Russell powoli wraca do gry

Russell powoli wraca do gryRozgrywający Los Angeles Lakers - D'Angelo Russell spotkał się z lekarzami zespołu we wtorek i został dopuszczony do wykonywania czynności związanych z koszykówką. To oznacza, że powoli będzie zwiększał [więcej]

Calderon i Nance Jr. kontuzjowani

Calderon i Nance Jr. kontuzjowaniW sobotnim starciu z Memphis Grizzlies, rozgrywający Los Angeles Lakers - Jose Calderon naderwał ścięgno w prawym udzie. Hiszpan jeszcze nie przeszedł prześwietlenia ale możliwe, że wypadnie poza grę nawet na dwa [więcej]

Nick Young dołącza do listy kontuzjowanych

Nick Young dołącza do listy kontuzjowanychWe wtorkowym spotkaniu Los Angeles Lakers z New Orleans Pelicans, Nick Young nadwyrężył mięsień łydki w prawej nodze i z tego powodu opuści od dwóch do czterech tygodni. Na całe szczęście uraz nie jest tak [więcej]

Russell poza grą przez przynajmniej dwa tygodnie

Russell poza grą przez przynajmniej dwa tygodnieNiestety problem D'Angelo Russella z kolanem jest poważniejszy niż przypuszczono. W środę, dr Steve Yoon wstrzyknął rozgrywającemu Los Angeles Lakers osocze bogatopłytkowe, przez co opuści minimum dwa tygodnie. [więcej]

Lakers wracają do przeszłości

Lakers wracają do przeszłościW piątkowym spotkaniu z Golden State Warriors, Jeziorowcy po raz pierwszy w tym sezonie wystąpili w swoich strojach z rozgrywek 1986-87. Wtedy to właśnie Lakers zanotowali bilans 65-17 (drugi najlepszy w ich [więcej]

Anthony Brown stał się wolnym agentem

Anthony Brown stał się wolnym agentemTuż po zwolnieniu Yi Jianliana, Los Angeles Lakers pozbyli się również Anthony'ego Browna, który nie przekonał ich swoimi umiejętnościami oraz postawą na parkiecie. Wybrany rok temu w drafcie zawodnik, nie [więcej]

W nowy miesiąc z problemami

Po 20 meczach rozegranych w ciągu 36 dni ekipa Luke’a Waltona notuje bilans 10-10 i jest w ósemce na Zachodzie, co można uznać za wielki sukces. Tym bardziej, że ta młoda drużyna miała niełatwych rywali, a połowę swoich spotkań rozegrała na wyjazdach. Niestety Lakers wchodzą w nowy miesiąc z wielkimi problemami związanymi z kontuzjami czołowych graczy. Już pod koniec listopada z gry wypadli Russell, Randle i Young, zbiegło się to ze spotkaniami z bardzo silnymi zespołami takimi jak Spurs, Warriors czy Thunder i przyniosło to niestety kilka gorszych występów. Jak chociażby 106-149 z Golden State czy 85-109 z tą samą ekipą, a także mecz, w którym kolejnej kontuzji doznał Young i przydarzyła się porażka z Pelicans. Luke Walton ma nie lada problem jak skompletować pierwszą piątkę i godnie zastąpić swój duet obrońców. Jeziorowcy muszą jednak powalczyć o chociażby jedną wygraną podczas obecnej trasy wyjazdowej, która ma miejsce na przełomie listopada i grudnia. Co jeszcze czeka Lakers w nadchodzącym miesiącu oraz z kim zagrają w świąteczny dzień o tym poniżej.

Grudzień rozpocznie się od wyjazdowego starcia w Toronto. Miejscowi Raptors to druga siła na Wschodzie, lecz ich przewaga nad resztą stawki jest znikoma, a strata do Cavaliers wydaje się duża, a dysproporcje pomiędzy tymi ekipa ogromne. Jedyny kanadyjski klub w NBA pewnie nie podda się do samego końca, gdyż jak przekonali się rok temu w Playoffach przewaga własnego parkietu ma wielkie znaczenie, jednakże wątpię, aby Lebron James i spółka oddali pierwsze miejsce w Konferencji. Toronto po oddaniu Biyombo i Scoli straciło nieco siły pod koszem, tym bardziej, że z gry wypadł ich nowy nabytek Jared Sullinger. Przez to ich gra w obronie nie wygląda już tak fantastycznie jak rok temu. Pozwalają rzucać rywalom aż 104.3 pkt przy 98.2 w ostatniej kampanii. Z pewnością dla Lakers jest to szansa na urwanie wygranej, gdyż dobrze im się gra z zespołami, które gorzej bronią. Lecz nie zapominajmy, że braki w składzie Jeziorowców będą w trakcie tego meczu duże i ciężko będzie im zatrzymać dwóch kanadyjskich liderów Kyle’a Lowry’ego i Demara Derozana.

