Czy D’Antoni pozostanie szkoleniowcem Lakers?

Czy-D'Antoni-Pozostanie-Szkoleniowcem-Lakers-2Tuż po odnie­sie­niu zwy­cię­stwa nad San Anto­nio Spurs, Mike D’Antoni zatrzy­mał się na chwilę w holu hali AT&T Cen­ter, roz­my­śla­jąc przez chwilę nad swoją karierą i przy­szło­ścią w Los Ange­les. To z pew­no­ścią nie był udany sezon dla niego, zawod­ni­ków i oczy­wi­ście fanów. Mike jest tego świa­domy ale zdaje sobie rów­nież sprawę z tego, że jego pod­opieczni sta­rali się jak mogli, aby każ­dego wie­czoru grać jak naj­le­piej i egze­kwo­wać jego zało­że­nia tak­tyczne. Choć ostat­nio nie wywią­zy­wali się ze swo­ich obo­wiąz­ków naj­le­piej, tak w star­ciu z Ostro­gami zagrali tak, jak życzy sobie D’Antoni. Dzie­lili się piłką, zapew­niali odpo­wiedni spa­cing, a do tego grali z ser­cem i zaan­ga­żo­wa­niem. Jasne, poko­nali osła­bio­nych Spurs ale w końcu oni sami rów­nież byli osła­bieni - i to przez więk­szość sezonu 2013-14.

Kon­tu­zje naprawdę znisz­czyły ten zespół i unie­moż­li­wiły mu nawią­za­nie walki o ósme miej­sce w play­offs. W sytu­acji, gdy o suk­ce­sie zespołu decy­dują tak naprawdę tylko i wyłącz­nie role play­erzy, strata każ­dego z nich musi się nega­tyw­nie odbić na wyni­kach dru­żyny. Nie zmie­nia to jed­nak faktu, że Jezio­rowcy zakoń­czyli sezon z bilan­sem 27 zwy­cięstw i 55 pora­żek, pla­su­jąc się na 14 miej­scu w tabeli Kon­fe­ren­cji Zachod­niej. To może ozna­czać koniec przy­gody Mike’a z 16 - krot­nymi mistrzami NBA i on dobrze o tym wie. Tym bar­dziej, że w ostat­nim cza­sie jego rela­cje z Kobe Bry­an­tem bar­dzo się ozię­biły ze względu na kon­tu­zję lidera Lakers i spę­dza­nie przez niego bar­dzo małej ilo­ści czasu w ośrodku szko­le­nio­wym w El Segundo.

Czytaj więcej

Czy to już koniec Nasha?

Czy to już koniec Nasha?Steve Nash wła­śnie wspiął się na trze­cie miej­sce wśród naj­le­piej asy­stu­ją­cych zawod­ni­ków w histo­rii Natio­nal Basket­ball Asso­cia­tion ale wyczyn ten przy­pła­cił odno­wie­niem się kon­tu­zji, z którą zmaga się wła­ści­wie od początku roz­gry­wek. Nash w spo­tka­niu z Houston Roc­kets ponow­nie miał pro­blem z podraż­nio­nymi ner­wami w ple­cach oraz w ścię­gnie pod­ko­la­no­wym i z tych powo­dów nie zagra już raczej w jed­nym z ostat­nich czte­rech meczów sezonu zasad­ni­czego 2013 - 14. Nie­wy­klu­czone rów­nież, że Steve już w ogóle nie wyj­dzie na par­kiety NBA. W końcu obecne roz­grywki były praw­dzi­wym kosz­ma­rem dla Kana­dyj­czyka, który nie mógł cie­szyć się zdro­wiem nawet przez jeden tydzień. Gdy wra­cał do gry, to za chwilę poja­wiały się nowe urazy lub odna­wiały stare. To jest chyba wystar­cza­jący dowód na to, że nie można już na nim pole­gać i liczyć na to, że będzie jesz­cze w sta­nie regu­lar­nie brać udział w meczach naj­lep­szej koszy­kar­skiej ligi na świe­cie. O ile w jego pierw­szym sezo­nie w bar­wach złota i pur­pury można było jesz­cze zasła­niać się nie­szczę­śli­wym przy­pad­kiem, wie­loma pro­ble­mami w kadrze itd., tak w tym nie ma już żad­nego wytłu­ma­cze­nia dla Steve’a. Ojciec Czas po pro­stu go dopadł i dwu­krotny MVP nic na to nie poradzi.

