The Fabolous Forum

The-Fabolous-ForumThe Fabo­lous Forum - nie, nie cho­dzi tutaj o byłą halę Jezio­row­ców ale o nowe, w pełni zin­te­gro­wane ze stroną forum dys­ku­syjne, które zostało utwo­rzone spe­cjal­nie dla Was - czy­tel­ni­ków ser­wisu Lakers Land! Jest nam nie­zmier­nie miło poin­for­mo­wać wszyst­kich odwie­dza­ją­cych, że wyko­na­li­śmy kolejny krok do przodu, chcąc tym samym zrze­szyć więk­szą liczbę fanów złota i pur­pury. Po kilku tygo­dniach cięż­kiej pracy, wresz­cie ofi­cjal­nie możemy podzie­lić się z Wami lin­kiem do Fabo­lous Forum (link), gdzie mamy nadzieję, że będzie­cie aktyw­nie komen­to­wali mecze oraz arty­kuły, uczest­ni­czyli w dys­ku­sjach, zakła­dali nowe tematy i dzie­lili się ze sobą swo­imi spo­strze­że­niami na temat gry Los Ange­les Lakers i nie tylko. Ponadto mamy rów­nież nadzieję na to, że w ten spo­sób wzro­śnie aktyw­ność na stro­nie, utwo­rzone miej­sce do dys­ku­sji zachęci więk­szą liczbę użyt­kow­ni­ków do odwie­dza­nia ser­wisu, a Lakers Land sta­nie się domem każ­dego zwo­len­nika 16 - krot­nych mistrzów NBA.

Poza tym pra­gniemy rów­nież zauwa­żyć, że to wła­śnie na forum będzie­cie mogli dys­ku­to­wać na temat lig fan­tasy, w któ­rych bie­rze­cie udział, czy np. grze Drive to the Finals. Do tej pory bowiem infor­mo­wa­li­śmy Was o two­rzo­nych przez nas ligach ale nie było miej­sca, w któ­rym można było póź­niej roz­ma­wiać na ich temat i np. doga­dy­wać się w spra­wie wymian. Ist­niało oczy­wi­ście forum lakers.fora.pl, utwo­rzone jesz­cze za cza­sów ist­nie­nia ser­wisu lakers.com.pl ale nie było one zin­te­gro­wane ze stroną i koniecz­ność prze­ska­ki­wa­nia z jed­nego miej­sca na dru­gie, z pew­no­ścią nie była dla Was korzystna i wielu z Was znie­chę­cało to do aktyw­nego śle­dze­nia lig i bra­nia udziału w zaba­wie. Teraz mamy jed­nak nadzieję na to, że to się zmieni i z każ­dym dniem będzie nas coraz więcej.

Czytaj więcej

Phil Jackson: “11 Pierścieni”

Phil-Jackson-11-PierscieniJuż za kilka dni w księ­gar­niach na tere­nie Pol­ski, będzie można zaku­pić ostat­nią książkę Phila Jack­sona, napi­saną we współ­pracy z Highem Dele­han­tym - “11 Pier­ścieni”. Zen Master, znany m.in. z wyda­nia “Sacred Hoops”, “The Last Season”, czy “More than a Game”, tym razem posta­no­wił w głów­nej mie­rze pod­su­mo­wać wszyst­kie jede­na­ście mistrzow­skich tytu­łów, które zdo­był za cza­sów tre­ner­skiej kariery (sześć z Chi­cago Bulls oraz pięć z Los Ange­les Lakers). Nie przy­pad­kowo więc nazy­wany jest on przez wielu jed­nym z naj­wy­bit­niej­szych szko­le­niow­ców w histo­rii NBA. Za sprawą sto­so­wa­nej przez niego filo­zo­fii Zen, dzięki któ­rej stał się auto­ry­te­tem m.in. dla Micha­ela Jor­dana, Kobe’ego Bry­anta i Den­nisa Rod­mana, otrzy­mał on przy­do­mek “Zen Master”, który nie tylko pod­kre­ślał spo­sób pro­wa­dze­nia przez niego dru­żyny ale także wyra­żał jego codzienne spoj­rze­nie na świat.