Czytaj więcej

Jeziorowcy zaskoczyli świat w listopadzie

To był naprawdę solidny miesiąc w wykonaniu koszykarzy złota i purpury. Przed startem rozgrywek 2016/17 raczej nikt nie spodziewał się, że ten zespół jest w stanie wygrać aż 10 z pierwszych 20 spotkań. Szczególnie, że Lakers mieli przecież jeden z najtrudniejszych terminarzy w lidze w październiku/listopadzie. Mimo to oraz nie najlepszego początku (1-3 start) podopieczni Luke’a Waltona pokazali na co ich stać. Sprawili kilka niespodzianek, grając ogólnie naprawdę ekscytującą, zespołową i dającą nadzieje na lepszą przyszłość koszykówkę. Luke Walton błyskawicznie stworzył drużynę, w której każdy czuje się odpowiedzialny za swojego kolegę. Los Angeles Lakers wreszcie prezentują nowoczesny i skuteczny styl. Pokazali, że mają swój charakter i nie boją się wyzwań. Co prawda wydaje się, że są w stanie przegrać z każdym rywalem, ale również i z każdym wygrać, co pokazały przykłady meczów z Golden State Warriors, czy np. ostatni z Chicago Bulls.

Jak na razie przed własną publicznością Jeziorowcy mają bilans 6 zwycięstw oraz 4 porażek. Na wyjeździe natomiast odwrotnie – 4 wygrane i 6 przegranych, co jak na młody i niedoświadczony zespół, wydaje się być niezłym osiągnięciem. Na jedno spotkanie notują zazwyczaj 99.7 posiadań, co daje im czwarte miejsce w lidze. Ich atak z kolei plasuje się na 15 miejscu pod względem efektywności (106.9 punktów na 100 posiadań) ale zapewne byłby lepszy, gdyby nie ostatnie problemy z kontuzjami D’Angelo Russella, Juliusa Randle’a oraz Nicka Younga. Mimo to, zagrywki i gameplan w ofensywie wyglądają przyzwoicie, co potwierdza skuteczność z gry na poziomie 45.6%, z czego 35.2% na dystansie oraz średnia liczba asyst (21.9). Ciekawostką jest również gra 16-stokrotnych mistrzów NBA na desce, gdzie w ogólnym rozrachunku plasują się na trzeciej pozycji (44.6 zbiórek na mecz, z czego 11.1 w ataku). Duet Timofey Mozgov-Julius Randle bez wątpienia robią tutaj swoje. Obecnie do szczęścia brakuje tylko ograniczenia liczby popełnianych strat. 15.9 na mecz to zdecydowanie za dużo, przez co atak ekipy z Miasta Aniołów nie jest tak bardzo efektywny, jak mógłby być.

Czytaj więcej

Lakers zamierzają wzmocnić obronę

Los Angeles Lakers zajmują obecnie 29 miejsce w lidze pod względem efektywności ich obrony. Tracą średnio 111.7 punktów na 100 posiadań, a swoim rywalom pozwalają trafiać z 48.7% skutecznością, w tym 35.1% z dystansu. To właśnie głównie obrona była przyczyną ich porażek m.in. z Timberwolves, Mavericks, czy Bulls. Oczywiście w dwóch ostatnich spotkaniach z Golden State Warriors, ta strona parkietu również zawodziła ale umówmy się, że oprócz niej, na wynik miało wpływ także wiele innych czynników. Takich jak kontuzje, słaba skuteczność w ofensywie oraz mnóstwo strat, prowadzących do łatwych punktów w kontratakach.  W każdym bądź razie wydaje się, że obecnie to właśnie defensywa powinna być największym zmartwieniem Jeziorowców. Choć co prawda nadal nie są oni w pełni oswojeni z ofensywą Luke’a Waltona, tak jednak potrafią sobie wykreować dobre pozycje do oddania rzutów, a ORTg na poziomie 108 oczek na 100 posiadań (10 miejsce) jest naprawdę przyzwoite. Szczególnie, że przecież jeszcze rok temu byli najmniej efektywną ekipą w ataku.