Nash w prze­ciągu ostat­nich dwóch sezo­nów wystą­pił w sumie w 65 spo­tka­niach, z czego w 50 poja­wił się w poprzed­nich roz­gryw­kach. Z kolei już od samego początku obec­nych, Steve miał pro­blemy z ple­cami, przez które zdo­łał roze­grać tylko sześć meczów na prze­ło­mie paź­dzier­nika i listo­pada (oczy­wi­ście nie licząc pre­se­asonu). Do gry wró­cił dopiero w lutym 2014 roku ale na par­kie­cie poja­wił się w nim zale­d­wie cztery razy, aby następ­nie znów pau­zo­wać przez kolejny mie­siąc. Według Mike’a D’Antoniego, Steve miał już nie zagrać w tym sezo­nie ale były gracz Pho­enix Suns posta­no­wił poja­wić się jesz­cze na ławce rezer­wo­wych w star­ciu z Washing­ton Wizards. Póź­niej jed­nak znów musiał opu­ścić tydzień czasu, aby móc zagrać w meczu z Min­ne­sotą Tim­ber­wo­lves. Po nim z kolei grał w kratkę - raz był dostępny do dys­po­zy­cji swo­jego szko­le­niowca, a raz nie. Nie da się ukryć, że jego sytu­acja zaczęła przy­po­mi­nać operę mydlaną, a fani w Sta­ples Cen­ter gdy tylko widzieli go aktyw­nego, to za każ­dym razem nagra­dzali go grom­kimi bra­wami. Zupeł­nie tak, jakby zoba­czyli Boga.

Czytaj więcej

Ostatni miesiąc męki, czyli w oczekiwaniu na draft

Ostatni miesiąc męki, czyli w oczekiwaniu na draftSezon 2013/14 już dawno prze­stał mieć jakie­kol­wiek zna­cze­nie dla kibi­ców oraz zawod­ni­ków Los Ange­les Lakers. Szanse na awans do Play­of­fów znik­nęły już parę mie­sięcy temu, a kolejne kon­tu­zje tylko pogłę­biały otchłań w jaką spa­dali Jezio­rowcy. Kwie­cień będzie więc ostat­nim mie­sią­cem, w któ­rym będziemy oglą­dać gra­czy Mike D’Antoniego na par­kie­tach NBA w trak­cie tego­rocz­nych roz­gry­wek. Od teraz dużo waż­niej­sze będzie więc to nie ile spo­tkań Lakers wygrali, a jak odle­głe miej­sce zajęli na koniec sezonu zasad­ni­czego, bowiem od tego będzie zale­żeć jak wysoko będą roz­sta­wieni w naj­sil­niej­szym od lat draf­cie, który odbę­dzie się 27 czerwca. Naj­pierw jed­nak czeka nas jesz­cze kilka spo­tkań, które ekipa z Los Ange­les musi po pro­stu roze­grać. Spójrzmy więc co nas czeka w zbli­ża­ją­cym się miesiącu.