W swo­jej naj­now­szej książce liczą­cej ponad 350 stron, Phil zabiera czy­tel­ni­ków do prze­szło­ści i przy­bliża naj­waż­niej­sze fakty z każ­dego mistrzow­skiego roku. W ciągu tych wszyst­kich lat spę­dzo­nych na tre­ner­skim stołku, zma­gał się on z wie­loma typo­wymi dla szko­le­niow­ców pro­ble­mami. Wią­zały się one głów­nie z moty­wo­wa­niem swo­ich pod­opiecz­nych do lep­szej gry, roz­wią­zy­wa­niem kon­flik­tów oraz budo­wa­niem sil­nych rela­cji mię­dzy zawod­ni­kami. W osią­gnię­ciu tego poma­gała mu wspo­mniana wcze­śniej filo­zo­fia Zen, którą stu­dio­wał przez wiele lat po tym, jak poznał sekrety psy­cho­lo­gii huma­ni­stycz­nej oraz filo­zo­fii Indian. To wła­śnie dzięki niej był w sta­nie zain­try­go­wać gwiazdy koszy­kar­skiego par­kietu i prze­ko­nać ich, że “w sło­wie dru­żyna, nie ma i (indywidualności)”.

Czytaj więcej

Dlaczego Haywood chciał zabić swojego trenera?

Dlaczego-Spencer-Haywood-Chcial-Zabic-Westheada-3Nazwi­sko Spen­cera Hay­wo­oda pew­nie nie­wielu z Was koja­rzy - a już na pewno nie łączy je z Jezio­row­cami. Trudno się temu dzi­wić, bowiem Spen­cer w bar­wach złota i pur­pury roze­grał tylko jeden sezon (1979-80). Wcze­śniej nato­miast był gra­czem Denver Roc­kets (ABA), Seat­tle Super­So­nics, New York Knicks, New Orle­ans Jazz, a póź­niej Rey­era Vene­zia i Washing­ton Bul­lets. Hay­wood był jed­nym z bar­dziej uta­len­to­wa­nych zawod­ni­ków w lidze (śred­nie w karie­rze na pozio­mie 20 punk­tów i 10 zbió­rek), który spę­dził w niej w sumie 14 sezo­nów. Już w swoim pierw­szym roku gry w bar­wach ekipy z Kolo­rado zdo­by­wał co mecz 30 punk­tów i zbie­rał 19.5 piłek, co pozwo­liło mu od razu stać się gwiazdą ligi. Dzięki tym sta­ty­sty­kom wygrał nagrodę Rookie of the Year, MVP ABA (jako naj­młod­szy gracz w histo­rii - 21 lat) oraz MVP ABA All-Star Game. Talentu mu na pewno nie bra­ko­wało, stąd też cie­szył się ogrom­nym zain­te­re­so­wa­niem wśród dru­żyn NBA.

To spo­wo­do­wało, że pomimo tego, że był jesz­cze wtedy osobą nie­let­nią i nie posia­dał praw­nika, pod­pi­sał pro­fe­sjo­nalny kon­trakt z Seat­tle Super­So­nics. Było to sprzeczne z regu­la­mi­nem NBA i budziło wiele kon­tro­wer­sji ale osta­tecz­nie został on dopusz­czony do roz­gry­wek. W bar­wach Ponad­dźwię­kow­ców Spen­cer czte­ro­krot­nie wziął udział w Meczu Gwiazd, dwa razy zna­lazł się w Pierw­szej Piątce NBA oraz dwa razy w Dru­giej. Jed­nak mimo to oraz tego, że Sonics zastrze­gli póź­niej jego numer, naj­lep­sze wspo­mnie­nia wiąże z grą dla New York Knicks. To w Nowym Jorku bowiem poznał swoją żonę i uro­dziło mu się pierw­sze dziecko w szpi­talu Lenox Hill. Wtedy też, Hay­wood poczuł, że ma wła­ści­wie wszystko - poukła­dane, pro­ste i szczę­śliwe życie z kocha­jącą go rodziną oraz sza­cu­nek w lidze. Był solid­nym zawod­ni­kiem po obu stro­nach par­kietu, wyko­nu­ją­cym każ­dego wie­czoru swoją pracę i nie stwa­rza­ją­cym żad­nych problemów.