Czytaj więcej

Brandon Ingram, a Kevin Durant

Jak każdy zawodnik, który został wybrany z numerem 1 lub 2 w drafcie, Brandon Ingram musi się zmierzyć z wieloma porównaniami, krytyką i dyskusjami nad jego potencjałem oraz tym, czy będzie w stanie stać się gwiazdą ligi. Los Angeles Lakers mają wielkie nadzieje z nim związane ale nie tylko oni. Również inni (m.in. eksperci), którzy już porównują go to gwiazdy drużyny Golden State Warriors – Kevina Duranta. Zresztą chyba można łatwo się domyślić, dlaczego tak jest (wysoki, szczupły, z rzutem na dystansie itd.). Z drugiej strony, choć jest on niezwykle uzdolniony i w przyszłości może stać się zawodnikiem na poziomie All-Star, tak jednak porównywanie go do Duranta to raczej przesada. A już na pewno na tym etapie jego kariery.

Sam Kevin jednak widzi potencjał w Brandonie i chce mu pomóc w dostaniu się na ten sam poziom, co on. Zawodnik Golden State przyjrzał się bliżej młodemu graczowi Jeziorowców podczas ich spotkania latem w Las Vegas, na zgrupowaniu reprezentacji Stanów Zjednoczonych. Przed piątkowym meczem z L.A. Lakers mówił otwarcie o jego stosunku do Brandona i powiedział jednemu z dziennikarzy, że pomoże byłemu zawodnikowi Duke „dorosnąć”.

Czytaj więcej

Rozwój talentów priorytetem dla Lakers

Od zaskakująco dobrych wyników w pierwszych sześciu spotkaniach Jeziorowcy rozpoczęli sezon 2016/17 – pierwszy od dwóch dekad bez Kobe’ego Bryanta w składzie. Sezon pełen niewiadomych, który jednak w porównaniu do poprzedniego powinien dawać fanom Lakers znacznie więcej radości z oglądania gry swych ulubieńców niż w ubiegłych latach, niezależnie od finalnego bilansu. Spowodowane jest to w głównej mierze zmianą podejścia włodarzy, którzy postanowili całkowicie postawić na zebraną w ostatnich trzech latach grupę młodych zawodników wybranych w drafcie i na niej starać się oprzeć przyszłość klubu. Emerytura Black Mamby oraz poprzednie niepowodzenia na rynku wolnych agentów z pewnością miały wpływ na czas podjęcia owej decyzji, która w mojej opinii wydaje się być jedyną właściwą, chociaż niekoniecznie w stu procentach popieram wszystkie szczegóły związane z jasnym postawieniem na rozwój D’Angelo Russella, Brandona Ingrama i pozostałych talentów, które udało się zebrać w Los Angeles.

Przede wszystkim wyraźnie widać, iż słynny już deadline Jima Bussa (dla przypomnienia – brak awansu do drugiej rundy PO na Zachodzie do sezonu 2016/17 ma spowodować utratę przez niego zarządzania sprawami koszykarskimi w organizacji) kompletnie nie miał wpływu na ruchy Los Angeles Lakers w ostatnich miesiącach. Mitch Kupchak nie starał się za wszelką cenę wzmocnić drużyny na teraz (kosztem przyszłości), wymieniając choćby 2 pick w obecnym drafcie na zawodnika, który z marszu miałby zostać liderem Lakers. Zamiast tego wybrano z dwójką Brandona Ingrama, który dołączył do Jeziorowców jako kolejny młody gracz, który po zaledwie jednym roku spędzonym w NCAA ma jeszcze przed sobą wiele nauki.

Czytaj więcej

W dążeniu do poprawy defensywy

Za nami trzy pierwsze spotkania sezonu zasadniczego, w których to 16-stokrotni mistrzowie NBA tracili średnio 107.6 punktów na 100 posiadań. Ten wynik daje im 20 miejsce w lidze pod względem efektywności w defensywie. To było jednak do przewidzenia. Od początku preseasonu bowiem Los Angeles Lakers bardziej zachwycają po atakowanej stronie parkietu, niż bronionej. Młodemu zespołowi łatwiej jest przyswoić założenia ofensywne, niż defensywne, stąd taki stan rzeczy nikogo nie powinien dziwić. Do tego przecież Jeziorowcy nadal nie mają ustalonej pierwszej piątki, o czym wielokrotnie wspominał Luke Walton. I nadal będzie on dokonywał korekt w starting five, dopóki nie będzie zadowolony z rezultatów po obu stronach parkietu. Ten komunikat wydaje się, że został odebrany przez zawodników i to jeszcze przed startem sezonu zasadniczego, który ekipa złota i purpury rozpoczęła od zwycięstwa nad Houston Rockets.