Na początku kwiet­nia Lakers czeka star­cie back-2-back z Por­t­land i Sacra­mento. Pierw­sze z nich będzie miało miej­sce w Sta­ples Cen­ter, a rywa­lem będzie dru­żyna ze stanu Ore­gon, która cały czas wal­czy o jak naj­lep­sze roz­sta­wie­nie w fazie Play­off. Bla­zers byli rewe­la­cją tego­rocz­nych roz­gry­wek i wyda­wało się, że skoń­czą nawet w pierw­szej trójce na Zacho­dzie, ale od jakie­goś czasu w per­fek­cyj­nej maszy­nie Terry’ego Stot­tsa coś się zacięło. Do tego doszła także kon­tu­zja LaMar­cusa Aldridge’a i trzeba przy­znać, że ostat­nio sytu­acja Por­t­land nie wygląda naj­le­piej. Może się oka­zać, że wypadną oni poza czo­łową ósemkę, ponie­waż ich prze­waga nad dzie­wią­tymi Dal­las (29 marca tak to wyglą­dało) zma­lała do dwóch spo­tkań. Ozna­cza to, że każdy mecz będzie dla nich fina­łem i z pew­no­ścią będą chcieli poko­nać osła­bio­nych Lakers.

Czytaj więcej

O co tak naprawdę grają Jeziorowcy?

O co tak naprawdę grają Jeziorowcy?Ostatni mie­siąc w wyko­na­niu Jezio­row­ców z pew­no­ścią nie nale­żał do naj­lep­szych. Choć zespół z Kali­for­nii roz­po­czął marzec od zaska­ku­ją­cego zwy­cię­stwa nad Por­t­land Trail Bla­zers, to póź­niej było już tylko gorzej, a Lakers zali­czyli kilka naprawdę bez­na­dziej­nych w defen­sy­wie spo­tkań. Mike D’Antoni i jego gra­cze m.in. ośmie­szyli się w der­bach Los Ange­les, pozwo­lili Spurs na odnie­sie­nie ich naj­więk­szej wygra­nej w histo­rii starć obu orga­ni­za­cji, czy też wyglą­dali na zagu­bio­nych w meczu z Min­ne­sotą Tim­ber­wo­lves. Gdyby tego było mało, to odno­to­wali zupeł­nie nie­po­trzebne zwy­cię­stwa nad New York Knicks, czy Pho­enix Suns, które bar­dzo zmniej­szyły ich szanse na czwarty wybór w draf­cie. W całym trud­nym mie­siącu Lakers wygrali 5 z 14 roze­gra­nych spo­tkań ale mogliby (a nawet powinni) prze­grać wszyst­kie, pod warun­kiem, że w każ­dym z nich gra­liby z taką samą deter­mi­na­cją, zaan­ga­żo­wa­niem i sku­tecz­no­ścią w obronie.

Nie­stety to przez ich defen­sywę kom­plet­nie ode­chciało się oglą­dać ich kolejne występy. W marcu Lakers pre­zen­to­wali się po tej stro­nie par­kietu naj­go­rzej w sezo­nie, a wskaź­nik tra­co­nych punk­tów na 100 posia­dań mówi sam za sie­bie (DRTg - 116).  Żaden atak nie jest w sta­nie nad­ro­bić tak wiel­kich bra­ków w obro­nie i Jezio­rowcy prze­ko­nali się o tym w więk­szo­ści roze­gra­nych meczów. W końcu pra­wie zawsze rzu­cali na cał­kiem dobrej 46% sku­tecz­no­ści (w tym 38.6% zza łuku), agre­syw­nie ata­ko­wali kosz (śred­nio 24 próby z linii rzu­tów oso­bi­stych) oraz co noc zali­czali 9.3 ofen­syw­nych zbió­rek (wzrost o 2.4 w porów­na­niu do zeszłego mie­siąca), a i tak w osta­tecz­nym roz­ra­chunku nie potra­fili być lepsi od swo­ich rywali.