Czytaj więcej

Pytania i Odpowiedzi: Byron Scott

Wywiad-z-trenerem-Lakers-Byronem-ScottemWe wtor­kowy pora­nek, tre­ner Lakers Byron Scott zapy­tał grupę chłop­ców w szkole śred­niej Cen­ten­nial w Comp­ton, ilu z nich ma nadzieję być w przy­szło­ści pro­fe­sjo­nal­nymi atle­tami. Rękę pod­nio­sło około 50 osób - dużo ponad jedna czwarta grupy. Scott potrzą­snął głową i powie­dział: “Będzie­cie mieli szczę­ście, jeżeli jed­nemu z Was się to uda”. Wycho­wany w Ingle­wood Scott, który cho­dził do szkoły śred­niej Mor­ning­side, nie chciał nikomu znisz­czyć marzeń ale raczej zain­spi­ro­wać ich do wybra­nia bar­dziej spraw­dzo­nej ścieżki w życiu. “Macie więk­szą szansę stać się następ­nym (pre­zy­den­tem) Obamą, niż LeBro­nem”. Oczy­wi­ście wia­do­mość, jaką prze­każe swoim zawod­ni­kom za kilka tygo­dni będzie inna ale rów­nież bez­po­śred­nia. Mając swoją wyma­rzoną pracę, Byron czuje, że jest odpo­wie­dzialny aby przy­wró­cić Lakers dawny blask chwały. Wie jed­nak, że nie sta­nie się to z dnia na dzień ale musi roz­po­cząć ten pro­ces już pod­czas obozu przy­go­to­waw­czego. Będąc cie­ka­wym pomy­słów i roz­wią­zań Scotta w związku z pla­no­wa­nym przez niego sys­te­mem ofen­syw­nym oraz defen­syw­nym, jego 17 - let­niej rela­cji z Kobe Bry­an­tem oraz oso­bi­stego podej­ścia do składu Jezio­row­ców, Mike Tru­dell posta­no­wił poroz­ma­wiać ze szko­le­niow­cem złota i purpury.

Czytaj więcej

Analiza terminarza Lakers na sezon 2014/15

Terminarz-Lakers-na-sezon-2014-15Po kilku dniach spe­ku­la­cji doty­czą­cych nie­któ­rych spo­tkań, które będą cze­kać na Jezio­row­ców w przy­szłym sezo­nie, liga NBA w końcu opu­bli­ko­wała ter­mi­narz dla każ­dej dru­żyny. Infor­mo­wa­li­śmy już o tym na naszym Face­bo­oku (link) ale teraz pora na to, aby z nieco bliż­szej per­spek­tywy przyj­rzeć się nowemu kalen­da­rzowi. Co możemy na wstę­pie powie­dzieć? Coż, ter­mi­narz nie wydaje się być naj­trud­niej­szy (przy­naj­mniej patrząc na niego “na oko”). Oczy­wi­ście Basketball-Reference cią­gle nie ujaw­niło swo­jego Strength of Sche­dule - a więc wskaź­nika, który oce­nia trud­ność ter­mi­na­rza ale tak jak piszę, raczej jest przy­zwo­icie pod tym wzglę­dem i nie powin­ni­śmy narze­kać na zły układ spo­tkań. Jedy­nie 16 meczów roz­gry­wa­nych dzień po dniu to jedna z więk­szych liczb wśród dru­żyn NBA (cho­ciaż i tak jest ona o trzy mniej­sza niż w zeszłym sezo­nie) ale oprócz tego, Lakers mają się cał­kiem dobrze.

Na wstę­pie ekipę złota i pur­pury czeka star­cie przed wła­sną publicz­no­ścią z Dwi­gh­tem Howar­dem, Jame­sem Har­de­nem i ich Houston Roc­kets. Mecz zosta­nie roze­grany 28 paź­dzier­nika, a więc w pierw­szy dzień nowego sezonu. Co prawda Lakers roze­grali już cztery spo­tka­nia prze­ciwko Rakie­tom, odkąd ich sze­regi zasi­lił Howard ale w każ­dym z nich zabra­kło Kobe’ego Bry­anta, który jesz­cze nie miał oka­zji “zemścić się” na Dwi­ght­cie. Poza tym prze­cież do sze­re­gów 16 - krot­nych mistrzów NBA dołą­czył ostat­nio Jeremy Lin, któ­remu nie spodo­bało się to, jak został potrak­to­wany przez wła­dze zespołu z Texasu. Cho­dzi o przy­pi­sa­nie numeru #7 Car­melo Anthony’emu, kiedy to pró­bo­wano go zwa­bić do Houston. Mimo więc teo­re­tycz­nej prze­wagi Roc­kets, czeka nas na pewno emo­cjo­nu­jące spo­tka­nie, w które zaan­ga­żo­wany będzie każdy fan dru­żyny z Kalifornii.