Czytaj więcej

Co czeka Lakers w pierwszym miesiącu rozgrywek?

Los Angeles Lakers rozpoczynają kolejny, już 71 sezon National Basketball Association. Nie będzie on wcale należał do łatwych dla tych młodych graczy, tym bardziej, że terminarz od samego początku jest dosyć wymagający. Zresztą ciężko mówić o łatwych rywalach na arcytrudnym Zachodzie. Konferencja Zachodnia, a Wschodnia to dwie zupełnie różne bajki, a dysproporcje w ekipach pomiędzy dwoma wybrzeżami Stanów Zjednoczonych w ostatnich latach jeszcze bardziej się powiększyły. Na szczęście dla Russella, Randle’a, Ingrama i paru innych „młokosów” tym razem poprowadzi ich trener z nowej ery. Nie żyjącymi przeszłością Byron Scott, czy Mike „no defense” D’Antoni ale Luke Walton – trener z wizją. Właściwy człowiek, na właściwym miejscu. Jednakże nie oczekujmy od niego sukcesów już tu i teraz. Awans do playoffs to byłby cud w przypadku obecności tak naszpikowanych gwiazdami wielu rywali. Ci Lakers muszą się zaznajomić z systemem Waltona. Muszą wprowadzić do gry potencjalną, przyszłą gwiazdę Ingrama, a dopiero później można myśleć o sukcesach. Pierwszym sprawdzianem dla nich będzie początek sezonu, który niestety zapowiada się niezwykle ciężko.

W ostatnich dniach października i w listopadzie Jeziorowców czeka w sumie aż 20 spotkań, z czego 11 meczów zostanie rozegranych przeciwko ekipom, które grały w zeszłym roku w playoffs. Na dodatek aż trzy razy rywalem Lakers będą Golden State Warriors, czyli ostatni finaliści. Jednak zacznijmy od tego co czeka ich pod koniec października. Mecz otwarcia to będzie starcie z Houston Rockets, którzy w ostatnich sezonach byli ekipą znienawidzoną w Los Angeles, głównie ze względu na obecność Dwighta Howarda. Lecz D12 tego lata odszedł do swojej rodzinnej Atlanty, a do Staples przyjedzie zupełnie inny team, prowadzony przez starego znajomego Jeziorowców – Mike D’Antoniego. Co to oznacza? Ni mniej, ni więcej to, że ekipa z Teksasu będzie grać piekielnie szybko, bez defensywy (tu na pewno wykaże się Harden) ale za to z ochotą na zdobywanie dużej ilości punktów. Na pewno wiele zmian zostało wykonanych na plus i wydaje się, że Rockets mogą znów znaleźć się w czołówce ligi. Wszak Ryan Anderson, Tyler Ennis czy Eric Gordon to gracze idealni w obecnych czasach NBA. Powinni sprawdzić się jako wolni strzelcy, obok lidera drużyny – Jamesa Hardena. Na sezon zasadniczy na pewno to wystarczy, ale czy na playoffs? W to już raczej wątpię. Jednak jak będzie, pokaże sezon. Na pewno pierwszy mecz w Staples będzie obfitował w zdobycze punktowe, bo Lakers w swoim składzie także mają kilka strzelb dystansowych.

Czytaj więcej

Przed nami pierwszy od 20 lat, sezon bez Bryanta…

Już dziś Los Angeles Lakers rozpoczną kolejny w swojej historii sezon zasadniczy. Będzie to ich pierwszy od 1996 roku, bez Kobe’ego Bryanta w składzie. Przystąpią oni do niego bez zwolnionych przedwczoraj Yi Jianliana oraz Anthony’ego Browna, ale za to z Thomasem Robinsonem oraz Mettą World Peace’em na pokładzie. Obaj zawodnicy podczas preseasonu zdobyli uznanie trenera Luke’a Waltona i prawdopodobnie będą mieli swoje okazje w rozgrywkach 2016/17. Wspomniany sezon przygotowawczy Jeziorowcy zakończyli z bilansem 2-6 ale ich grę oglądało się dużo przyjemniej, niż przez ostatnie dwa lata za kadencji Byrona Scotta. Luke zgodnie z obietnicami, wprowadził zdecydowanie więcej ruchu w swojej drużynie, i to zarówno z piłką jak i bez niej. A zawodnicy grają po prostu szybciej (średnio 104.5 posiadań na mecz w preseasonie), bardzo często decydują się na trójki (33.9% wszystkich rzutów) oraz generują straty w obozach rywali. Ale w tym wszystkim nie zapominają również o przyjemności, jaką daje gra w koszykówkę i o której na każdym kroku przypomina im Luke. Dzięki temu właśnie, każdy daje z siebie 110% i to zarówno na treningach, jak i podczas meczów.

