­dli­wie­niem tego, że Lakers już w pierw­szym mie­siącu roz­gry­wek grali słabo i zdo­łali odnieść zwy­cię­stwa tylko w czte­rech z 13 roze­gra­nych spo­tkań, a trzy z pierw­szych pię­ciu prze­grali przy­naj­mniej 18 punk­tami. To wła­śnie już wtedy mogli­śmy zoba­czyć prze­paść pomię­dzy pozio­mem repre­zen­to­wa­nym przez 16-stokrotnych mistrzów NBA, a pozo­sta­łymi zespo­łami w lidze.

Czytaj więcej

Wywiady końcowe: sezon 2014/15

Ponad tydzień temu sezon zasad­ni­czy 2014/15 dobiegł końca dla zawod­ni­ków złota i pur­pury. Lakers zakoń­czyli go z bilan­sem 21 zwy­cięstw oraz 61 pora­żek i zajęli 14 miej­sce w Kon­fe­ren­cji Zachod­niej. Był to więc kolejny roz­cza­ro­wu­jący rok, w któ­rym ponow­nie też główną rolę ode­grały kon­tu­zje. Był to też pierw­szy sezon Byrona Scotta na sta­no­wi­sku szko­le­niowca zespołu i deli­kat­nie mówiąc, nie był on udany. Tak czy ina­czej jed­nak gra­cze Jezio­row­ców, jako że ich roz­grywki dobie­gły końca, udzie­lili ostat­nich ofi­cjal­nych wywia­dów w sezo­nie. Na kilku spe­cjal­nie zor­ga­ni­zo­wa­nych kon­fe­ren­cjach zja­wili się pra­wie wszy­scy zawod­nicy, któ­rzy repre­zen­to­wali barwy 16-stokrotnych mistrzów NBA. Zabrało tylko Steve’a Nasha, który zakoń­czył wcze­śniej swoją karierę i zwo­łał już spe­cjalną kon­fe­ren­cję oraz... Kobe’ego Bry­anta. Black Mamba znów posta­no­wił nie poja­wiać się na tego typu wyda­rze­niu i nie roz­ma­wiać z dzien­ni­ka­rzami o bole­snych dla wszyst­kich roz­gryw­kach. Reszta jed­nak była dostępna, tak samo zresztą jak tre­ner Byron Scott i mene­dżer Mitch Kup­chak. To wła­śnie ta dwójka miała naj­wię­cej do powie­dze­nia ze wszyst­kich prze­py­ty­wa­nych i odpo­wia­dała na naj­cie­kaw­sze pytania.

Tra­dy­cyj­nie jed­nak zaczniemy od początku. Jako pierw­szy wywiadu udzie­lił roz­gry­wa­jący Lakers - Ron­nie Price, który w sezo­nie 2014/15 noto­wał śred­nio 5.1 punk­tów, 3.8 asyst i 1.6 prze­chwy­tów. W sumie roze­grał on 43 spo­tka­nia, w któ­rych rzu­cał prze­cięt­nie z 34.5% sku­tecz­no­ścią, w tym 28.4% zza łuku. Jego przy­goda z bie­żą­cymi roz­gryw­kami dobie­gła końca 22 lutego, kiedy to z powodu kon­tu­zji łok­cia musiał pod­dać się ope­ra­cji. W swo­jej koń­co­wej prze­mo­wie, Price przede wszyst­kim podzię­ko­wał Byro­nowi Scot­towi oraz całej orga­ni­za­cji za danie mu szansy w tym roku i uwie­rze­nie w jego umie­jęt­no­ści. Bar­dzo dobrze mu się współ­pra­co­wało z tre­ne­rami oraz jego part­ne­rami z dru­żyny. Nic w tym jed­nak dziw­nego - w końcu gdyby nie Jezio­rowcy i ich szko­le­nio­wiec, to Ron­nie pew­nie nie zna­la­złby miej­sca w NBA. Sam zawod­nik zapewne zdaje sobie z tego sprawę, dla­tego otwar­cie przy­znał, że jest gotowy wró­cić do zespołu z Kali­for­nii nawet jako trzeci roz­gry­wa­jący. 31-latek na pewno spró­buje jesz­cze swo­ich sił w lidze, gdyż po pro­stu czuje się świet­nie, a łokieć ma się bar­dzo dobrze. Za nie­cały mie­siąc powi­nien wzno­wić swoje treningi.