Czytaj więcej

Pau Gasol wrócił do gry na swoim poziomie

Pau Gasol wrócił do gry na swoim poziomiePau Gasol w zeszłym sezo­nie oraz na początku obec­nego narze­kał na to, że gra za daleko od kosza i przez to nie może być tak pro­duk­tywny jakby chciał, ani też w pełni wyko­rzy­stać swo­ich umie­jęt­no­ści. Wydaje się, że Kata­loń­czyk obwi­niał o to przede wszyst­kim sys­tem Mike’a D’Antoniego, któ­rego pierw­szą opcją jest prze­cież zdo­by­wa­nie (głów­nie przez wyso­kiego) punk­tów po pick & rol­lach. Rok 2014 poka­zuje, że Pau wcze­śniej powi­nien chyba mieć pre­ten­sje tylko do sie­bie, gdyż od początku roku gra coraz lepiej (o czym wspo­mniał Prze­my­sław Drew­niak pod­czas stycz­nio­wego pod­su­mo­wa­nia - link), a po prze­rwie na All-Star Game, wsko­czył na jesz­cze wyż­szy poziom. Do 21 lutego Pau zdo­by­wał śred­nio 17 punk­tów na 46.9% sku­tecz­no­ści. Od tego czasu jego pro­cent cel­nych rzu­tów z gry wzrósł o 4.7, nato­miast ilość noto­wa­nych oczek o 1.9 (wli­cza­jąc w to także spo­tka­nie z Orlando Magic, w któ­rym roze­grał tylko 19 minut i ewi­dent­nie nie był sobą).

Naj­waż­niej­sza jed­nak wydaje się być jed­nak jego aktyw­ność w polu trzech sekund. Przed wspo­mnianą już prze­rwą, która miała miej­sce w lutym, Gasol zdo­by­wał 53.1% ze swo­ich wszyst­kich punk­tów w stre­fie pod­ko­szo­wej. Po niej nato­miast, liczba to pod­sko­czyła aż do 68.6% i jest wyż­sza nawet od tych, któ­rymi Pau mógł się pochwa­lić za cza­sów gry dla Phila Jack­sona. Cen­ter Jezio­row­ców zde­cy­do­wa­nie lepiej odnaj­duje się w sys­te­mie i zna swoją rolę w zespole, niż na początku sezonu. Nie jest już zawod­ni­kiem który tylko sta­wia zasłony innym i odwala tzw. brudną robotę ale aktyw­nie uczest­ni­czy w ofen­sy­wie i domaga się piłki w więk­szo­ści akcji. Choć nie koń­czy każ­dych akcji wsa­dem jak kie­dyś Amar’e Sto­ude­mire, to czę­sto usta­wia się w oko­licy 3 metrów od kosza i to mu wystar­cza, aby doda­wać kolejne oczka do swo­jej kolek­cji. Warto w tym wszyst­kim dodać, że jego kole­dzy nie wyko­rzy­stują go czę­ściej niż do tej pory, a Pau oddaje tyle samo rzu­tów co wcześniej.

Czytaj więcej

Playbook: Defensywne problemy Lakers

Playbook: Defensywne problemy LakersPro­blemy Lakers w obro­nie cią­gną się już wła­ści­wie od połowy grud­nia ale ostat­nio dru­żyna Mike’a D’Antoniego prze­kro­czyła wszel­kie moż­liwe gra­nice w bro­nie­niu dostępu do wła­snego kosza. Spo­tka­nia z Sacra­mento Kings, New Orle­ans Peli­cans, Denver Nug­gets, Los Ange­les Clip­pers, Okla­homą City Thun­der i San Anto­nio Spurs były po pro­stu okropne pod tym wzglę­dem, a wymie­nione zespoły gra­jąc z Lakers, czuły się po pro­stu jak na spa­ringu. Jezio­rowcy dawno nie zali­czyli serii tak fatal­nych wystę­pów w defen­sy­wie, pozwa­la­jąc swoim prze­ciw­ni­kom dosłow­nie na wszystko - ofen­sywne zbiórki, punkty spod kosza, rzuty z nie­pil­no­wa­nych pozy­cji itp. O ile w stycz­niu ich defen­sywę można było uspra­wie­dli­wiać kon­tu­zjami, a w efek­cie zabu­rze­niem che­mii itp. to na tra­ce­nie 130 punk­tów w meczu po pro­stu nie ma już wymówki. Lakers nie mają w swoim zespole tyta­nów defen­syw­nych i dla­tego powinni swoje braki nad­ra­biać zaan­ga­żo­wa­niem i poświę­ce­niem - tak jak to miało miej­sce na początku sezonu. Zawod­nicy jed­nak ewi­dent­nie nie dbają już o wyniki swo­jej ekipy i zamiast tego, wolą zacho­wy­wać siły na ofen­sywę. Jest to widoczne gołym okiem, choć nie jedy­nym powo­dem tak okrop­nej ich postawy. Do tego docho­dzi kilka innych czyn­ni­ków, przez które Lakers stali się co dla nie­któ­rych “chłop­cami do bicia”. Tym samym nawet mimo reali­zo­wa­nych defen­syw­nych zało­żeń (ice’owaniu pick & rolli, zmu­sza­niu rywali do dry­blingu w stronę linii koń­co­wej, prze­rzu­ca­niu cię­żaru na stronę, po któ­rej jest piłka) Lakers są po pro­stu bar­dzo słabi.