Czytaj więcej

Playbook: Princeton Offense

Playbook-Princeton-OffensePod­czas ofi­cjal­nej kon­fe­ren­cji pra­so­wej Byrona Scotta dowie­dzie­li­śmy się, że choć ofen­sywa zespołu będzie skła­dała się ze wszyst­kiego tego, co sto­so­wał on w Nets, Hor­nets i Cavs, tak głów­nym jej punk­tem będzie kilka warian­tów Prin­ce­ton Offense. Tak - jest to ta sama tak­tyka, którą Mike Brown i Eddie Jor­dan zasto­so­wali na początku sezonu 2012-13 ale nie będzie to jej pełne wyda­nie. Mimo to bar­dzo się cie­szę, że będziemy mogli ponow­nie ją oglą­dać w wyko­na­niu złota i pur­pury. Lakers we wspo­mnia­nym sezo­nie choć wygrali tylko jedno z pię­ciu pierw­szych roze­gra­nych spo­tkań, tak w ataku wyglą­dali naprawdę nie­źle jak na taki krótki okres czasu ćwi­cze­nia ofen­sywy, a świad­czy o tym ich ORTg - 106.7 punk­tów na 100 posia­dań (9 miej­sce w lidze). Do tego Kobe Bry­ant czuł się w niej jak ryba w wodzie, gdyż uła­twiała mu ona zdo­by­wa­nie punk­tów. W pierw­szym meczu prze­ciwko Dal­las Mave­ricks, Black Mamba tra­fił 11 na 14 odda­nych rzu­tów (22 oczka), w dru­gim zdo­był 30 punk­tów prze­ciwko Bla­zers, następ­nie zaapli­ko­wał 40 miej­sco­wym rywa­lom Jezio­row­ców, a w kolej­nych dwóch dodał od sie­bie odpo­wied­nio 15 i 29 oczek. Śred­nia to 27.2 punkty na mecz. Kobe więc na pewno cie­szy się z tego, że znów będzie miał oka­zję uczest­ni­czyć we spraw­dzo­nych sche­ma­tach, które uwi­docz­nią jego silne strony.

Prin­ce­ton Offense wymaga cią­głego ruchu ze strony zawod­ni­ków. Sche­maty tej ofen­sywy pole­gają na nie­ustan­nym ści­na­niu pod kosz, sta­wia­niu sobie zasłoń, szu­ka­niu oka­zji do poda­nia i co naj­waż­niej­sze, czy­ta­niu obrony rywali. Jest to sys­tem typu read & react - tak samo jako trój­kąty sto­so­wane przez Phila Jack­sona. Wymaga więc od zawod­ni­ków dobrej współ­pracy oraz tego, aby potra­fili wyła­mać sie z danego sche­matu, jeżeli dostrzegą korzystną sytu­ację do zdo­by­cia punk­tów. Tym samym akcje nie mają “końca”, punktu kul­mi­na­cyj­nego, w któ­rym zawod­nik zmu­szony jest do odda­nia rzutu, co jest cha­rak­te­ry­styczne np. dla Horns, które rok temu oma­wia­li­śmy na naszej stro­nie (link). Prin­ce­ton Offense uczy więc przede wszyst­kim ruchu bez piłki, co jest szcze­gól­nie ważne dla gra­czy, któ­rzy przy­cho­dzą z dra­ftu i muszą prze­sta­wić się z bycia domi­nu­ją­cym punk­tem w ataku, na bycie jedną z jej czę­ści. Choć w NBA nie można grać peł­nej wer­sji tej ofen­sywy tak jak na uni­wer­sy­te­cie (ze względu na krót­szy zegar), tak jej odpo­wied­nie warianty i roz­wią­za­nia wystar­czają do sia­nia zamętu w sze­re­gach defen­sywy rywali i regu­lar­nego zdo­by­wa­nia punk­tów. Poza tym cha­rak­te­ry­styczne dla niej jest to, że nie dzieli się tutaj zawod­ni­ków na roz­gry­wa­ją­cego, rzu­ca­ją­cego obrońcę, czy też niskiego i sil­nego skrzy­dło­wego. Każdy jest równy sobie i powi­nien potra­fić wyko­nać pod­sta­wowe zało­że­nia tak­tyczne (sta­wia­nie zasłoń, ścię­cia), a także posia­dać pod­sta­wowe umie­jęt­no­ści (wyko­nać dokładne poda­nie, przy­zwo­icie rzu­cać na półdystansie).