Czytaj więcej

Lakers zupełnie poddali się w kwietniu

Ostatni mie­siąc roz­gry­wek 2014/15 Lakers zakoń­czyli z bilan­sem jed­nego zwy­cię­stwa i ośmiu pora­żek, dzięki czemu udało im się zająć czwarte od końca miej­sce w tabeli Natio­nal Basket­ball Asso­cia­tion. To ozna­cza duże szanse na zacho­wa­nie tego­rocz­nego picku i tym samym wybór w pierw­szej piątce dra­ftu. I to jest wła­śnie naj­lep­sza wia­do­mość z kwiet­nia. Były bowiem obawy co do tego, że Jezio­rowcy znajdą się wyżej od zespołu Orlando Magic ale osta­tecz­nie wszystko dobrze się skoń­czyło. Oprócz tego jed­nak trudno doszu­ki­wać się jakich­kol­wiek pozy­ty­wów z tych 15 dni. Dla 16-stokrotnych mistrzów NBA był to bowiem chyba naj­gor­szy mie­siąc w bie­żą­cym sezo­nie. Dla­czego? Dla­tego, że każdy mecz prze­gry­wali śred­nio róż­nicą 15.7 punk­tów, a spo­tka­nie z New Orle­ans Peli­cans było wręcz bez­na­dziejne w ich wyko­na­niu (mowa tutaj o defen­sy­wie). Na twa­rzach zawod­ni­ków ewi­dent­nie było widać zmę­cze­nie, a także brak woli walki oraz chęci do roz­gry­wa­nia kolej­nych poje­dyn­ków. Wszy­scy już chyba mieli dosyć tego kosz­mar­nego sezonu i zwy­czaj­nie chcieli go po pro­stu jak naj­szyb­ciej zakończyć.

Kwie­cień na pewno był naj­gor­szym mie­sią­cem dla ekipy z Mia­sta Anio­łów pod wzglę­dem sku­tecz­no­ści z gry (42.5%) oraz rzu­tów oso­bi­stych (69.5%), zbió­rek (42.1), ilo­ści noto­wa­nych prze­chwy­tów (4.9) oraz blo­ków (3.4). Te ostat­nie dwa ele­menty miały wpływ na ilość zdo­by­wa­nych przez nich punk­tów z kontr­ata­ków, która rów­nież była naj­niż­sza w ich przy­padku i wynio­sła tylko 10.4. Jeżeli cho­dzi o defen­sywę, to oczy­wi­ście prze­chwyty i bloki nie są wyznacz­ni­kiem do jej oce­nia­nia ale na pewno można po nich stwier­dzić brak zaan­ga­żo­wa­nia gra­czy Byrona Scotta po tej stro­nie par­kietu. Ponadto rywale Jezio­row­ców tra­fiali na feno­me­nal­nej 50.9% sku­tecz­no­ści, z czego 41.1% zza łuku. Do tego 46.7 oczek noto­wali w polu trzech sekund, a z kontr­ata­ków zdo­by­wali 16.7 punk­tów. Ogól­nie nato­miast ich śred­nie ORTg wynio­sło 119.4 (wow!). Krótko więc mówiąc - to był naj­gor­szy mie­siąc pod wzglę­dem efek­tyw­no­ści obrony Lakers, przez to ta ponow­nie spa­dła na 29 miej­sce w całym NBA (gor­szą obronę w tych roz­gryw­kach mieli tylko Wolves). 102.3