Czytaj więcej

Co wyniknie z tak długiej przerwy Bryanta?

Co wyniknie z tak długiej przerwy Bryanta?Kobe Bry­ant został w środę ofi­cjal­nie wyklu­czony z gry do końca sezonu. Taką infor­ma­cję podali Los Ange­les Lakers, bazu­jąc na opi­nii Dr. Steve’a Lom­bardo. Lider Jezio­row­ców zatem będzie miał całe lato na wyle­cze­nie się z kon­tu­zji oraz przy­go­to­wa­nie do następ­nego sezonu, a przy­naj­mniej na to liczy Gary Vitti oraz cały sztab medyczny. Obecny przy­pa­dek Bry­anta wiąże się jed­nak z wie­loma zna­kami zapy­ta­nia i trzeba się zasta­no­wić, czy i w jakiej for­mie będzie Kobe w następ­nym sezo­nie. Dwu­krotny MVP Fina­łów NBA ory­gi­nal­nie miał powró­cić do gry po pół­tora lub mak­sy­mal­nie dwóch mie­sią­cach prze­rwy. Tym­cza­sem mamy już marzec i nie sły­chać żad­nych wie­ści, jakoby z pię­cio­krot­nym mistrzem NBA było lepiej. Cią­gle możemy za to prze­czy­tać tą samą dia­gnozę: kolano Bry­anta jesz­cze się nie wyle­czyło. Koniec. Czy jest jed­nak jakiś postęp? Jest ale bar­dzo nie­wielki. Bry­ant ćwi­czy na orbi­treku, a w nie­da­le­kiej przy­szło­ści pla­nuje rów­nież na bieżni. Nic wię­cej jed­nak nie wiadomo.

Nie jestem leka­rzem i nie znam się na medy­cy­nie, a ter­mi­no­lo­gia medyczna przy­pra­wia mnie o zawał głowy ale mimo to, cała sytu­acja zaczyna mnie zwy­czaj­nie nie­po­koić. Bar­dziej spo­kojny już byłem po ope­ra­cji ścię­gna Achil­lesa, gdzie dosko­nale zda­wa­łem sobie sprawę, że reha­bi­li­ta­cja potrwa długo ale ze względu na nowo­cze­sne tech­no­lo­gie, Kobe ma naj­więk­sze szanse ze wszyst­kich gra­czy, któ­rzy doznali podob­nego urazu, aby wró­cić do gry w jak naj­lep­szej for­mie. W tym wypadku jed­nak, Black Mamba nie prze­szedł ope­ra­cji, a kolano leczy się samo­czyn­nie. Tak więc wszystko zależy tutaj od czasu, któ­rego w tym sezo­nie dwu­krot­nemu kró­lowi strzel­ców, po pro­stu zabra­kło. Wia­domo, obrońca Jezio­row­ców ma już swoje lata, wiele prze­bie­ga­nych minut i godzin spę­dzo­nych na tre­nin­gach ale fakt, że od trzech mie­sięcy nie widać postępu, jest zasta­na­wia­jący. Stąd też poja­wia się pyta­nie: jak długo jesz­cze Kobe nie będzie mógł wzno­wić ćwi­czeń zwią­za­nych z koszy­kówką? Mie­siąc, trzy, a może sześć? Nie mam poję­cia ale im dłu­żej to wszystko będzie trwało, tym gorzej, a wła­ści­wie trud­niej dla Black Mamby.