Czytaj więcej

Sylwetki trenerów: Byron Scott

Sylwetki-Trenerow-Byron-ScottOsobę Byrona Scotta chyba wła­ści­wie nie trzeba przed­sta­wiać fanom złota i pur­pury. Scott to bowiem trzy­krotny mistrz NBA, który był bar­dzo ważną czę­ścią ukła­danki Pata Riley’a w latach 80, którą wszy­scy koja­rzą ze sło­wem Show­time. Znany był przede wszyst­kim ze sku­tecz­no­ści na dystan­sie, na któ­rym tra­fił 37% rzu­tów w swo­jej karie­rze. To wła­śnie w tym ele­men­cie gry spe­cja­li­zo­wał się po zakoń­cze­niu spor­to­wej kariery, kiedy to został asy­sten­tem w Sacra­mento Kings w 1998 roku - tuż po tym jak ogło­sił przej­ście na eme­ry­turę. Na efekty jego pracy trzeba było cze­kać aż do play­offs 2000, gdzie zawod­nicy ze sto­licy Kali­for­nii po tym jak wcze­śniej spi­sy­wali się wręcz fatal­nie zza łuku, tra­fili 38% swo­ich tró­jek w pię­ciu roze­gra­nych spo­tka­niach. Byron poka­zał się z cał­kiem dobrej strony jako tre­ner spe­cja­li­sta ale zapra­gnął cze­goś wię­cej, niż tylko ćwi­cze­nie z zawod­ni­kami - chciał odpo­wia­dać za całą dru­żynę, pod każ­dym względem.

Tuż po krót­kiej, dwu­let­niej przy­go­dzie w Sacra­mento, Scott dostał swoją szansę i objął bory­ka­jące się z pro­ble­mami New Jer­sey Nets w 2000 roku. W swoim pierw­szym sezo­nie na sta­no­wi­sku szko­le­niowca, Byro­nowi i zespo­łowi z Atlat­nic divi­sion, jak to zazwy­czaj bywa, nie wio­dło się naj­le­piej (26-56) ale już w następ­nych roz­gryw­kach (2001-02) Nets stali się nie­spo­dzianką i osią­gnęli znacz­nie wię­cej niż można by było się spo­dzie­wać. Do dru­żyny dołą­czył Jason Kidd, który stał się głów­nym punk­tem Prin­ce­ton Offense, zaim­ple­men­to­wa­nej przez Eddiego Jor­dana, co wznio­sło dru­żynę na wyż­szy poziom - zarówno w ataku jak i w obro­nie. Nets wygrali wtedy w sumie 52 spo­tka­nia i awan­so­wali do finału NBA, gdzie jed­nak jak dobrze wszy­scy pamię­tamy, prze­grali z Los Ange­les Lakers 0-4. Mimo to zdo­by­cie Mistrzo­stwa Kon­fe­ren­cji Wschod­niej było spo­rym osią­gnię­ciem dla Byrona i jego zawod­ni­ków, stąd też pozo­stał on tre­ne­rem Nets i w kolej­nym roku rów­nież popro­wa­dził ich do finału NBA. Nie­stety tym razem jego ekipa nie była w sta­nie spro­stać defen­sy­wie San Anto­nio Spurs i ponow­nie New Jer­sey pozo­stało się cie­szyć tylko i wyłącz­nie z wygra­nia Wschodu.