Czytaj więcej

Sylwetki zawodników: Jabari Brown

Jabari Brown to 22-letni rzu­ca­jący obrońca, który nie został wybrany przez żaden zespół w draf­cie 2014 roku. Wcze­śniej dwa lata spę­dził na uni­wer­sy­te­cie Mis­so­uri, stąd też bar­dzo dobrze zna się z innym zawod­ni­kiem złota i pur­pury - Jor­da­nem Clark­so­nem. Tam też zresztą w swoim dru­gim roku gry był lide­rem nie tylko swo­jej dru­żyny ale także całej Połu­dnio­wow­schod­niej Kon­fe­ren­cji (SEC) w kate­go­rii ilo­ści zdo­by­wa­nych punk­tów (śred­nia 19.9 oczek na mecz). Ponadto w 2014 roku został wybrany do pierw­szej piątki All-SEC i NABC Divi­sion I All-District 21. Warto także odno­to­wać, że sezon zakoń­czył na czwar­tym miej­scu pod wzglę­dem sku­tecz­no­ści (trze­cim jeżeli cho­dzi o dystans), ósmym w kate­go­rii sku­tecz­no­ści rzu­tów oso­bi­stych i siód­mym pod wzglę­dem śred­niej ilo­ści tra­fia­nych tró­jek na mecz (2.3). Był także pierw­szym zawod­ni­kiem od czasu Der­ricka Chie­vo­usa (1987-88), który zdo­był 24 albo wię­cej punk­tów w pię­ciu spo­tka­niach z rzędu w swo­jej Kon­fe­ren­cji. Pomi­nię­cie go w draf­cie może więc nie­któ­rych dzi­wić. Szcze­gól­nie, że prze­cież według wielu eks­per­tów miał pójść do jed­nej z dru­żyn Natio­nal Basket­ball Asso­cia­tion w poło­wie dru­giej rundy dra­ftu. W końcu Brown to typowy sco­rer, który uwiel­bia prze­dzie­rać się pod kosz rywali i zdo­by­wać kolejne punkty, a taka broń zawsze przyda się każ­demu. Choć nie udało mu się tego udo­wod­nić póź­niej w NBA Sum­mer League, gdzie repre­zen­to­wał barwy Houston Roc­kets, tak jed­nak potwier­dził to gra­jąc w sezo­nie 2014/15 dla Los Ange­les D-Fenders, gdzie tak jak wie­lo­krot­nie już pisa­li­śmy, noto­wał śred­nio 24.4 oczka na mecz, a także gdzie rzu­cił 50 punk­tów (FG 16-22) w wygra­nym spo­tka­niu 124-99 nad Sioux Falls Skyforce.

Czytaj więcej

Jeszcze tylko kwiecień...

Przed nami ostatni mie­siąc sezonu zasad­ni­czego i kibice Lakers, a także zawod­nicy, przyj­mują tą wia­do­mość z wielką rado­ścią. W kwiet­niu roz­grywki będą trwały kró­cej niż zwy­kle, ponie­waż już 18 w sobotę roz­po­czy­nają się play­offs. Jezio­rowcy oczy­wi­ście się tam nie znajdą, ponie­waż zali­czają naj­gor­szy sezon w swo­jej histo­rii, ale wciąż mogą popra­wić sobie nastroje przed zakoń­cze­niem spo­tkań. Wystar­czy, aby zajęli jak naj­niż­szą lokatę w lidze i póź­niej liczyli na łut szczę­ścia i wysoki wybór w draf­cie. Musi to być prze­dział pomię­dzy 1 a 5 miej­scem, bo ina­czej pick zosta­nie stra­cony. Przed Lakers jesz­cze dzie­więć poje­dyn­ków, a więc jest o co grać. A rywale rów­nież z naj­wyż­szej półki, bowiem będą to star­cia tylko z eki­pami z Kon­fe­ren­cji Zachod­niej. I to wła­śnie z nimi Jezio­row­com gra się naj­cię­żej, o czym niech świad­czy bilans 8-35, co gdy porów­namy do 11-18 z ekipa ze Wschodu wypada nie­zwy­kle blado. Trudno oczy­wi­ście stwier­dzić, czy gdyby ekipa z Mia­sta Anio­łów znaj­do­wała się po prze­ciw­nej stro­nie kraju weszłaby do Play­of­fów. Jed­nakże nie ma co ukry­wać, iż Zachód jest zde­cy­do­wa­nie bar­dziej wyrów­nany i cię­żej jest tu o zwy­cię­stwa. Wszak tu nawet zaj­mu­jąca obec­nie 8 miej­sce Okla­homa marzy o koń­co­wym trium­fie, nie mówiąc już o oku­pu­ją­cych szó­stą lokatę, obec­nych mistrzach ligi San Anto­nio Spurs. Jak w takim zesta­wie­niu wypa­dają nie potra­fiący pora­dzić sobie z kon­tu­zjami Los Ange­les Lakers? Nad­zwy­czaj słabo. Rzekł­bym nawet naj­sła­biej w histo­rii. I pomy­śleć, że jesz­cze 3-4 lata temu ta ekipa domi­no­wała z ogromną prze­wagi na całym Zacho­dzie i rzą­dziła nie­po­dziel­nie rów­nież w lidze. Być może latem po doko­na­niu wymian i powro­cie po kon­tu­zji czo­ło­wych gra­czy pod­opieczni Byrona Scotta znów wrócą do czołówki.