Walton bez wątpienia już osiągnął pewien sukces – w bardzo krótkim czasie zdobył zaufanie swoich podopiecznych i stał się ich faworytem. Pomimo zaledwie dwóch zwycięstw w preseasonie, zespół cały czas wierzy, że jest na właściwych torach i zamierza ze spotkania na spotkanie grać lepiej. I to nie tylko w ofensywie, ale również i defensywie, gdzie w preseasonie oglądaliśmy dużo switchów, wymian, dobrą komunikację oraz wreszcie – zaangażowanie. Tego wszystkiego brakowało podczas ery Byrona Scotta. Wisienką na torcie była z kolei gra Larry’ego Nance’a Jr., który momentami po prostu grał za trzech, a jego 3 przechwyty oraz 1.2 bloków PER 36, są bardzo obiecujące.

Czytaj więcej

Luke nadal zamierza brać przykład z Warriors

Los Angeles Lakers co prawda przegrali ostatnie pięć spotkań z rzędu w ramach preseasonu ale Luke Walton wydaje się tym w ogóle nie przejmować. Po przeglądnięciu taśm video z poprzednich meczów, szkoleniowiec zespołu uważa, że ma powody do optymizmu. Oczywiście Jeziorowcy nie prezentują poziomu Golden State Warriors, czego dowodem są ich dwa starcia z Wojownikami, ale młodzi zawodnicy czynią postępy i to po obu stronach parkietu. Jednym z nich jest D’Angelo Russell, którego Walton chwali m.in. za grę przeciwko defensywom rywali na obwodzie: Wykonujemy naprawdę dobrą robotę w wywieraniu presji na obronie, co chwilę wchodzimy pod kosz i wymieniamy się podaniami. Ale nasza druga strona w ataku (ta bez piłki) musi ciężej pracować, żeby zająć czymś rywala – powiedział Luke.

Walton, chce aby zespól skorzystał z „otwartych graczy” w celu jeszcze większej rotacji w obronie przeciwników. Był zadowolony z tego, jak Lakers grali z Blazers, którzy byli jednym z ich playoffowych przeciwników. Walton nazywał ich również innym typem zespołu, z powodu unikalnych graczy, takich jak Damian Lillard, który zdobył przeciwko Jeziorowcom aż 30 punktów.

Czytaj więcej

Walton chce rozwinąć potencjał Clarksona i innych

Niewiele osób było tak podekscytowanych z powodu zatrudnienia Luke’a Waltona, jak Jordan Clarkson. Kiedy został zatrudniony, biegłem wokół domu przez jakieś pięć minut. Moi przyjecie mogą to zresztą potwierdzić. Ponadto skakałem przez kanapę jakieś trzy, czy cztery razy – powiedział Clarkson. Na szczęście skakanie przez przeszkody nie są dla Jordana żadnym problemem, ponieważ jest on uważany za jednego z najlepszych atletów w zespole. Jednak trener – Luke Walton, chce aby wykorzystał swój talent nie tylko w ofensywie, ale także w grze defensywnej.

Wyzwaniem dla niego, jest zostanie dobrym obrońcą. Dwa treningi, które odbyliśmy były jedne z najlepszych jakie mieliśmy. Jordan był agresywny, walczył na zasłonach itd. Podobało mi się to. – powiedział Walton. Clarkson wie, że są elementy w jego grze, które należy poprawić. Wymuszanie fauli, rzuty za trzy punkty i oczywiście defensywa. Byłem beznadziejny po tej stronie parkietu. Często źle się ustawiałem i choć ogólnie, jako cały zespół byliśmy słabi w obronie, tak jednak czułem się za to bardzo odpowiedzialny. Chcę więc się poprawić w tym elemencie – powiedział Clarkson.

Czytaj więcej