Czytaj więcej

Podsumowanie NBA Summer League 2014

Podsumowanie-NBA-Summer-League-2014Za nami kolejna edy­cja NBA Sum­mer League, któ­rej zwy­cięz­cami oka­zała się być dru­żyna pro­wa­dzona przez Raya McCol­luma - Sacra­mento Kings. Jezio­row­com nie­stety nie poszło już tak dobrze jak ich rywa­lowi, a nie­któ­rzy fani mogli być nawet zawie­dzeni ich postawą. Zale­d­wie dwie wygrane prze­ciwko Gol­den State War­riors i Denver Nug­gets oraz trzy porażki (vs Toronto Rap­tors, New Orle­ans Peli­cans i Phi­la­del­phii 76ers) to słaby bilans, szcze­gól­nie że roster zespołu na papie­rze wyglą­dał cał­kiem nie­źle. Zawod­nicy jed­nak grali bar­dzo indy­wi­du­al­nie (zali­czali w sumie tylko 9.4 asy­sty na mecz), sku­pia­jąc się przede wszyst­kim na swo­ich sta­ty­sty­kach. Z jed­nej strony jest to roz­cza­ro­wu­jące, a z dru­giej trudno jest się im dzi­wić. W końcu naj­więk­szą uwagę przy­cią­gają ci, któ­rzy robią wokół sie­bie dużo szumu, są aktywni, agre­sywni na par­kie­cie i co chwilę doma­gają się piłki. Tym bar­dziej, że tak naprawdę wynik dru­ży­nowy tutaj się nie liczy. Jest to raczej oka­zja do otwar­cia sobie drogi do NBA lub potwier­dze­nia swo­jej wartości.

Tezę tę udo­wod­nił Jor­dan Clark­son, który bez­a­pe­la­cyj­nie naj­bar­dziej wyróż­niał się na par­kie­cie. To jego było “pełno” wszę­dzie i to on cza­ro­wał swoim atle­ty­zmem, umie­jęt­no­ścią wcho­dze­nia pod kosz i koń­cze­nia akcji oraz grą w trans­i­tion i przy pick & rol­lach. W tych pię­ciu spo­tka­niach były gracz Miz­zou zdo­by­wał śred­nio 15.8 punk­tów na mecz, a do tego noto­wał 5 zbió­rek - naj­wię­cej z całego zespołu. Ponadto jak dobrze pamię­tamy, zdo­był on zwy­cię­skie dwa oczka w star­ciu z Wojow­ni­kami, po któ­rych Mark Mad­sen stwier­dził, że Jor­dan zawsze jest we wła­ści­wym miej­scu i we wła­ści­wym cza­sie i dla­tego też wygrał tamte spo­tka­nie dla Lakers.

Czytaj więcej

Sylwetki zawodników: Carlos Boozer

Sylwetki-Zawodnikow-Carlos-BoozerCar­los Boozer to 12 - letni wete­ran NBA, który w swo­jej karie­rze grał dla takich zespo­łów jak Cle­ve­land Cava­liers, Utah Jazz i Chi­cago Bulls. Swoje naj­lep­sze lata gry ma już wła­ści­wie za sobą, o czym mogli ostat­nio prze­ko­nać się fani Byków. 32 - latek nie błysz­czał w poprzed­nim sezo­nie tak samo jak za cza­sów gry w Utah Jazz, kiedy to dwu­krot­nie został wybrany do Meczu Gwiazd, raz do Trze­ciej Naj­lep­szej Piątki NBA, a ponadto zdo­był złoty medal na Olim­pia­dzie w Peki­nie w 2008 roku. To wła­śnie w latach 2004-2010 Boozer był jed­nym z lep­szych pod­ko­szo­wych w lidze i drugą opcją w sys­te­mie Jerry’ego Slo­ana. Pod­czas sze­ściu sezo­nów spę­dzo­nych w Salt Lake City, Car­los noto­wał śred­nio 20.4 punkty (FG 54%), 11.1 zbió­rek i 3 asy­sty na mecz. To też z Utah czte­ro­krot­nie awan­so­wał do play­offs, z czego raz zaszedł nawet do Finału Kon­fe­ren­cji Zachodniej.