Czytaj więcej

Życiowy sezon Jodie’ego Meeksa

Życiowy sezon Jodie'ego MeeksaJodie Meeks od początku sezonu utrzy­muje świetną formę i zadzi­wia wszyst­kich postę­pem, jaki uczy­nił w ostat­nie lato. Od zawod­nika, który czę­sto nie miał wpływu na roz­gry­wane spo­tka­nia w zeszłym sezo­nie, prze­szedł długą drogę i stał się naj­bar­dziej sta­bil­nym gra­czem Jezio­row­ców. Meeks ani na moment nie zwol­nił tempa, a ostat­nio nawet je zwięk­szył. Od czasu Meczu Gwiazd zdo­bywa 19.1 punk­tów mecz, rzu­ca­jąc na 51% sku­tecz­no­ści, a zespół może na niego liczyć prak­tycz­nie każ­dej nocy. Jego dobrą grę może zawdzię­czać przede wszyst­kim sobie, gdyż jest chyba naj­cię­żej pra­cu­ją­cym zawod­ni­kiem w obec­nej dru­ży­nie Mike’a D’Antoniego. Zawsze pierw­szy przy­cho­dzi na tre­ningi, a w dzień meczu, zja­wia się w hali na 3 godziny przed jego roz­po­czę­ciem. Jak sam mówi, tego rytu­ału nauczył się od Raya Allena, który jest jed­nym z jego idoli i na któ­rym stara się wzo­ro­wać. Ciężka praca, wysi­łek i zaan­ga­żo­wa­nie opła­ciły się, gdyż Jodie jest obec­nie jed­nym z naj­bar­dziej chwa­lo­nych gra­czy Lakers, który ma szanse zaro­bić nie­złe pie­nią­dze w kolej­nych latach.

W całym sezo­nie Meeks notuje śred­nio 15.3 punkty oraz pra­wie 1.5 prze­chwy­tów na mecz. Tra­fia 52% swo­ich rzu­tów z pół­dy­stansu oraz 40% zza linii 7 metrów i 24 cen­ty­me­trów. Sta­ty­stycz­nie to jego naj­lep­szy sezon w karie­rze i nie ma co do tego żad­nych wąt­pli­wo­ści. Jodie jed­nak nie tylko popra­wił sku­tecz­ność ale przede wszyst­kim - reper­tuar swo­ich zagrań. Czę­sto można go oglą­dać agre­syw­nie wcho­dzą­cego pod kosz i wyko­rzy­stu­ją­cego swoje ciało, do uła­twie­nia sobie oka­zji do zdo­by­cia dwóch oczek. Wcze­śniej Meeks za każ­dym razem na siłę ata­ko­wał swo­ich rywali licząc na to, że sędzio­wie odgwiż­dżą faul w obro­nie. Do tego czę­sto decy­do­wał się na wjazdy w złych momen­tach, kiedy defen­sywa prze­ciw­ni­ków była świet­nia usta­wiona lub gdy nie było zbyt dużo miej­sca pod koszem. To wszystko to już jed­nak histo­ria, a uro­dzony w Nashville zawod­nik, wsko­czył na zupeł­nie inny poziom.