Czytaj więcej

Lakers zawiedli w samej końcówce miesiąca

Na początku mie­siąca pod­opieczni Byrona Scotta prze­grali 9 z 10 roze­gra­nych spo­tkań. Po 22 marca jed­nak ich bilans to trzy zwy­cię­stwa i trzy porażki. Mimo więc, że Lakers ogól­nie wygrali tylko 4 z 16 roze­gra­nych spo­tkań, co sta­ty­stycz­nie w kon­tek­ście dra­ftu nie wygląda źle, tak jed­nak osta­tecz­nie marzec oka­zał się być jed­nym, wiel­kim roz­cza­ro­wa­niem. A wszystko wła­ści­wie przez zwy­cię­stwo z 76ers, które tak naprawdę jest porażką zespołu i może ono kosz­to­wać go nawet utratę wyboru w tego­rocz­nym draf­cie. Przez to teraz każda taka nie­po­trzebna wygrana będzie z pew­no­ścią nie­po­koić i nega­tyw­nie odbi­jać się na nastro­jach fanów, które prze­cież i tak są już złe. Marzec wyglą­dał cał­kiem dobrze na papie­rze aż do ostat­niego meczu. Nie­któ­rym może to wyda­wać się śmieszne ale nie­stety taka jest prawda - Lakers mają aż dwa mecze prze­wagi do 76ers i tylko dwa mecze straty do Magic, któ­rzy obec­nie prze­gry­wają wszystko co się da. Na Jezio­row­ców nato­miast cze­kają w kwiet­niu dwa spo­tka­nia z Sacra­mento Kings i po jed­nym z Denver Nug­gets oraz New Orle­ans Peli­cans, któ­rzy na wyjeź­dzie prze­cież nie radzą sobie najlepiej.

Ale zostawmy na razie kolejny mie­siąc roz­gry­wek i wróćmy do marca. Ten tak jak pisa­łem wyżej, byłby “udany” gdyby nie zwy­cię­stwo z 76ers. Lakers nie spra­wili raczej żad­nych nie­spo­dzia­nek (poza tą w Min­ne­apo­lis), a nawet udało im się prze­grać z Knicks (chyba nikt nie wie jak to się stało). Choć więk­szość spo­tkań prze­gry­wali, tak ogól­nie zapre­zen­to­wali się z nie­złej strony, a Jor­dan Clark­son i Jabari Brown mogli się przy tym wszyst­kim cały czas roz­wi­jać. Nie­stety chyba jed­nak obaj gra­cze roz­wi­nęli się aż za bar­dzo, stąd też te dwie nie­po­trzebne wygrane. Clark­son w ciągu ostat­nich 31 dni noto­wał śred­nio 15.8 punk­tów, 4.8 zbió­rek i 5.2 asy­sty na mecz (FG 45.2%). Brown z kolei może pochwa­lić się śred­nimi na pozio­mie 9.4 oczek  przy 50% sku­tecz­no­ści, w tym 45.8% zza łuku w 24.5 minuty spę­dzane na par­kie­cie. To cał­kiem nie­źle jak na kogoś, kto otrzy­mał tylko 10-dniowy kon­trakt i zastę­puje kon­tu­zjo­wa­nego Nicka Younga. Gra tej dwójki zde­cy­do­wa­nie mogła się podo­bać i spo­wo­do­wała, że Lakers w kilku meczach przez długi czas byli w grze.