Po sezo­nie 2009-10 Boozer posta­no­wił prze­nieść swoje talenty do Wietrz­nego Mia­sta, gdzie miał stwo­rzyć silny duet z cen­trem Joakiem Noahem. Noah był bowiem typem defen­syw­nego zawod­nika, nato­miast Car­los ofen­syw­nego. Razem mieli się wza­jem­nie uzu­peł­niać i sta­no­wić ważny człon zespołu, któ­rym dowo­dził Tom Thi­bo­deau. Jed­nak jak wszy­scy dosko­nale wiemy, z powodu kon­tu­zji Der­ricka Rose’a Bulls nie udało się osią­gnąć nic zna­czą­cego. W ciągu ostat­nich czte­rech lat tylko raz awan­so­wali do Finału Kon­fe­ren­cji Wschod­niej, a tak poza tym to odpa­dali w pierw­szej lub dru­giej run­dzie roz­gry­wek pose­zo­no­wych. Car­los z kolei z roku na rok obni­żał swoje loty, szcze­gól­nie jeżeli cho­dzi o grę w ataku i jego sku­tecz­ność na par­kie­cie. W obro­nie rów­nież nie wyglą­dał dobrze ale w końcu nigdy nie był on tyta­nem po tej stro­nie par­kietu, który byłby znany z dużej ilo­ści blo­ków (śred­nia w karie­rze - zale­d­wie 0.4 - o 0.1 mniej­sza od Kobe’ego Bry­anta), czy prze­chwy­tów (0.9), stąd chyba naj­bar­dziej w oczy rzu­cał się zali­czany przez niego regres w ofensywie.

Czytaj więcej

Sylwetki zawodników: Ed Davis

Sylwetki-Zawodnikow-Ed-DavisEdward Adam “Ed” Davis to syn byłego zawod­nika NBA - Terry’ego Davisa, który spę­dził w lidze 10 lat, gra­jąc dla takich zespo­łów jak Miami Heat, Dal­las Mave­ricks, Denver Nug­gets czy Washing­ton Wizards. Zanim Ed tra­fił do NBA, popro­wa­dził on swoją dru­żynę w szkole śred­niej w Rich­mond do dwóch mistrzostw sta­no­wych , notu­jąc śred­nio 22 punkty, 14 zbió­rek i 7 blo­ków w swoim ostat­nim roku tam spę­dzo­nym. Wraz z Tyle­rem Zel­le­rem oraz Lar­rym Drew II uczest­ni­czył w McDonald’s All-American Game, a także został wybrany do Jor­dan Brand All-American Team. W 2008 roku z kolei został uznany Mr. Basket­ball of Vir­gi­nia, czyli naj­lep­szym zawod­ni­kiem szkoły śred­niej w sta­nie Virginia.

W col­legu repre­zen­tu­jąc barwy Tar Heels, Davis roze­grał każdy mecz sezonu 2008-09 ale tylko w dwóćh poja­wił się jako gracz pierw­szej piątki. Gra­jąc śred­nio 18.8 minut na mecz, Ed doda­wał od sie­bie 6.7 punk­tów, 7 zbió­rek i 1.7 blo­ków (naj­wię­cej w zespole). Jego solidna gra pomo­gła eki­pie z Pół­noc­nej Karo­liny awan­so­wać do finału NCAA, gdzie Ed wszedł z ławki i zdo­był 11 oczek oraz zebrał 8 piłek, a jego ekipa poko­nała Michi­gan State 89-72. Davis został wtedy wybrany do All-Freshman Team, a także otrzy­mał dru­ży­nową nagrodę Most Impro­ved Player. To pod­nio­sło jego war­tość i pew­ność sie­bie ale mimo to, Ed nie zde­cy­do­wał się na przy­stą­pie­nie do dra­ftu. Zamiast tego roze­grał drugi sezon w bar­wach Tar Heels, notu­jąc w nim śred­nio 13.4 punk­tów, 9.6 zbió­rek i 2.8 blo­ków na mecz. Jed­nak ze względu na kon­tu­zję nad­garstka, wystą­pił tylko w 23 spo­tka­niach, a jego uni­wer­sy­tecka kariera zakoń­czyła się w lutym 2010 roku.

Czytaj więcej
close
Facebook IconYouTube IconTwitter IconBackstage Lakers oraz filmy dokumentalne w jednym miejscu!Backstage Lakers oraz filmy dokumentalne w jednym miejscu!