Czytaj więcej

Hej Mike, chcesz usłyszeć złą wiadomość?” Marzec idealnym miesiącem na tankowanie

Marzec idealnym miesiącem na tankowanieTakie mecze jak ten w Por­t­land zda­rzają się w tym sezo­nie z udzia­łem Lakers nie­zwy­kle rzadko. Emo­cjo­nu­jące, zacięte i zakoń­czone zwy­cię­stwem Jezio­row­ców spo­tka­nie nie dla każ­dego z Was było pew­nie powo­dem do rado­ści. Dla tych, któ­rzy z nie­chę­cią przyj­mują dziś jaką­kol­wiek wygraną Lakers, mamy pocie­sze­nie: spo­śród wszyst­kich mie­sięcy to wła­śnie marzec przy­nosi nam naj­trud­niej­szy ter­mi­narz w tym sezonie.

Na począ­tek, cytu­jąc ser­wis LA Times, przy­to­czymy krótką roz­mowę, jaką odbyli ze sobą nie­dawno Mike D’Antoni i jego asy­stent, Kurt Rambis:

Czytaj więcej

Lakers ciągle zmierzają w dobrym kierunku

Lakers ciągle zmierzają w dobrym kierunkuBilans czte­rech zwy­cięstw i ośmiu pora­żek zano­to­wali Jezio­rowcy w zeszłym mie­siącu, wska­ku­jąc przy oka­zji na ostat­nie miej­sce w Kon­fe­ren­cji Zachod­niej i czwarte od końca w lidze. Co prawda zaczęło się obie­cu­jąco od wygra­nia dwóch z trzech pierw­szych meczy, a do gry powró­cił Steve Nash ale póź­niej już było tylko gorzej, a Lakers prze­gry­wali głów­nie przed wła­sną publicz­no­ścią. Ponadto Kana­dyj­czyk zdo­łał roze­grać tylko pięć spo­tkań i ponow­nie doznał kon­tu­zji, która wyeli­mi­no­wała go na bli­żej nie­okre­ślony czas. Oprócz tego Mitch Kup­chak zde­cy­do­wał się wymie­nić Steve’a Blake za Kenta Bazemore’a oraz Mar­Shona Bro­oksa, aby dać wię­cej czasu mło­dym roz­gry­wa­ją­cym - Jor­da­nowi Far­ma­rowi oraz Ken­dal­lowi Mar­shal­lowi, a w dru­ży­nie poja­wiły się pierw­sze oznaki nie­za­do­wo­le­nia z sto­so­wa­nego sys­temu oraz efek­tów gry. Tak w skró­cie można pod­su­mo­wać luty, który był nieco lep­szym mie­sią­cem od stycz­nia (3-12) ale który mimo to przy­bli­żył ich do lep­szego wyboru w drafcie.

Pierw­sza połowa mie­siąca nie wyglą­dała naj­go­rzej w wyko­na­niu ekipy z Mia­sta Anio­łów. Lakers, choć prze­grali cztery z sze­ściu roze­gra­nych spo­tkań, to zapre­zen­to­wali się dobrze w star­ciach z Bulls oraz Thun­der, czyli dru­ży­nami lep­szymi od nich. Szcze­gól­nie defen­sywa ule­gła popra­wie, co było widać od dru­giej połowy meczu z Phi­la­del­phią 76ers. Swoje pięć minut wyko­rzy­stał też Chris Kaman, który sku­tecz­nie wywią­zy­wał się z roli Pau Gasola i zdo­by­wał kolejne punkty dla swo­jego zespołu. Póź­niej jed­nak przy­szła prze­rwa na All-Star Week­end, a po niej kilka trud­nych spo­tkań oraz powrót do poziomu, który Jezio­rowcy pre­zen­tują od stycz­nia. Wysoko prze­grany poje­dy­nek z Roc­kets, słaby występ prze­ciwko Nets, czy też wyjazdy do Indiany i Mem­phis poka­zały, że w obo­zie złota i pur­pury za dużo się nie zmieniło.

Czytaj więcej
close
Facebook IconYouTube IconTwitter IconBackstage Lakers oraz filmy dokumentalne w jednym miejscu!Backstage Lakers oraz filmy dokumentalne w jednym miejscu!