Czytaj więcej

Pożegnanie Steve’a Nasha

Po 19 latach gry w NBA, Steve Nash w wieku 41 lat wresz­cie posta­no­wił zakoń­czyć swoją pro­fe­sjo­nalną karierę. Wybrany w draf­cie 1996 roku przez Pho­enix Suns Kana­dyj­czyk, miał oka­zję repre­zen­to­wać barwy ekipy z Ari­zony, Dal­las Mave­ricks, a ostat­nio także Los Ange­les Lakers. Choć jego przy­goda w Mie­ście Anio­łów nie wyglą­dała tak, jak chcia­łyby wła­dze złota i pur­pury, a fani zespołu czę­ściej oglą­dali jego zdję­cia pry­watne, niż z kolej­nych meczów w lidze, tak jed­nak nie powinno to nega­tyw­nie wpły­wać na jego ogólną karierę. Nash bowiem to prze­cież m.in. dwu­krotny MVP sezonu zasad­ni­czego, ośmio­krotny uczest­nik Meczu Gwiazd, trzy­krotny czło­nek Pierw­szej Piątki NBA, dwu­krotny mistrz NBA Skills Chal­lenge, czy też czte­ro­krotny czło­nek klubu 50–40–90. Jego kariera nie wiąże się jed­nak tylko z samymi osią­gnię­ciami ale także z zupeł­nie nowym poglą­dem na pozy­cję roz­gry­wa­ją­cego i sty­lem gry w NBA, który zaim­ple­men­to­wał Mike D’Antoni. I wła­śnie chyba to wszy­scy zwo­len­nicy koszy­kówki naj­bar­dziej zapa­mię­tają z przy­gody Steve’a w lidze. Kana­dyj­czy­kowi tak naprawdę zabra­kło tylko jed­nego - mistrzo­stwa. Koń­cząc swoją karierę dołą­czył do dłu­giej listy wybit­nych gra­czy, któ­rym nigdy nie udało się zdo­być upra­gnio­nego pier­ście­nia. Jest to coś, co na pewno zawsze będzie w pewien spo­sób nękać byłego roz­gry­wa­ją­cego ale z dru­giej strony Nash wie, że dał z sie­bie wszystko i jak sam przy­znaje, nie ma sobie nic do zarzu­ce­nia. Na poże­gnal­nej kon­fe­ren­cji pra­so­wej zor­ga­ni­zo­wa­nej tydzień temu we wto­rek, Steve opo­wie­dział m.in. o swo­jej karie­rze w NBA, cza­sie spę­dzo­nym w Pho­enix oraz Los Ange­les, sta­nie zdro­wot­nym, a także poru­szył kwe­stię przy­szło­ści. Całość może­cie prze­czy­tać w roz­wi­nię­ciu tekstu.

Czytaj więcej

Pytania i Odpowiedzi: Tarik Black

 Tarik Black już od jakie­goś czasu jest sta­łym gra­czem pierw­szej piątki w eki­pie Los Angels Lakers. Ogól­nie nato­miast w 25 roze­gra­nych spo­tka­niach jako star­ter w tym sezo­nie, Black noto­wał śred­nio 5.7 punk­tów oraz 6.8 zbió­rek w 21.2 minuty spę­dzane na par­kie­cie. To ozna­cza, że teo­re­tycz­nie w 36 minut powi­nien noto­wać 9.7 oczek i 11.5 zbió­rek w każ­dym poje­dynku. Cał­kiem nie­źle jak na kogoś, kto został pomi­nięty w draf­cie 2014 roku. Swoją grą już kil­ka­krot­nie zwra­cał na sie­bie uwagę tre­ne­rów oraz fanów złota i pur­pury. Ostat­nio zro­bił to po star­ciu z Utah Jazz, w któ­rym zgro­ma­dził na swoim kon­cie 13 punk­tów i 10 zbió­rek w 30 minut spę­dzo­nych na par­kie­cie. Po tym meczu zresztą Byron Scott porów­nał go pod wzglę­dem atle­tycz­no­ści, wytrwa­ło­ści i bie­ga­nia do kontr­ata­ków do Ken­ne­tha Farieda - skrzy­dło­wego Denver Nug­gets. Pochwa­lił go też wtedy za ener­gię, którą wnosi każ­dego wie­czoru oraz podej­ście do gry w obro­nie (a wła­ści­wie to, jak się w niej poro­zu­miewa z innymi). Stąd też jeden z dzien­ni­ka­rzy orga­ni­za­cji 16-stokrotnych mistrzów NBA - Joey Rami­rez posta­no­wił usiąść tydzień temu z pod­ko­szo­wym Jezio­row­ców i dowie­dzieć się nieco wię­cej na jego temat, a przede wszyst­kim tego, jaki jest poza parkietem.

Czytaj więcej

Los Angeles Lakers. Złota Historia NBA”

Od pre­miery książki Mar­cina Hara­si­mo­wi­cza “LeBron James: Król jest tylko jeden?” minął już pra­wie rok. Dzieło poświę­cone obec­nemu zawod­ni­kowi Cle­ve­land Cava­liers nie zostało jed­nak raczej cie­pło przy­jęte wśród fanów ligi Natio­nal Basket­ball Asso­cia­tion. Z tego też powodu wielu osób, gdy tylko usły­szało o kolej­nej książce Hara­si­mo­wi­cza, od razu go skre­śliło i nie miało zamiaru nawet zain­te­re­so­wać się jego naj­now­szą pozy­cją. Te osoby jed­nak powinny zmie­nić swoje podej­ście do autora i się­gnąć po jego książkę zaty­tu­ło­waną “Los Ange­les Lakers. Złota Histo­ria NBA”. Dla­czego? Bo zde­cy­do­wa­nie różni się od jego bio­gra­fii LeBrona Jamesa. Hara­si­mo­wicz zupeł­nie ina­czej pod­szedł do tematu. Nie sku­pił się tylko na opi­sy­wa­niu suchych fak­tów, czy też rze­czy, które więk­szość z fanów NBA dobrze już zna. Zamiast tego posta­no­wił w cie­kawy spo­sób opo­wie­dzieć bli­sko 70-letnią histo­rię Złota i Pur­pury. Książka to bowiem zbiór wielu aneg­dot, inte­re­su­ją­cych i mrocz­nych sekre­tów amerykańsko-kanadyjskiej ligi oraz samych zawod­ni­ków, czy też wywia­dów (m.in. z Magi­ciem John­so­nem i Rolan­dem Lazen­bym). I to począw­szy od jej początku, aż do teraz. Autor czę­sto pisze o wyda­rze­niach, fak­tach z życia gra­czy, o któ­rych raczej nikt nie chciałby gło­śno mówić. Gdzieś pomię­dzy tym wszyst­kim z kolei, czy­tamy o kolej­nych mistrzow­skich tytu­łach, a szcze­gól­nie tych z lat 80-tych, które zmie­niły bieg koszy­kar­skiej histo­rii. Zabieg ten powo­duje, że wszystko ide­al­nie łączy się ze sobą przez co płyn­nie prze­cho­dzimy od jed­nej dekady, do drugiej.

Czytaj więcej
close
Facebook IconYouTube IconTwitter IconBackstage Lakers oraz filmy dokumentalne w jednym miejscu!Backstage Lakers oraz filmy dokumentalne w jednym miejscu!